Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

wt. 5 marca 2024

Tak dla in vitro. Kurowska i Braun wybrani z Podkarpacia dali popis

Maria Kurowska, posłanka PiS z Podkarpacia na mównicy sejmowej
– Finansowanie in vitro sprawi, że więcej dzieci się urodzi, ale jeszcze więcej naszych polskich dzieci umrze lub zostanie zamrożonych. Państwo polskie zatem nie powinno finansować procedur, w których giną ludzie – mówiła posłanka PiS Maria Kurowska podczas pierwszego czytania obywatelskiego projektu ustawy ws. refundacji in vitro. (Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.pl)

W środę (21 listopada) wciąż na swym pierwszym posiedzeniu Sejm X. kadencji zajął się obywatelskim projektem ustawy „Tak dla in vitro”. Zakłada on powrót do finansowania tej metody z budżetu państwa, jak miało to miejsce za rządów koalicji PO – PSL. Niektórzy posłowie siedzący po prawej stronie sali plenarnej zaskoczyli, inni nie. Wśród tych ostatnich szczególnie „popisali się” politycy wybrani na Podkarpaciu, Grzegorz Braun z Konfederacji i Maria Kurowska z Suwerennej Polski.

– Dzisiaj to robimy, w pierwszym możliwym dniu, w pierwszym możliwym momencie. Przyszliśmy do nowego Sejmu po to, by w ekspresowym tempie realizować tylko dobre projekty. Nie tak, jak miało to miejsce przez ostatnie osiem lat – mówiła na początku wznowionych obrad Sejmu posłanka KO, Agnieszka Pomaska. – Zwracamy dziś Polkom i Polakom prawo do szczęścia, jakim jest dziecko. Przywrócenie finansowania in vitro z budżetu państwa to pierwsza decyzja demokratycznej większości – podkreśliła.

PiS likwidując finansowanie in vitro skrzywdziło wiele osób

Później wiele posłanek i wielu posłów z demokratycznej koalicji, która ma większość w Sejmie, mówiło o tym, jak ważne jest dla wielu Polek i Polaków posiadanie własnego dziecka. I jak bardzo skrzywdziło PiS tych, którzy naturalną drogą nie mogą go począć, gdy w 2016 roku zlikwidowało finansowanie in vitro z budżetu państwa.

– To osiem straconych dla nich lat. A dla niektórych par jest już po prostu za późno – zauważali politycy KO, Nowej Lewicy, PSL czy Polski 2050.

Z sejmowej mównicy mogliśmy usłyszeć, że PiS dokonało selekcji Polek i Polaków na te i tych, których stać było na in vitro. I tych, którzy nie mieli szans na poczęcie dziecka tą metodą, bo zwyczajnie nie mieli na to pieniędzy. Padły także podziękowania dla tych samorządów, które zdecydowały się na dofinansowanie sztucznego zapłodnienia dla swoich mieszkańców. W naszym regionie pochwalić się tym może Rzeszów.

Oczywiście głos zabierali także posłanki i posłowie z Podkarpacia, w tym Marek Rząsa i Krystyna Skowrońska z KO. I nie zaskoczyli tym, że byli na tak dla in vitro.

Nie zaskoczyła także dwójka innych parlamentarzystów wybranych w naszym regionie, Grzegorz Braun z Konfederacji i Maria Kurowska z Suwerennej Polski. Oboje są znani z tego, że wypowiadają się kontrowersyjnie na najróżniejsze tematy. A także z tego, że ostentacyjnie podkreślają swe przywiązanie do religii. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby przy tym nie obrażali innych i nie przekazywali nieprawdziwych informacji.

Braun o selekcji, rampie oświęcimskiej i zootechnikach

Grzegorz Braun wstąpiwszy na mównicę sejmową stwierdził , że „normalny człowiek pragnie potomstwa”, ale są „niegodziwe sposoby czynienia zadość tej tęsknocie”.

– Skoro jest problem, diagnozujmy go, ale nie szukajmy rozwiązań z piekła rodem. Składam wniosek o odrzucenie tego projektu w pierwszym czytaniu – powiedział poseł Konfederacji.

Wniosek Konfederacji będzie poddany pod głosowanie na posiedzeniu 28 listopada. Przy obecnej arytmetyce sejmowej można być raczej pewnym jego odrzucenia. Tymczasem Braun ponownie poprosił o głos.

– Jakie są dane, jakie są liczby? Ile tego, co my nazywamy małym człowiekiem, a wy nazywacie zlepkiem komórek lub ewentualnie kompromisowo embrionem, ale żeby nie brzmiało zbyt ludzko, ile tego jest na składzie, w tych termosach i baniakach, w Białymstoku i jak Polska długa i szeroka – pytał.

