
Lukáš Vašina, czeski przyjmujący Asseco Resovii, który nabawił się kontuzji przed turniejem finałowym TAURON PucharuPolski w Krakowie, powrócił już do treningów i wkrótce będzie gotowy do gry.
SIATKÓWKA. PLUSLIGA
– Trwało to rzeczywiście bardzo długo, bo ponad półtora miesiąca. Myśleliśmy, że wrócę trochę szybciej, ale niestety uraz się przedłużał, bo to był uraz kolana – mówił w rozmowie z plusliga.pl, Lukáš Vašina, czeski przyjmujący Asseco Resovii. – Zawsze jest lepiej, żeby człowiek wrócił trochę później niż o dzień wcześniej. Cały czas sprawdzaliśmy stan kolana, żeby wszystko było dobrze i w końcu w poprzednim tygodniu potwierdziło się, że jestem gotowy do treningu, z czego jestem bardzo szczęśliwy. Brakowało mi już bardzo siatkówki. Chodzić tylko na siłownię i siedzieć za bandami, to nic nie daje. W końcu wróciłem i naprawdę mam duży apetyt do tego, żeby grać i trenować jak najlepiej – mówi Vasina.
Czech wyjaśnił, że uraz kolana to nie była przeciążeniowa sprawa po mistrzostwach świata na Filipinach i intensywnym poprzednim sezonie. – To był nowy raz. Przytrafiło mi się to na początku stycznia, bo chyba zrobiłem taki jakiś zły ruch i właśnie od tego momentu zaczęły się problemy. Najpierw w ogóle przez dwa tygodnie nie skakałem i nie mogłem nic robić na kontuzjowaną nogę. Potem pomału zaczęliśmy trochę trenować. Oczywiście nie skakałem, tylko wykonywałem ćwiczenia na siłowni. Jestem szczęśliwy, że w końcu udało się po tej dłuższej przerwie wrócić do normalnego treningu, za co bardzo dziękuję naszym fizjoterapeutom i lekarzom, którzy mi bardzo pomagali w tym momencie, w takich trudnych sytuacjach i dzięki nim w końcu wróciłem – mówi Vasina i dodaje, że czeka go jeszcze okres odbudowania formy, bo trudno po takiej przerwie być od razu w wysokiej dyspozycji. – Zacząłem trenować dopiero w miniony czwartek. Początkowo jeszcze dozowaliśmy te moje skoki, żeby ich nie było więcej niż pięćdziesiąt. Myślę, że w najbliższym czasie nie będziemy już tego liczyć i będę mógł trenować do końca zajęć. Jest mi przykro w tej całej sytuacji, bo naprawdę czułem się w dobrej dyspozycji przed tą kontuzją. W końcu wracałem do tej formy, w której byłem na mistrzostwach świata. Niestety, przytrafił się ten uraz kolana, a teraz wiadomo, że zawsze trudno jest wracać po kontuzji, bo człowiek musi z powrotem odzyskać pewność skakania, żeby wrócić na ten poziom, na którym wcześniej był. Myślę jednak, że szybko wrócę do formy, bo naprawdę mam znów duży apetyt do siatkówki. Chyba też taka przerwa, niestety spowodowana kontuzją, trochę mi się przydała, bo sporo grałem przez ostatnie lata. Teraz się naprawdę cieszę, że wreszcie wróciłem i mogę znów trenować – mówił czeski przyjmujący zespołu z Rzeszowa.
Vasina przyznał, że problemy zdrowotne trochę go dołowały. – Człowiek chce jeździć z drużyną na wszystkie mecze wyjazdowe, ale też to nie jest przyjemne, że nie mogłem z kolegami z zespołu zrobić rozgrzewki, nie mogłem im kibicować nawet z kwadratu, nie mówiąc już o pomocy przy jakiejś zmianie. Patrzenie na mecze spoza band już mnie męczyło. Nie wiedziałem, co za tymi bandami robić i nawet jak chłopaki wygrywali, no to też miałem świadomość, że nie do końca byłem częścią tego zespołu. W końcu jednak wróciłem i mam nadzieję, że teraz już będzie tylko dobrze – zakończył Czech.
PRZECZYTAJ TEŻ: Siatkarze Asseco Resovii zagrają z Barkomem Każany Lwów
