REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

wt. 23 czerwca 2026

Mniej gastroskopii, kolonoskopii, tomografii i rezonansów. A to jeszcze nie koniec…

W budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia brakuje kilkudziesięciu miliardów zł. Co więc robi? W ramach oszczędności tnie koszty. Na początek ograniczając dostęp do kosztochłonnej diagnostyki – tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego, gastroskopii i kolonoskopii. Mówi się także o limitowaniu dostępu do specjalistów oraz niektórych zabiegów, np. zaćmy.

Jak się to ma do nawoływania do szeroko pojętej profilaktyki, do której zaliczane są właśnie badania diagnostyczne?

„O tomografii i rezonansie słyszeliśmy. Ograniczenie gastroskopii i kolonoskopii nas zaskoczyło. Rak jelita grubego jest na drugim miejscu zachorowalności wśród nowotworów. Czym jeszcze NFZ nas zaskoczy w tym roku, co musimy założyć w swoich budżetach?” – pytała w trakcie Kongresu Wyzwań Zdrowotnych Marta Nowacka, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego.

Zgodnie z projektem NFZ w teorii świadczenia te pozostałyby nielimitowane, ale Fundusz – po wyczerpaniu środków w ramach podpisanej umowy – za nadwykonania chce płacić tylko 40 proc. ich wartości.

Samorząd lekarski jest na nie

Naczelna Izba Lekarska pisze na swojej stronie, że „projekt zmian NFZ może wydłużyć czas oczekiwania na badania TK, RM oraz endoskopowe przewodu pokarmowego co może prowadzić do opóźnień w leczeniu. Odbije się to negatywnie na pacjentachw tym także oczekujących na diagnostykę w kierunku chorób nowotworowych”.

Jak tłumaczy NIL „trudno zakładać, iż placówki będą skłonne wykonywać jakiekolwiek ponadlimitowe świadczenia, za które otrzymają z NFZ jedynie 40 proc. ich ceny. Projektowane przez NFZ zmiany zasad rozliczeń niektórych świadczeń ponadlimitowych ograniczą skuteczność leczenia pacjentów, prowadząc do opóźnień diagnostycznych i terapeutycznych”.

Druga proponowana zmiana to przeniesienie rozliczenia nadwykonań na koniec roku. Obecnie za nadwykonania w tych świadczeniach NFZ z reguły płaci po zakończonym kwartale.

NFZ podkreśla, że ograniczenia nie obejmą świadczeń dla dzieci i młodzieży do 18. roku życia, pacjentów w programie profilaktyki raka jelita grubego oraz pacjentów z kartą Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (DiLO). To jednak nic nadzwyczajnego, ponieważ te grupy, podobnie jak porody, ustawowo mają zagwarantowaną bezlimitowość.

Jak nie cięcia dla lekarzy i pielęgniarek, to dla pacjentów

W kuluarach mówię, że NFZ nie ma innego wyjścia. Po protestach związków zawodowych ministerstwo zdrowia wycofało się z zamrożenia o pół roku podwyżek w ochronie zdrowia, co miało dać 6 mld zł oszczędności.

Jak wyliczył MZ, w 2026 r. podwyżki medyków będą kosztować 70 mld zł, czyli o 12 mld zł więcej niż w 2025 r. Tymczasem placówki medyczne pokrywają koszty podwyżek ze środków, które otrzymują z NFZ na świadczenia zdrowotne. Wynagrodzenia personelu medycznego, jak wyliczyło Porozumienie Rezydentów, stanowią średnio 55 proc. szpitalnych budżetów. W niektórych lecznicach, szczególnie powiatowych nawet 70-90 proc.

Warto przypomnieć, że kwestia limitów NFZ była zawarta w przedwyborczych obietnicach ekipy Donalda Tuska, czyli „100 konkretach”. „Zniesiemy limity NFZ w lecznictwie szpitalnym, dzięki czemu znacząco skróci się czas oczekiwania na konsultacje i zabiegi”- brzmiała treść obietnicy.

Będą dalsze zmiany

To jednak nie koniec zmian. Podczas posiedzenia Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia Jakub Szulc, wiceprezes NFZ zapowiedział kolejne ograniczenia.NFZ ma wstąpić z propozycją podobnych zmian w Ambulatoryjnej Opiece Specjalistycznej. Za wizyty, np. u endokrynologa ponad umowę fundusz chce zapłacić znacznie mniej, prawdopodobnie również 40 proc. wartości.

Z kolei Business Insider ustalił, że płatnik szykuje też podobne zarządzenie w sprawie zaćmy. To oznacza, że NFZ nie będzie płacił pełnej kwoty za nadwykonania. Zmniejszenie finansowania w praktyce oznacza, że mniej pacjentów będzie mogło skorzystać z usunięcia zaćmy na NFZ, które kosztuje fundusz ok. 3 tys. zł.

Udostępnij

FacebookTwitter