
Po pięciu z rzędu zwycięstwach koszykarze Solvera Sokoła ponieśli porażkę z GKS-em Tychy 71:80. Jak do tej pory w Łańcucie zespół trenera Dariusza Kaszowskiego bardzo rzadko przegrywał (aktualny bilans 9-2).
KOSZYKÓWKA. I LIGA
– Myślę, że od początku źle weszliśmy w to spotkanie. To po prostu nie był nasz dzień – analizował Dariusz Kaszowski, trener Solvera Sokoła Łańcut.
– Próbowaliśmy walczyć, ale widać było, że zespół z Tychów wszedł w spotkanie z ogromną energią i determinacją, by zwyciężyć. Zdajemy sobie sprawę, jak ważny był to dla nas mecz – wygrana różnicą większą niż dwa punkty (w I rundzie w Tychach Solvera Sokół przegrał 104:105 – przyp. red.) mocno wywindowałaby nas w tabeli. Niestety musimy dziś przełknąć gorycz porażki. Złożyło się na to wiele czynników, przede wszystkim brak rozgrywającego. Na początku czwartej kwarty Piotrek Wieloch doznał urazu. Próbował jeszcze grać, ale nie był w stanie kontynuować meczu. Popełniliśmy też 16 strat, co jasno pokazuje, że mieliśmy problemy z organizacją gry – mówił Kaszowski.
Łańcucianie mimo problemów mieli swoje szanse na wygraną, choćby w końcówce, gdzie zbliżyli się do rywala na trzy punkty i będąc w posiadaniu piłki popełnili kardynalny błąd przy wyprowadzaniu jej z własnego boiska. – Takich momentów było kilka. Przy stracie trzech punktów do rywali Mateusz Czempiel miał otwartą pozycję z „zerówki” – gdyby trafił byłby remis. Później ta strata przy wyprowadzaniu piłki, która praktycznie przesądziła o losach meczu, bo rywale zyskali posiadanie i powiększyli przewagę. Ostatnia akcja, którą rozrysowałem po przeniesieniu piłki na połowę przeciwnika, również nie wyglądała tak, jak powinna. Zagraliśmy za szybko i nie wypracowaliśmy pozycji rzutowej za trzy punkty, co było naszym głównym celem w tym ataku – mówił szkoleniowiec zespołu z Łańcuta.
W ekipie gospodarzy zaskakująco mało czasu na boisku spędził sprowadzony nie tak dawno Artur Łabinowicz, który oddał też zaledwie trzy rzuty z gry – wszystkie niecelne.
– Powiem szczerze, że to moja decyzja. Dzisiaj po prostu postawiłem na innych graczy. Czy to był dobry ruch? Wynik sugeruje, że nie, bo mecz przegraliśmy. Postawiłem jednak na zawodników, którzy są dłużej w zespole i mają większe doświadczenie. Artur potrzebuje jeszcze trochę czasu, by w pełni wkomponować się w drużynę – wyjaśnił trener Kaszowski, którego zespół po pięciu wygranych musiał przełknąć gorycz porażki.
– Złapaliśmy dobry rytm i wydawało się, że wszystko idzie we właściwym kierunku, ale problemy kadrowe nas nie omijają. Wciąż nie możemy grać w pełnym składzie. Oczywiście nie szukam wymówek, bo wiele klubów zmaga się z podobnymi trudnościami. Dzisiaj po prostu byliśmy gorszym zespołem od GKS-u Tychy. Musimy wziąć tę porażkę na klatę i przygotować się do trudnego meczu wyjazdowego w Pelplinie – zakończył trener Solvera Sokoła Łańcut.
PRZECZYTAJ TEŻ: Przerwana seria zwycięstw koszykarzy Solvery Sokoła Łańcut
