
W książce „Z widokiem na Polskę. Sąsiedzi, kciuk Stalina, czeski dług i KGB” Tomasz Mateusiak opisuje swoje doświadczenia z podróży przez Słowację i Polskę. Podczas jazdy drogą krajową numer 18 w pobliżu Żyliny, autor relacjonuje, jak radio w samochodzie automatycznie przełączyło się na serwis informacyjny. Z głośników popłynęły informacje o licznych wypadkach i korkach na słowackich drogach. Mateusiak podkreśla, że na Słowacji wciąż brakuje nowoczesnych dróg, a budowa nowych tras jest regularnie odkładana.
Rządowa agencja odpowiedzialna za budowę autostrad i dróg ekspresowych na Słowacji, Slovenská správa ciest (SSC), według autora mogłaby nosić nazwę NESKORO, co po polsku oznacza „później”. Słowacy nie kryją frustracji z powodu powolnego tempa inwestycji drogowych. Martin z Dolnego Kubina stwierdził, że budowa dróg w jego kraju przypomina niekończącą się opowieść. Jako przykład podał tunel Wiśniowe w okolicach Żyliny, którego budowa trwa już blisko 30 lat i wciąż nie została ukończona, mimo że realizuje ją już trzecia firma.
Wcześniej, na stacji paliw przy A4, Miloš z Preszowa nie krył w rozmowie z autorem zachwytu nad polskimi autostradami. Wyjaśnił, że podróżuje z rodziną na lotnisko w Pyrzowicach, skąd mają wylecieć na wakacje wykupione w polskim biurze podróży. Zwrócił uwagę, że wielu Słowaków korzysta z polskich lotnisk, ponieważ oferują one więcej połączeń międzynarodowych niż te na Słowacji.
Choć polska infrastruktura drogowa budzi uznanie Słowaków, to w kwestii kolei sytuacja wygląda odwrotnie. Autor wspomina, że kilka lat temu planował podróż pociągiem z Krakowa do Pragi. Połączenie obsługuje PKP Intercity, jednak ceny biletów bywają wysokie, a promocje są rzadkością. Tymczasem Słowacja, podobnie jak Czechy, już kilka lat temu otworzyła rynek kolejowy dla prywatnych przewoźników.
