Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

niedz. 3 marca 2024

Postrzelili Zuzannę. W Rzeszowie ruszył proces 24-latków

Rozprawa w rzeszowskim sądzie dotycząca strzelaniny.
Oskarżeni Sebastian Sz. (po lewej) i Mateusz M. (po prawej) w asyście policji wraz z obrońcami. (Fot. Wit Hadło)

Blisko rok temu, 15 lipca 2022 r. informacja o postrzeleniu młodej kobiety wstrząsnęła całym Rzeszowem. Miał to zrobić lokator mieszkania, któremu matka 23-letniej wówczas Zuzanny wynajmowała mieszkanie. Prokurator postawił właśnie Sebastianowi Sz. i mieszkającemu z nim Mateuszowi M. zarzut usiłowania zabójstwa. W piątek przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie ruszył proces w tej sprawie. W momencie, gdy ojciec opisywał, co przechodził, kiedy córka walczyła o życie w szpitalu, z oczu rodziców popłynęły łzy…

Rozprawa rozpoczęła się w miniony piątek po godz. 9 w rzeszowskim zamku. Sebastian i Mateusz zasiadali na ławie oskarżonych rozdzieleni przez policjantów i prawników. Wyglądali jak typowi młodzi chłopcy – drobnej postury, w sportowych bluzach, zadbanych fryzurach. Nie skrępowała ich obecność mediów, pewnie odpowiadali na pytania zadawane przez przewodniczącą składu sędziowskiego sędzię Marzenę Ossolińska-Plęs.

Mecenas Sebastiana, Andrzej Mucha chciał wyłączyć jawność rozprawy, do czego przychylił się obrońca drugiego oskarżonego. Argumentem miały być “okoliczności życia prywatnego”, a obecność mediów miała wywołać „sensację”. Prokurator Arkadiusz Jarosz jednak nie zgodził z się z argumentacją strony przeciwnej. Pani sędzia zaś zwróciła uwagę, że dziennikarze o sprawie rozpisywali się szeroko na długo przed procesem i zezwoliła na ich obecność.

Nie przyznają się do winy

Prokurator oskarżył mężczyzn o usiłowanie zabójstwa Zuzanny G. Zgodnie z aktem oskarżenia mężczyźni „działali wspólnie i w porozumieniu”.

– Mateusz rozpylił gaz pieprzowy, a Sebastian oddali strzał bez powodu w kierunku Zuzanny, jej matki i ojca, czym spowodowali u młodej kobiety wiele poważnych obrażeń ciała, które realnie zagroziły jej życiu. W ten sposób mieli sprawić, że rodzina zaniechała wejścia do wynajmowanego mieszkania.

Młodzi mężczyźni do zarzutów się nie przyznali. Skorzystali ze swojego prawa do odmowy składania zeznań i odpowiadania na pytania. Obaj zaznaczyli, że zrobią to na dalszym etapie. Więc sędzia odczytała ich zeznania ze śledztwa. Mateusz praktycznie cały proces patrzył w jeden punkt. Sebastian kilkakrotnie spoglądał w jego stronę, próbując „złapać” jego spojrzenie. Bez skutku.

Oskarżeni byli w związku

Mateusz przed aresztowaniem miał normalne życie. Skończył technikum, uzyskując zawód technik logistyk. Pracował u jednego z operatorów komórkowych. Wcześniej nie miał problemów z prawem. Sebastiana miał poznać wcześniej, zanim ten wynajął mieszkanie w Rzeszowie, w 2020 r. Byli nierozłączni. Zostali parą i zamieszkali razem. Właścicielki o tym nie informowali. Do czynszu się dokładał. Ich życie wyglądało, jak u wielu młodych ludzi: praca, a wolnym czasie podróże. Byli m.in. na Białorusi, Ukrainie, Czechach, czy w Turcji.

Sędzia Marzena Ossolińska-Plęs z Rzeszowa
Składowi sędziowskiemu przewodniczyła sędzia Marzena Ossolińska-Plęs. (Fot. Wit Hadło)

Przez dwa lata trwała sielanka. Aż właścicielka nie zażądała, aby lokator opuścił mieszkanie. Przed sądem zeznała, że nie pamięta, kto przygotował umowę. Matka poszkodowanej, pracowała wtedy w Niemczech, w Polsce była na krótko. Chciała szybko wynająć mieszkanie. Podpisała umowę z Sebastianem, jednak w mieszkaniu nie bywała, bo przez chorą nogę nie dawała rady wchodzić na 4. piętro. Pytała go, czy będzie z kim mieszkać, gdzie pracuje? Powiedział, że jest elektrykiem w urzędzie miasta. Ich kontakt był sporadyczny. Kiedy spółdzielnia podwyższyła czynsz, to i właścicielka prosiła, aby Sebastian płacił więcej. Na co ten miał się zgodzić.