– Chciałbym wiedzieć, jakie są statystyki. Ile przeselekcjonowanych wstępnie zarodków idzie do zlewu, w kanał, a ile zostaje po selekcji, powtarzam nie na rampie oświęcimskiej, ale na szkiełku laboratoryjnym – kontynuował Braun.

Stwierdził przy tym, że sztucznym zapłodnieniem w Polsce zajmują się nie lekarze, a… zootechnicy. A in vitro nie jest metodą leczenia niepłodności.

Niedziela: przepraszam za te wszystkie wypowiedzi

Po wystąpieniu posła Konfederacji na uwagę pozwoliła sobie prowadząca tę część obrad wicemarszałkini Sejmu, Dorota Niedziela z KO.

– Szanowni Państwo, pozwolicie, że nie podziękuję za tę wypowiedź. Po pierwsze, panie pośle, mieszkam 18 kilometrów od Oświęcimia, bardzo proszę ważyć słowa – zwróciła się do Brauna. – Po drugie, przepraszam w imieniu swoim i myślę, że większej części tej izby, za wszystkie wypowiedzi, które mogły urazić zarówno rodziców, jak i dzieci. Bardzo przepraszam – dodała.

Do wypowiedzi posła Konfederacji odniósł się też Bartosz Arłukowicz z KO.

– Słyszałem posła Brauna, który bzdury wygadywał, że in vitro to nie jest metoda leczenia. A okularki na nosie to już się nosi? I to jest metoda leczenia? Okularki nosimy, ale ludziom in vitro zabronimy. Taka mądrość – drwił były minister zdrowia.

Kurowska o procedurach, w których „giną ludzie”

„Ciekawe” informacje i wnioski padły w przemówieniu posłanki Marii Kurowskiej z Suwerennej Polski.

– Metoda in vitro służy pięknemu celowi, bo piękną sprawą jest mieć dziecko. Mnie przeraża ją przede wszystkim niska skuteczność tej metody i procedura – stwierdziła posłanka.

Na te słowa część sali plenarnej zareagowała śmiechem.

– Jeżeli uznamy, że wszystkie zarodki są osobami ludzkimi, a są, to zauważcie państwo, że średnio życie jednego dziecka okupione jest śmiercią sześciu jego braci i sióstr. Większość zarodków jest zamrażana. I na dzisiaj mamy ich 120 tysięcy zamrożonych dziewczynek i chłopców. Po rozmrożeniu większość z nich jest martwa – kontynuowała Kurowska.

– Finansowanie in vitro sprawi, że więcej dzieci się urodzi, ale jeszcze więcej naszych polskich dzieci umrze lub zostanie zamrożonych. Państwo polskie zatem nie powinno finansować procedur, w których giną ludzie – podsumowała.

Tomczyk: nie słyszałem nigdy większych bzdur

– Szczerze mówiąc, a długo tu jestem, nie słyszałem nigdy większych bzdur – odpowiedział na wystąpienie Kurowskiej poseł KO, Cezary Tomczyk. – Pani poseł, bzdury, które pani opowiada nie tylko nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, ale myślę, że nawet na jakichś dziwnych portalach, na których mogła pani przeczytać tego typu rewelacje, byłoby trudno takie bzdury znaleźć – powiedział wprost do Kurowskiej.

– Wstyd, że człowiek wykształcony, który jest dzisiaj posłem na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, może przyjść i de facto opowiadać tutaj stek bzdur, wstyd – stwierdził.

Tak więc podkarpackie akcenty w debacie nad projektem obywatelskiej ustawy „Tak dla in vitro” były tyleż mocne, co kontrowersyjne. I choć wszystko wskazuje na to, że ustawa zostanie w miarę szybko przegłosowana, to pozostaje jeszcze stosunek do niej prezydenta Andrzeja Dudy. Prezydent bowiem nie ukrywa, że nie będzie rezygnował ze swojego prawa do weta.

Być może jednak nie skorzysta z niego w przypadku tej akurat ustawy, bo poparcie dla niej deklarują także niektórzy politycy PiS-u. W środę wieczorem w „Faktach po Faktach” w TVN24 prezydencki minister Andrzej Dera był pytany o decyzję prezydenta w tej sprawie.

– W kancelarii mamy jedną zasadę. O tym, czy pan prezydent podpisze, czy nie podpisze, decyduje, jak dokument już będzie. Jeżeli chodzi o generalne zasady, to ja myślę, że nie będzie jakichś wielkich przeszkód – dodał.

_____

ZOBACZ TEŻ: Umowa koalicyjna prodemokratycznej opozycji podpisana. Oto jej treść

Udostępnij

Super Nowości - Wolne Media!

Popularny dziennik w regionie. Znajdziesz tu najciekawsze, zawsze aktualne informacje z województwa podkarpackiego.

Reklama

@2008 – 2024 – supernowosci24.pl Gravamen Media sp. z o.o. Super Nowości Wszelkie prawa zastrzeżone. All Rights Reserved. Polityka prywatności Regulamin