Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

niedz. 3 marca 2024

O krok od śmierci. Wstrząsające kulisy strzelaniny przy Siemiradzkiego w Rzeszowie

Proces przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie odnoście strzelaniny przy Siemiradzkiego
Sebastian i Mateusz mogą spędzić długie lata w więzieniu za postrzelenie Zuzanny. (Fot. Kinga Dereniowska)

W Sądzie Okręgowym w Rzeszowie odbyła się druga rozprawa w sprawie postrzelenia rzeszowianki Zuzanny. Tego dnia zeznawała 25-latka, która opowiadała jaki ciężkie stało się jej życie, po postrzeleniu. – Mam świadomość, że byłam o krok od śmierci – mówiła przed obliczem sądu. Podczas jej zeznań, oskarżeni zostali wyprowadzeni z sali rozpraw.

15 lipca 2022 roku 24-letni funkcjonariusz policji pełnił patrol. Dostał wezwanie na ul. Siemiradzkiego w Rzeszowie, gdzie miało dojść do nieporozumienia pomiędzy lokatorami. Jakieś osoby miały wtargnąć do mieszkania. Zanim dojechał na miejsce, dotarła do niego kolejna informacja od dyżurnego, że miały tam paść  strzały.

Kiedy przyjechał na miejsce, zobaczył w bloku kobietę leżącą na plecach, która krwawiła. Przy niej klęczał jej ojciec. Obok stała matka. Kobieta powiedziała, że chcieli wejść do mieszkania, dlatego wezwali ślusarza. Jej partner dodał, że padł strzał z broni.

Policjanci poprosili o wsparcie, bo myśleli, że w mieszkaniu może być więcej osób. Wchodząc na górę widzieli ślady krwi od wejścia aż do czwartego piętra. Na górze 24-letni funkcjonariusz krzyknął “policja!”, na co Sebastian i Mateusz wyszli z mieszkania z rękami w górze.

Na korytarzu leżała łuska po naboju oraz telefon. Według funkcjonariusza Sebastian, który strzelił, tłumaczył, że chronił swojej własności. Mówił, iż działał w obronie koniecznej. Mateusz, który użył gazu,  na komendzie przyznał, że zrobił to, ale nie wiedział, że tak się to potoczy. Podczas zatrzymania mężczyźni, według policjanta, nie stawiali oporu. Mateusz był roztrzęsiony.

Miała odebrać klucze, skończyło się tragedią

26 maja br. w Rzeszowie rozpoczął się proces 24-letnich Mateusza i Sebastiana, którzy, według prokuratury, “działając wspólnie i w porozumieniu” postrzelili 25-letnią Zuzannę w Rzeszowie. Młoda kobieta miała przyjść odebrać klucze od lokatorów, wynajmujących mieszkanie w centrum Rzeszowa od jej matki. Nikt nie spodziewał się, że wizyta w bloku przy ul. Siemiradzkiego skończy się to tragedią.

W piątek 30 czerwca, na drugiej rozprawie, pojawili się dwaj przedstawiciele Ruchu Obywatelskiego Zjednoczeni Wynajmujący. Organizacja walczy o zmianę prawa odnośnie najemców.

– Jesteśmy głęboko wstrząśnięci, że pani Zuzanna idąc do swojego domu, została postrzelona przez lokatora, który wynajmował mieszkanie – powiedział pan Ryszard.

Zwrócił uwagę, że wynajmujący mają ogromne problemy, z tym, aby wyrzucić niechcianego lokatora. On sam ma takich najemców, którzy od ponad dwóch lat mu nie płacą i których zadłużenie wynosi ponad 50 tys. zł. Sami chcą pomóc postrzelonej dziewczynie i zorganizować dla niej zbiórkę, ponieważ jej rehabilitacja jest bardzo droga. To 200 zł za zaledwie godzinę.

Przesłuchanie Zuzanny. Oskarżeni musieli wyjść

Rozprawa zaczęła się po godz. 10. Kruczoczarne włosy 24-letniego Sebastiana zaczęły siwieć. Mateusz nie okazywał żadnych emocji przez całą rozprawę, jego wzrok utknął w jednym punkcie.

