Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

wt. 5 marca 2024

Janina K., była prezes banku w Grębowie: nie wzięłam ani złotówki ludzkich pieniędzy

Była prezes banku w Grębowie tłumaczy się przed tarnobrzeskim sądem z afery bankowej
Janina K., była prezes Banku Spółdzielczego w Grębowie, przyznaje się tylko do udzielania kredytów bez zachowania procedur dla siebie i swoich najbliższych. (Fot. Małgorzata Rokoszewska)

Przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu trwa proces oskarżonych w tzw. aferze bankowej. 12 grudnia częściowe wyjaśnienia złożyła 70-letnia Janina K., była prezes Banku Spółdzielczego w Grębowie. Przyznała się do udzielania sobie i swoim bliskim wielomilionowych kredytów. Ale do reszty stawianych jej zarzutów, w tym zorganizowania i kierowania grupą przestępczą oraz wyłudzenia 10 mln zł z dwóch innych banków absolutnie się nie poczuwa.

Janina K. przepracowała w Banku Spółdzielczym w Grębowie 47 lat. Od 1972 do 2019 roku. Prezesem instytucji została w 1997 r. Jedna z rekomendacji, którą wówczas otrzymała, podpisana była przez Leszka Balcerowicza.

70-latka znała więc grębowski bank jak własną kieszeń. A jednak ze złożonych przez nią wyjaśnień wynika, że przez wiele lat, miała nie wiedzieć o nieprawidłowościach, które działy się w tym banku. Oraz, że nie do końca panowała nad pracownikami, którzy wykorzystywali zajmowane przez siebie stanowiska. Tak przynajmniej twierdzi Janina K. A przypomnijmy, że okres objęty aktem oskarżenia dotyczy lat 2004-2019.

Była prezes banku w Grębowie: udzielałam kredytów sobie, synom i mężowi

Oskarżona ma postawionych szereg zarzutów dotyczących działania na szkodę Banku Spółdzielczego w Grębowie, Banku Spółdzielczego w Rudce-Tartak, Banku Spółdzielczego Rzemiosła w Radomiu oraz Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.

Najpoważniejsze zarzuty to zorganizowanie i kierowanie grupą przestępczą mającą na celu popełnianie przestępstw polegających na udzielaniu kredytów z naruszeniem procedur, przywłaszczaniu środków pieniężnych zdeponowanych w BS w Grębowie i inwestowaniu tych środków na rachunkach maklerskich. A także podrabianiu dokumentów bankowych i poświadczaniu nieprawdy w dokumentach.

Janina K. odpowiada także za udzielanie dla siebie oraz osób jej najbliższych kredytów z naruszeniem procedur. Bez sprawdzenia zdolności kredytowych, bez akceptacji członków rady nadzorczej oraz bez właściwego ich zabezpieczenia, jak też z zaniżonym oprocentowaniem odsetek.

Oskarżona nie przyznaje się do większości zarzucanych jej czynów. We wtorek przyznała się jedynie do tego, że udzielała sobie, dwóm synom i mężowi kredytów odnawialnych na wielomilionowe kwoty. 70-latka stwierdziła jednak, że kwota łączna tych kredytów powinna być pomniejszona o kredyty współoskarżonego syna Krzysztofa K. Gdyż ten sam przyznał się do ich zaciągnięcia.

Zdaniem Janiny K. oprocentowanie kredytów, których udzielała sobie i bliskim nie było naliczone ze szkodą dla banku. Dlatego że jego wysokość nigdy nie była niższa niż WIBOR. 70-latka twierdzi, że kredyty zaciągała po to, by spłacać zadłużenia narosłe w banku i by go ratować. Z akt sprawy wynika także, że pieniędzmi pozyskanymi z kredytów Janina K. oraz jej bliscy grali na giełdzie i ogrom tych środków stracili.

Z szafy zaczęły się wysypywać trupy

Janina K. przyznała, że o brakach pieniędzy na lokatach dowiedziała się po tym, gdy z pracy odeszła Bożena Sz. Był to rok 2012.  Wówczas okazało się, że brakuje lokat klientów, które zostały zlikwidowane bez ich wiedzy. Oraz, że są lokaty założone na osoby fikcyjne i nieżyjące. A także, że środki z takich lokat były przelewane na konta bliskich lub kontrolowane przez Bożenę Sz.

– Ja zorientowałam się w jej działaniach po jej odejściu z pracy. Ona robiła taki misz-masz. Jednym brała, innym oddawała – wyjaśniała Janina K. – Wtedy okazało się też jakie to są braki i to wtedy zaczęły się trupy wysypywać z szafy.

