
Nowe regulacje cen paliw w Polsce przyciągnęły tłumy niemieckich kierowców na przygraniczne stacje. Dla naszych zachodnich sąsiadów oszczędności mogą sięgać nawet 40 euro na jednym tankowaniu.
Od poniedziałku przy polsko-niemieckiej granicy ruch na stacjach paliw znacząco wzrósł. Podczas krótkiej wizyty na jednej ze stacji w przygranicznym Lubieszynie w ciągu 15 min zatankowało aż 19 samochodów na niemieckich rejestracjach, a kierowcy napełniali także kanistry – relacjonuje Onet.
– Niemcy już w niedzielę pytali, czy jest taniej. Gdy dowiadywali się, że obniżka wchodzi od poniedziałku, wracali następnego dnia – relacjonuje pracowniczka jednej z przygranicznych stacji. – Od rana do zamknięcia trwa prawdziwe oblężenie. Samochód za samochodem, kanister za kanistrem.
Powód? Różnica w cenie paliwa. Podczas gdy litr benzyny 95 w niemieckim Schwedt kosztuje obecnie średnio 2,35 euro, po polskiej stronie w Krajniku nad Odrą cena to 1,52 euro. Przy pełnym baku (50 litrów) różnica przekłada się na oszczędność nawet 40 euro.
To nie pierwszy raz, gdy mieszkańcy pogranicza obserwują takie zjawisko. Podczas wcześniejszych rządowych obniżek cen paliw, niemieckie media publikowały poradniki dla kierowców, a stacje wzdłuż granicy były oblegane przez klientów zza Odry. Obecna sytuacja to efekt wprowadzenia przez polski rząd maksymalnej ceny detalicznej paliw – mechanizmu, który ma obowiązywać do końca sierpnia i codziennie dostosowywać stawki do sytuacji rynkowej.