Na wniosek Bartosza Opalińskiego, mecenasa oskarżycielki posiłkowej Małgorzaty, Zuzanna zeznawała pod nieobecności na sali oskarżonych. Do sądu przyszła z nią mamą. 25-latka na początku prosiła o odczytanie jej wcześniejszych zeznań. Przewodnicząca składu sędziowskiego Marzena Ossolińska-Plęs jednak przekonała kobietę, aby odpowiedziała na pytania.

– Nie bardzo pamiętam całe zajście, ponieważ było to dla mnie traumatyczne – przekonywała.

Zuzanna  pamiętała, że przez cały okres najmu Sebastian nie sprawiał problemów, ale nie mieli też z nim za wiele styczności. Do czasu, kiedy wypowiedziano mu umowę, przez matkę 25-latki. Kiedy chłopak nie odpisywał na wiadomości właścicielki mieszkania i nie odbierał telefonu, ta poprosiła córkę, aby zadzwoniła do lokatora. Pamiętała, że podczas rozmowy Sebastian był zdenerwowany i oburzony. Nie chciał, aby umowa została wypowiedziana. Zuzanna była po tej rozmowie roztrzęsiona. Rozpłakała się, kiedy zrozumiała, że nie będzie mogła mieszkać tam od lipca 2022 roku.

Blok przy ul. Siemiradzkiego w Rzeszowie.
Blok przy ul. Siemiradzkiego w Rzeszowie. To tu doszło do postrzału. (Fot. Wit Hadło)

Zeznania Zuzanny: zagroził, że użyje siły

Jakiś czas później to Sebastian zadzwonił do kobiety. Akurat pracowała.

– Był agresywny i nerwowy w rozmowie. Powiedział, że ma prawo mieszkać jeszcze 3 lata w tym mieszkaniu. Spytał się także, czy moja mama chce mieć problemy na stare lata. I jeśli będziemy siłą chcieli wejść do tego mieszkania, to on również użyje siły – relacjonowała przebieg rozmowy Zuzanna przed sądem.

Dziewczyna opowiedziała o wszystkim rodzicom i przyjaciółce. Sytuację zgłosiła na policję, ale funkcjonariusze powiedzieli im, że nie są to groźby karalne. Zuzanna napisała do Sebastiana SMS, gdzie nazwała go “panem Szczurkiem”, bo myślała, że tak ma na nazwisko.

Bartosz Rogala, obrońca Mateusza, zapytał o to, jak nazywała Sebastiana w rozmowie z przyjaciółką. Nie pamiętała, więc pokazano jej wiadomości. Określała tam najemcę “chu*em z mieszkania”. Dziewczyna tłumaczyła to ogromnymi emocjami.

Huk, hałas, krzyk. Poczułam ból w brzuchu i ręce

Co pamiętała z feralnego dnia, czyli 15 lipca 2022 roku, kiedy cały Rzeszów żył wiadomościami o strzelaninie?

Zuzanna poszła do mieszkania jako wsparcie dla mamy. Chciały porozmawiać z lokatorem. Oprócz nich na górę wszedł ojciec dziewczyny oraz ślusarz. Na dole przed klatką zostali  jej chłopak, siostrzeniec Zuzanny (wnuk jej taty) oraz jego kolega. Mieli wnieść meble z piwnicy, bo najemca zniósł je tam, według Zuzanny, bez wiedzy jej mamy. Dziewczyna zaś miała potem plany, chciała gdzieś pojechać z chłopakiem. 

Na piętrze tata poprosił córkę, aby nagrywała telefonem całe zajście. Mama pukała i nawoływała do drzwi, ale co dokładnie mówiła, to dziewczyna nie pamiętała. Ze środka nikt się nie odzywał.

– Kiedy przestaliśmy pukać, kiedy ślusarz zaczął wiercić zamek, zobaczyłam migający wizjer, ale to były sekundy – powiedziała.

Kiedy otworzyły się drzwi, byli w nich dwaj mężczyźni. Jeden celował w jej stronę bronią.

– Był ogromy huk, hałas, krzyk – wspominała drżącym głosem przed sądem. – Poczułam ból w brzuchu i w ręce. Zbiegłam na dół – relacjonowała.

