
Magdalena Śliwa była rozgrywająca reprezentacji Polski, wierzy w zwycięstwo Biało-Czerwonych w półfinale nad Włoszkami. – Stawiam 3-2 dla Polski – stwierdziła dwukrotna mistrzyni Europy 2003 i 2005.
SIATKÓWKA. ME
Na pytanie co musi zrobić reprezentacja Polski, żeby pokonać Włochy w półfinale mistrzostw Europy w Stambule była rozgrywająca kadry odpowiedziała. – Dobrze grać i najważniejsze to bez przestojów, a te niestety dziewczynom się zdarzają. Muszą po prostu zagrać przede wszystkim naszą spokojną siatkówkę i tyle. Mamy fajny zespół, który zasługuje na to, żeby zdobyć medal, bo dziewczyny, myślę, że tymi zwycięzcami udowodniły, że są zespołem solidnym – mówiła Śliwa, podkreślając, że na mistrzostwach Europy, każdy ma swoje przestoje.
– Obserwując mecze Włoszek, Turczynek i Serbek można zauważyć ich słabsze strony, więc żaden zespół nie jest idealny. Widzę więc, szanse na to, żeby powalczyć i wygrać ten półfinał. Będzie na pewno bardzo trudno, bo Włoszki to jest solidny zespół. Już nie będziemy wspominać, co zdobyły w ostatnim okresie i które są w rankingu, ale patrzymy tu i teraz na w jakiej są dyspozycji. Są na pewno mocne, ale są do ugryzienia – stwierdziła najlepsza rozgrywająca mistrzostw Europy 2004, które rozgrywane były wówczas w Ankarze.
Śliwa, która w swoim bogatym dorobku medalowym ma m.in. mistrzostwa Polski, Puchary Polski czy mistrzostwo i Puchar Włoch twierdzi, że nie ma co patrzeć co się już wydarzyło w Stambule.
– Zawsze jest najważniejsze to, co przed nami. Oczywiście te zwycięstwa dały nam szansę gry o medale, ale teraz już nic nie znaczą. Na pewno wygrane mecze dodały dziewczynom wiary i pewności w swoją siłę. Cały zespół, każda z dziewczyn, które są w tym składzie dołożyły w każdym meczu jakąś swoją cegiełkę i przyczyniły się do awansu do strefy medalowej – mówiła Śliwa podkreślając atut reprezentacji Polski jakim jest wyrównany skład.
– Teoretycznie mamy pierwszą szóstkę, ale wcale ona nie zawsze gra do końca i każda, która wchodzi na boisko dodaje coś od siebie i to jest fajne. Ten zespół jest bardzo wyrównany, jest zgrany, widać, że ta grupa fajnie funkcjonuje i w nagrodę niech te dziewczyny nam to wygrają jutro – stwierdziła była rozgrywająca reprezentacji Polski
Dwukrotna złota medalistka ME jest mile zaskoczona postawą w kadrze dwóch siatkarek – Maja Koput jest na pewno objawienie tej reprezentacji. Ona tak w lidze nie błyszczała jak błyszczy w reprezentacji. Pokazała taką dojrzałą siatkówkę. Nie, że to jest młoda dziewczyna z dobrymi warunkami, ale zachowuje się naprawdę bardzo dojrzale i naprawdę jej gra może się podobać. No i jeszcze na Julka Szczurowska. Nie mieliśmy okazji jej często oglądać, z Polski wyjechała też bardzo szybciutko, a debiutowała jako nastolatka w lidze. Było więc wiadomo, że jest taki talent i świetnie się prezentuje. Każda zmiana, którą robi to wnosi coś do zespołu, dodaje takiej naprawdę pozytywnej energii do drużyny. Pozostałe dziewczyny, no to sobie markę już wyrobiły i wiemy co grają – mówiła 359-krotna reprezentantka Polski.
PRZECZYTAJ TEŻ: Siatkarki reprezentacji Polski w półfinale mistrzostw Europy (wideo)
