
Lekkomyślność i próba uniknięcia odpowiedzialności potrafią doprowadzić do bardzo poważnych kłopotów. Przekonał się o tym kierujący hulajnogą elektryczną, który postanowił wjechać na przejazd dla rowerów na czerwonym świetle. Widząc to wykroczenie, funkcjonariusze natychmiast zareagowali i wydali polecenie do zatrzymania się, jednak mężczyzna zignorował sygnał i rzucił się do ucieczki. Pozornie drobny błąd szybko przerodził się w serię poważnych naruszeń prawa, za które sprawca musiał ostatecznie ponieść surowe konsekwencje.
W niedzielę, funkcjonariusze ruchu drogowego komendy miejskiej kontynuowali rozpoczęte dzień wcześniej działania pn. „Hulajnoga Elektryczna”.
Przed godz. 14, policjanci na służbowych motocyklach, jadąc al. Powstańców Warszawy w Rzeszowie zauważyli mężczyznę kierującego elektryczną hulajnoga, który wjechał na przejazd dla rowerów, pomimo że dla jego kierunku ruchu sygnalizator nadawał czerwone światło. Jeden z funkcjonariuszy wydał mu polecenie do zatrzymania się. Mężczyzna nie tylko je zignorował, ale skręcił i wjechał na ścieżką biegnąca wzdłuż bulwarów nad Wisłokiem i rozpoczął ucieczkę. Policjanci włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe i pojechali za nim.
Mężczyzna, mimo że na ścieżce znajdowali się piesi, nie reagował na sygnały świetlne i dźwiękowe i przez pewien czas uciekał przed policjantami. W pewnej chwili stracił panowanie nad jednośladem i wywrócił się.
Ostatecznie, za swoje nieodpowiedzialne zachowanie 40-latek poniósł surowe konsekwencje. Został ukarany mandatem w wysokości 5 tysięcy złotych.
Warto pamiętać, że gdy policjant wydaje polecenie do zatrzymania pojazdu, należy zwolnić i zatrzymać się w miejscu wskazanym przez funkcjonariusza. Zignorowane tego polecenia może być potraktowane jako wykroczenie albo jako przestępstwo zagrożone karą nawet do 5 lat pozbawienia wolności oraz obligatoryjnym zakazem prowadzenia pojazdów na okres od 1 roku do 15 lat. O kwalifikacji czynu decydują konkretne okoliczności i sposób działania kierowcy.