Na ostatnich schodkach upadła. Przyjechali ratownicy, którzy zabrali kobietę do szpitala, z którego nie wyszła przez ponad miesiąc.

Ryzykowna operacja wyciągnięcia kuli

Postrzelona Zuzanna przeszła trzy operacje. Podczas trzeciej wyciągnięto kule, choć lekarze informowali kobietę, że zabieg jest ryzykowny. Mógł się on skończyć tym, że nie będzie chodzić, bo kula była blisko rdzenia kręgosłupa. Sami lekarze przyznali, że dla nich to pierwsza taka sytuacja. Po operacji musiała nauczyć się chodzić od nowa.

Teraz nadal bolą jej plecy w miejscu, gdzie utkwiła kula. Chodzi na rehabilitację. Korzysta też z pomocy psychologa. Nie wróciła do pracy. Wcześniej pracowała w galerii handlowej. Teraz jednak boi się przebywać w tłumie ludzi. Marzyła też o tym, aby zostać tatuażystką, ale teraz jest to niemożliwe.

Z poprzednich zeznań dowiadujemy się, że dziewczyna wiedziała, jak wygląda Sebastian. Pewnego dnia podjechała pod blok, gdzie wynajmował mieszkanie. Kiedy wyszedł, wiedziała, że to on, bo sprawdzała go na Facebooku, na prośbę mamy, oraz rozpytywała swojego kolegę. Ten miał jej powiedzieć, że “jest gejem i jest dziwny”. Zuzanna chciała wprowadzić się do zajętego przez Sebastiana mieszkania. Jego numer w telefonie miała podpisany jako  “Szczurek”.  Dziewczyna jest świadoma tego, że 15 lipca była o krok od śmierci.

Siostrzeniec Zuzanny: Zuzia zbiegła na dół, widziałem mnóstwo krwi

Tego dnia sąd przesłuchał także siostrzeńca Zuzanny. 21-letni chłopak był na miejscu 15 lipca 2022 roku, bo miał “przenieść szafki” na prośbę dziadka. Został na dole, kiedy ciotka weszła na górę z mamą i tatą. Nagle usłyszał huk, krzyki i wołanie o pomoc.

Jak zeznawał przed sądem – Zuzia zbiegła na dół, a on zobaczył mnóstwo krwi. Jego dziadek miał załzawione oczy, ale otworzył mu drzwi do bloku. Udzielił jej pomocy i zadzwonił po karetkę, ale dyspozytor powiedział, że pogotowie już jedzie na miejsce. Powiedział też, że kiedy przyjechali policjanci, to bali się wejść na górę, więc wezwali wsparcie.

Mecenas Bartosz Rogala zauważył, że rok po strzelaninie chłopak lepiej relacjonuje zdarzenie, niż podczas wcześniejszych zeznań.

– Po całej sytuacji, po zeznaniach, rozmawialiśmy o tym w domu i sobie to rozrysowywaliśmy – powiedział świadek. O wszystkim opowiadał mamie, której na Siemiradzkiego nie było, oraz z dziadkiem i mamą ciotki.

Boję się zemsty ze strony rodziny oskarżonych

Zuzanna rok po postrzeleniu jest pełna lęków. Boi się zemsty ze strony rodziny oskarżonych za to, że będą oni siedzieć w więzieniu. Straciła zaufanie do ludzi. Wielu znajomych się od niej odsunęło, bo nie wiedzieli jak z nią rozmawiać po tym wszystkim…

Nie wie, co teraz będzie robić, ani czy w ogóle dalej będzie mieszkać w Polsce, bo przecież nawet jeśli sąd skaże mężczyznę, który do niej strzelał, kiedyś wyjdzie na wolność. Do tej pory sytuacja z postrzeleniem nawiedza ją w snach.

Udostępnij

Super Nowości - Wolne Media!

Popularny dziennik w regionie. Znajdziesz tu najciekawsze, zawsze aktualne informacje z województwa podkarpackiego.

Reklama

@2008 – 2024 – supernowosci24.pl Gravamen Media sp. z o.o. Super Nowości Wszelkie prawa zastrzeżone. All Rights Reserved. Polityka prywatności Regulamin