REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

śr. 11 marca 2026

Kto straci na podwyżkach dla medyków? „To się nie przebija do opinii publicznej” 

Zgodnie z obowiązującym planem, od lipca tego roku minimalne wynagrodzenia lekarzy miałyby znacząco wzrosnąć. Jednak zarówno dyrektorzy szpitali, jak i samorządy apelują o przesunięcie realizacji ustawy oraz zmianę wskaźnika waloryzacji. (Fot. Pixabay x2)

Lipcowe podwyżki płac dla medyków ponownie rozgrzewają debatę o kondycji polskiej służby zdrowia. Największe obawy budzi sytuacja szpitali powiatowych, które już teraz borykają się z niedoborami środków i mogą nie przetrwać bez dodatkowego wsparcia finansowego. 

Zgodnie z obowiązującym planem, od lipca tego roku minimalne wynagrodzenia lekarzy miałyby znacząco wzrosnąć. Jednak zarówno dyrektorzy szpitali, jak i samorządy apelują o przesunięcie realizacji ustawy oraz zmianę wskaźnika waloryzacji. Wskazują, że już w pierwszym półroczu potrzeba około 4,5 mld zł na zapewnienie nowych płac. 

Różnice między placówkami są wyraźne

W szpitalach specjalistycznych i klinikach, które realizują wysoko wyceniane procedury, sytuacja finansowa jest znacznie lepsza niż w szpitalach powiatowych. Mariusz Trojanowski, dyrektor szpitala w Aleksandrowie Kujawskim w rozmowie z Medonetem zwraca uwagę, że to właśnie te ostatnie placówki wykonują głównie nisko wyceniane zabiegi, które stanowią około 90 procent ich działalności. 

Trojanowski wyjaśnia, że w przypadku szpitali wysokospecjalistycznych za artroskopię kolana placówka może otrzymać około 28 tys. zł, podczas gdy jej realny koszt to 18 tys. zł. Tymczasem szpital powiatowy, chcąc osiągnąć przychód rzędu 10 tys. zł, musi wykonać wiele drobnych, nisko wycenionych zabiegów, co często prowadzi do konieczności dokładania z własnych środków. 

Według Trojanowskiego, jeśli kolejne podwyżki wejdą w życie 1 lipca, szpitale powiatowe bez wsparcia powiatów nie mają szans na przetrwanie. Zaznacza, że większość samorządów nie dysponuje środkami, by pokrywać narastające straty. Jego zdaniem, przesunięcie terminu podwyżek nie zaszkodzi medykom, ponieważ ustawowe zapisy o minimalnych wynagrodzeniach często nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. 

Dyrektor szpitala w Aleksandrowie Kujawskim podkreśla, że lekarze nawet bez specjalizacji zarabiają znacznie więcej, niż przewidują to ustawowe minimum – nierzadko osiągając 100, 150 czy nawet 200 procent tej kwoty. Według niego obecny system podwyżek oparto na rozwiązaniach, które nie gwarantują odpowiedniego finansowania, co prowadzi do konfliktów i dodatkowych kosztów dla szpitali. 

Kluczowa wycena procedur

Z kolei Jacek Zachariasz, dyrektor szpitala w Iławie, wskazuje w Medonecie, że kluczową rolę odgrywa wycena procedur przygotowywana przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Jeżeli wycena będzie adekwatna, szpitale powinny poradzić sobie z podwyżkami. Jednak, jak zauważa, dotychczasowe wyceny nie zapewniały pełnego zabezpieczenia finansowego. Zachariasz podkreśla, że niepewność co do terminu wdrożenia podwyżek utrudnia planowanie budżetów, a zmiany w finansowaniu świadczeń przez Narodowy Fundusz Zdrowia są częste i nieprzewidywalne. 

Tomasz Kopiec, dyrektor szpitala im. Orłowskiego w Warszawie, również opowiada się za przesunięciem podwyżek. W rozmowie z Medonetem zwraca uwagę na zamrożone od lat wynagrodzenia menedżerów w ochronie zdrowia, które – jego zdaniem – powinny zostać podniesione nawet dwukrotnie względem obecnych stawek. Kopiec wskazuje, że dyrektorzy nie korzystają z wielu dodatków przysługujących innym pracownikom, a dodatkowo sami finansują podnoszenie swoich kwalifikacji. 

Trojanowski zauważa, że paradoksalnie dyrektorzy i prezesi szpitali należą dziś do najsłabiej wynagradzanej kadry kierowniczej w tych jednostkach, mimo ogromnej odpowiedzialności, także majątkowej i karnej. Dyrektor średniego szpitala może zarabiać około 23 tys. zł brutto na kontrakcie, a każda kolejna ustawa nakłada na niego nowe obowiązki bez zwiększenia wynagrodzenia. 

Zdaniem Trojanowskiego, system wymaga uporządkowania na wzór innych sektorów finansowanych ze środków publicznych – poprzez jasne rozporządzenia wykonawcze i przewidywalność budżetową. Wskazuje, że obecnie w zakresie wynagrodzeń panuje chaos i brak stabilności, co uniemożliwia racjonalne planowanie. 

Jacek Zachariasz dodaje, że nadmierne wymagania generują niepotrzebne koszty, a zarzuty o zbyt wysokie zarobki lekarzy są według niego bezpodstawne. W jego szpitalu lekarze często zarabiają mniej niż wykwalifikowani fachowcy z innych branż. 

18 mld zł rocznie, a w tym roku mogą wynieść 71 mld zł

Tzw. ustawa podwyżkowa, czyli ustawa o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia, stała się jednym z głównych czynników powiększających deficyt finansowy w Narodowym Funduszu Zdrowia. Według szacunków ekonomistów, skutki finansowe realizacji jej zapisów sięgają nawet 18 mld zł rocznie, a w tym roku mogą wynieść 71 mld zł. 

W odpowiedzi na te problemy Ministerstwo Zdrowia zaproponowało, by podwyżki płacy minimalnej wchodziły w życie od stycznia, począwszy od 2027 roku, a waloryzacja wynagrodzeń była powiązana ze wskaźnikiem o niższej dynamice wzrostu. Według resortu takie rozwiązanie przyniosłoby około 6 mld zł oszczędności w 2026 roku, a koszt podwyżek wynagrodzeń minimalnych spadłby do 2,7 mld zł w 2027 roku. 

WIĘCEJ NA: https://www.medonet.pl/biznes-system-i-zdrowie/zmiany-prawne-w-ochronie-zdrowia,trwa-wolna-amerykanka-w-wynagradzaniu-lekarzy–dyrektorzy-pod-presja,artykul,50594288.html

Udostępnij

FacebookTwitter