Była prezes banku w Grębowie przyznała, że o tych brakach nie poinformowała Komisji Nadzoru Finansowego, ani Rady Nadzorczej. Ale postanowiła rozpisać je na siebie i członków swojej rodziny, po to by ratować bank. Stwierdziła także, że gdybym wtedy zgłosiła te nieprawidłowości, to bank upadłby w 2012 roku. Dzięki jej działaniom funkcjonował do 2019, a mógłby nawet dłużej. Twierdzi, że robiła wszystko, by bank nie upadł, bo on był wizytówką naszej gminy. 

– Sądziłam cały czas, że Bożena Sz. odda te pieniądze. Pojechałam do niej kiedyś, żeby ją o to prosić, ale od jej męża usłyszałam tylko, żeby wyp…  Według moich wyliczeń Bożena Sz. wyprowadziła z banku około 15 mln zł. Dla siebie i swojej rodziny. Ja jej wtedy powiedziałam, że mam przygotowane dokumenty i pójdę z nimi do organów ścigania – mówiła przed tarnobrzeskim sądem Janina K.

– Likwidowanie lokat skończyło się w banku wraz z jej odejściem. Ja nigdy nie likwidowałam lokat. Nie wzięłam ani złotówki ludzkich pieniędzy. Dlatego jak w Grębowie była pani Elżbieta Jaworowicz, która robiła program „Sprawa dla reportera” o naszym banku i przyszło na spotkanie z nią bardzo dużo osób, to ja też byłam. Inni nie przyszli. Ale ja mogę ludziom w oczy spojrzeć. Ja nikogo nie oszukałam i nikogo nie okradłam – dodała.

Matacka kombinacja

Oskarżona odniosła się także do zarzutu wyłudzenia 10 mln zł z dwóch banków w Radomiu i Rudce-Tartak. Była pani prezes mówiła, że lokaty te były potrzebne po to, by wygrać przetarg na udzielenie kredytu dla Urzędu Gminy Grębów. Urząd miał już kredyt w BS w Grębowie na około 4 mln i potrzebował kolejnego na 8-9 mln zł.

– Dla każdego banku taki kredyt dla gminy to jest bardzo dobry kąsek, bo to jest kredyt pewny. I zależało nam, aby wystartować w tym przetargu. Potrzebowaliśmy jednak takich środków, których moglibyśmy udzielić. Zależało nam także na tym, aby został odebrany bilans za 2018 rok przez Związek Rewizyjny w Rzeszowie. Z tego drugiego powodu zostały więc spłacone kredyty moich synów z zaliczek pracowników – mówiła Janina K.

– Teraz wiem, że to była matacka kombinacja, ale zostało to zrobione tylko po to, aby bank dalej istniał, aby bank uratować. Z lokat w banku w Radomiu i Rudce-Tartak nie wzięłam ani złotówki. Oba te banki upominają się o szkodę, bo po prostu nie odzyskały swoich pieniędzy po tym, jak Bank Spółdzielczy w Grębowie upadł.

– Gdy zaczął się już atak na wypłaty lokat i codziennie był ogrom wypłat, a my codziennie zasilaliśmy się pieniędzmi z lokal w PBS, można było także przekazać pieniądze tym bankom – kontynuowała. – Była o tym mowa, żeby tak zrobić. Nie wiem, dlaczego osoba, która miała zrobić przelewy już ich nie zrobiła.

Kto zabrał ponad 140 tys. zł z bankowego konta?

Wśród 25 zarzutów, które spoczywają na ośmiorgu oskarżonych w procesie dotyczącym afery bankowej w Grębowie jest także zarzut dotyczący manka w kasie. Powstało w jednym z ostatnich dni jego działalności. Z kasy BS w Grębowie zniknęło wówczas ponad 140 tys. zł. Nikt z oskarżonych nie przyznaje się do ich przywłaszczenia.

W kwestii tej przewija się natomiast wątek kasjerki, która tego dnia, zgłosiła pani prezes nagłą niedyspozycję i za zgodą Janiny K. opuściła miejsce pracy. Zastąpiła ją inna pracownica. Bilans kasowy na koniec dnia wyszedł mocno ujemny. Wszyscy przesłuchani dotąd oskarżeni nie przyznali się do tego, aby wypłacili sobie te pieniądze. A na monitoringu bankowym, który został zabezpieczony, nie widać, aby ktoś wynosił pakunek z gotówką. Sprawa ta pozostaje więc na razie nie wyjaśniona.

Ciąg dalszy procesu w sprawie afery bankowej w Grębowie 3 stycznia 2024 r.

_____

POLECAMY: Anna H., była prokurator z Rzeszowa, jeszcze dwa lata spędzi w więzieniu. Twierdzi, że jest niewinna

Udostępnij

Super Nowości - Wolne Media!

Popularny dziennik w regionie. Znajdziesz tu najciekawsze, zawsze aktualne informacje z województwa podkarpackiego.

Reklama

@2008 – 2024 – supernowosci24.pl Gravamen Media sp. z o.o. Super Nowości Wszelkie prawa zastrzeżone. All Rights Reserved. Polityka prywatności Regulamin