PRZECZYTAJ TEŻ: Wyższy wyrok 78-letniego dla dziadka z Lubaczowa, który zgwałcił wnuczkę

W 2022 r. właścicielka mieszkania wysłała SMS, że będzie potrzebowała tego lokalu. Miała też “w geście dobrej woli” zaproponować mu inne lokum, aby nie wyrzucać go na bruk. Wtedy chłopak miał przestać odbierać telefony. To ją zaniepokoiło. Kiedy wróciła do Polski, córka zapytała ją o mieszkanie. Wtedy to dziewczyna postanowiła zadzwonić do Sebastiana. Miał on jej powiedzieć, że nie otrzymał żadnego wypowiedzenia. Kpiąco miał się wypowiadać o jej matce. Potem to lokator miał dzwonić do dziewczyny i mówić, że “użyje siły”, jeśli ktoś podejdzie pod mieszkanie.

Zmienione zamki w drzwiach

Kobieta przyszła przed mieszkanie wieczorem w czerwcu razem z ojcem córki. Wtedy zauważyła, że zamki są zmienione. To ją zaniepokoiło. Dowiedziała się też, że Sebastian nie pracuje w urzędzie. Doszło do niej, że tak naprawdę nie wie, komu wynajęła mieszkanie… Wysłała ręcznie napisane pismo z wypowiedzeniem pocztą. Przed sądem powiedziała, że 15 lipca chciała przyjść do mieszkania, aby spotkać się z Sebastianem i aby zobaczyć lokum. I zapytać dlaczego zamienił zamki?

Zasłaniała się niepamięcią, kiedy sędzia zapytała, czy chciała tego dnia, aby mężczyźni opuścili mieszkanie. Wzięła swoją jedyną córkę, ojca Zuzanny i „pana, który ewentualnie otworzy mieszkanie”.

Blok przy ul. Siemiradzkiego w Rzeszowie.
Blok przy ul. Siemiradzkiego w Rzeszowie. To tu doszło do postrzału. (Fot. Wit Hadło)

Dobijali się do drzwi kilka minut. Sytuację przed drzwiami oceniała, jako napiętą. Jej córka była zdenerwowana. Emerytka była przekonana, że w mieszkaniu nikogo nie ma. Przysłoniła jednak wizjer palcem. Córka nagrywała cała sytuację telefonem. Kiedy ślusarz przystąpił do pracy, wg relacji kobiety, jednocześnie z mieszkania prysnął gaz i padł strzał.

– Huk był tak ogromny, że słyszeli to koledzy Zuzi, którzy byli przed klatką – relacjonowała.

Rodzina zaczęła schodzić na dół. Kobieta szukała pomocy u sąsiadów. Pomogła dopiero mieszkanka na parterze, która dała ręcznik, aby tamować krew z przestrzelonej na wylot ręki. Potem okazało się, że kula utkwiła w jej ciele. Zuzanna trafiła do szpitala, gdzie przeszła trzy poważne operacje. Kulę wyciągnięto dopiero podczas ostatniej, bo utkwiła blisko kręgosłupa. Lekarze nie kryli przed matką krytycznego stanu córki.

– Przed ostatnią operacją lekarze mówili, abym się modliła, że to ostatnie otwieranie brzucha – mówiła kobieta.

Dziewczyna opuściła szpital dopiero po dwóch miesiącach.

– Czeka ją wieloletnia terapia, aby znowu zaczęła ufać ludziom – uważa matka dziewczyny.

Jej też jest ciężej funkcjonować, przestała dorabiać w Niemczech (ostatni raz była tam w kwietniu br.)

Kto krzyczał, że to napad?

A po co byli tam koledzy? Matka postrzelonej kobiety powiedziała, że przyszli prywatnie, bo po prostu się znali. Nie wie też, jaki był okres wypowiedzenia umowy najmu. A ona była w trakcie jego negocjacji. Nie miała też wiedzy, aby jej córka przychodziła do mieszkania, kiedy było wynajmowane. Nie potrafiła powiedzieć także, że kto na filmie nagranym w lipcu krzyknął „Policja! Napad!”.

PRZECZYTAJ TEŻ: Dożywocie za morderstwo ukochanej w Rzeszowie

Obrońca oskarżonego pytał, skąd nazywanie Sebastiana per “pan Szczur” (co znajdowało się w aktach śledztwa). Jednak kobieta tłumaczyła, że nie pamięta takiej sytuacji i że musiało to być przejęzyczenie. Przekonywała, że to w wypowiedzeniu wysłanym listem napisała, że ma on 15 lipca wydać klucze, miało na celu, aby chłopakiem “wstrząsnąć” i nakłonić do rozmowy.

Jak wynika z wiadomości SMS, na które zwrócił uwagę mecenas Mateusza, Bartosz Rogala, już w czerwcu chciała, aby Sebastian się wyprowadził. Stwierdziła także, że mężczyzna nie płacił podwyższonej kwoty czynszu.

Młodzi mężczyźni nie przyznali się do stawianych im zarzutów. (Fot. WIt Hadło)

Strzał, krew, krzyki

Mateusz wiedział o tym, że właścicielka mieszkania chce je odzyskać. Sebastian pokazywał mu wiadomości SMS od kobiety. Jednak potem z tego miała się zdaniem chłopaka wycofać. Przed końcem czerwca dowiedział się, że jednak chce odebrać klucze. Wyznaczyła termin na ostatni dzień czerwca, bo w innym wypadku będzie zmuszona „użyć innych środków” (Mateusz widział screena tej wiadomości).

Podczas zeznań udzielonych w śledztwie, które zostały w sądzie odczytane, stwierdził też, że chłopaki chcieli się wyprowadzić pod koniec lipca, a Sebastian nawet znalazł im już nowe mieszkanie. Zaznaczył też, że jego współlokator nie otrzymał wypowiedzenia umowy najmu, zaś sam takie miał wysłać właścicielce mieszkania pocztą.

Mateusz 15 lipca 2022 r. był w domu z Sebastianem. Około godz. 17 zobaczyli przez wizjer kilka osób przed drzwiami, które dobijały się do mieszkania. Dzwoniły  dzwonkiem. 24-latek zrobił zdjęcia telefonem przez judasza, a Sebastian miał pójść zadzwonić na policję. Alarmować, że jest włamanie. Mateusz domyślał się, że może chodzić o eksmisję. Tymczasem, wg relacji oskarżonego, ktoś miał zasłonić wizjer. Usłyszał wiercenie, więc poszedł po gaz pieprzowy i wrócił pod drzwi.

Dlaczego się nie odezwał ze środka? Tego nie wie. Po prostu się bał.

PRZECZYTAJ TEŻ: 12 lat za brutalne zabójstwo w ośrodku wychowawczym w Łańcucie

W pewnym momencie Sebastian podszedł i otworzył drzwi, co miało zaskoczyć Mateusza. Wszystko działo się szybko. Mateusz się przestraszył. Użył gazu i miał nadzieję, że to odstraszy zgromadzonych przed mieszkaniem. Nagle usłyszał strzał, krzyk i zobaczył krople krwi na podłodze. Popatrzył na Sebastiana, a on miał w rękach pistolet. Krzyknął do niego: „Co ty robisz? Co ty k..wa robisz?!”. Nie wiedział, że miał  broń. Wcześniej nie trzymał jej w domu.

Sebastian zaczął wzywać karetkę, mówiąc, że postrzelił człowieka. Kiedy się rozłączył, miał powiedzieć do Mateusza, aby poczekali na policję. W zeznaniach Mateusz twierdził, że niczego między sobą nie uzgadniali. Obawiali się, że właścicielka eksmituje ich pod ich nieobecność. Utrzymuje, że tego dnia nie chciał nikogo skrzywdzić i jest mu przykro. Jakby wiedział, ze Sebastian ma broń, to by mu ją zabrał…

Mieli wnieść meble

Ojciec Zuzanny zeznał, że przed blok przywiózł go wnuk z kolegą. Córkę podwiózł jej chłopak. Wejścia na górę mężczyzna chłopakom zabronił, bo oni chcieli iść z nimi. Byli po to, aby mogli wnieść meble z piwnicy, jeśli mieszkanie byłoby opuszczone. Nie ukrywał, że tego dnia udali się tam w celu odzyskania mieszkania. Miała tam zamieszkać Zuzanna.

– Nie mieliśmy od prawnika informacji, że wchodząc do mieszkania, działamy bezprawnie. To jest nasza własność – zeznał mężczyzna.

To on kazał córce filmować, aby jak będą pakować rzeczy najemcy, nikt nie zarzucił im, że coś ukradli. Kiedy padł strzał, ojciec Zuzanny przez chwilę nie wiedział, co się dzieje, bo dostał gazem. Kiedy odzyskał wzrok, zobaczył, że córka zbiega po schodach. Wezwano policję, a karetka zabrała dziewczynę do szpitala. Wtedy ojciec wrócił na 4. piętro, aby wziąć telefon, który córka upuściła. Usłyszał, jak jeden z mężczyzn, których policjanci zakuwali w kajdanki, mówił do nich, że on tylko “oddał strzał ostrzegawczy”. I zauważył, że wcześniej policjanci z pierwszego patrolu czekali na posiłki, zanim zdecydowali się wejść do bloku.

Rozprawa w sądzie okręgowym w Rzeszowie
Oskarżonych nie krępowała obecność mediów na rozprawie. (Fot. Wit Hadło)

Gdy podczas piątkowej rozprawy wspominał czas, kiedy postrzelona córka była operowana, łamał mu się głos. Na sali łzy uroniła także matka Zuzanny. Przyznał, że jemu też pogorszył się stan zdrowia. Podczas zeznań drgały mu się ręce i nogi (co zaprezentował sędziom).

Jego córka i partnerka miały zgłosić groźby Sebastiana na policję, ale mężczyzna nie interesował się, czy policja tą sprawą się zajęła. Nie pamiętał też, czy córka mówiła coś o SMS z groźbami od Sebastiana, nie wiedział też czy ona wysyłała mu wiadomości “z uśmieszkami”, o co pytał mecenas oskarżonego. Ojciec zeznał, że matka poszkodowanej miała poprosić o asystę policję, ale jej nie otrzymała.

Podczas pierwszej rozprawy przesłuchano także ślusarza, który miał otworzyć zamek. Był on świadomy tego, że w mieszkaniu ma mieszkać córka właścicielki, ale uniemożliwia to najemca. Przed wejściem miał usłyszeć, że lokator zdeklarował się do opuszczenia lokum. Nie widział, kto strzelał. Zeznał, że nie ucierpiał w całym wydarzeniu. Kiedy drzwi się zamknęły wziął narzędzia i zszedł na dół.

Obudził go dzwonek do drzwi

Sebastian jest w tym samym wieku, co Mateusz. Z zawodu jest technikiem elektronikiem. Zanim trafił do aresztu pracował w firmie ze sprzętem gospodarczym. Nie był wcześniej karany. To on wynajął mieszkanie w centrum Rzeszowa, podpisując umowę z jego właścicielką. Dokument przygotował mężczyzna. Podpisano go na czas nieokreślony.

15 lipca pracował na trzecią zmianę, więc w dzień odsypiał noc. Wiedział, że tego dnia ma przyjść właścicielka mieszkania. Obudziło go dzwonienie dzwonkiem do drzwi.

Już wcześniej, w czerwcu, właścicielka wg zeznań Sebastiana w trakcie śledztwa, chciała “wedrzeć się do mieszkania”. Chłopak włamania zgłaszał na policję. Tego dnia także zadzwonił na numer alarmowy 112. W zeznaniach dwa dni po zdarzeniu, powiedział, że 15 lipca przeładował broń, otworzył drzwi i oddał strzał. Swoje zachowanie motywował obroną konieczną. Powoływał się także na Konstytucję. W zeznaniach dodał, że nie ustalał z Mateuszem, że on będzie kogokolwiek gazował.

Rozprawa zakończyła się ok. godz. 15. Jest wiele kwestii, na które w postępowaniu będzie się  starało znaleźć odpowiedzi. Wiele z nich może przynieść nagranie zajścia, które zostanie zaprezentowane podczas procesu. Za miesiąc sąd przesłucha córkę właścicielki.

Udostępnij

Super Nowości - Wolne Media!

Popularny dziennik w regionie. Znajdziesz tu najciekawsze, zawsze aktualne informacje z województwa podkarpackiego.

Reklama

@2008 – 2024 – supernowosci24.pl Gravamen Media sp. z o.o. Super Nowości Wszelkie prawa zastrzeżone. All Rights Reserved. Polityka prywatności Regulamin