REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

wt. 14 kwietnia 2026

Mateusz Kaszowski, koszykarz Solvera Sokoła: pokazaliśmy, że jesteśmy drużyną

Fot. Izabela Kwiecień-Szpunar

Rozmowa z MATEUSZEM KASZOWSKIM, rozgrywającym Solvera Sokoła Łańcut

KOSZYKÓWKA. I LIGA

– Na pięć minut przed końcem meczu z WKK Active Hotel Wrocław prowadzicie trzynastoma punktami i wydawać by się mogło, że macie spotkanie pod kontrolą, ale tak nie było…

– Dokładnie, śmieliśmy się w szatni, że chyba bardzo kochamy naszych kibiców i chcemy im sprawić dużo „adrenalinki” do samego końca. Natomiast prawda jest taka, że powinniśmy ten mecz zamknąć szybciej i nie powinniśmy doprowadzić do takiego momentu. Natomiast koniec końców za tydzień nikt nie będzie pamiętał, iloma ten mecz wygraliśmy. Najważniejsze jest to, że wygrywamy i pniemy się w górę tabeli. Mam nadzieję, że podtrzymamy naszą passę. Teraz mamy jeszcze dwa mecze u siebie i będziemy chcieli je wygrać, żeby uplasować się w górnej czwórce tabeli.

– Po rywalach z Wrocławia, którzy w środę rozgrywali mecz w Rzeszowie nie widać było oznak zmęczenia i nawet lepiej się zaprezentowali niż dwa dni wcześniej…

– Zgadza się natomiast dzisiaj Bradley Waldow Waldo trafili dwie trójki, wszystkie wolne, a w Rzeszowie nie mógł trafić osobistych, miał jeden na osiem. Z Resovią również Michał Kroczak, zagrał słabe spotkanie, nie trafił nic z gry, a w Łańcucie fenomenalna skuteczność. Tak więc mecz meczowi jest nierówny. Czasami lepiej się trochę gra bez treningu, jak jest takie powiedzmy takie lekkie wyświeżenie. Było widać, że chłopaki z Wrocławia byli w pełnej gotowości do dzisiejszego meczu. My też byliśmy osłabieni brakiem Milana Milovanovicia. Cieszymy się, że mamy tak szeroki skład, że każdy może dać od siebie cegiełkę i pokazaliśmy, że jesteśmy drużyną.

– Podtrzymaliście dobrą serię zwycięstw przed własną widownią. Na trzynaście meczów w Łańcucie przegraliście tylko dwa…

– Widać, że sprzyja nam gra przy własnej publiczności i mam nadzieję, że podtrzymamy tą naszą pasę w kolejnych meczach i będziemy pięli się w górę tabeli, bo chcemy zająć jak najlepsze miejsce przed playoffami.

– Było to dla was też czwarte zwycięstwo i tak jak w poprzednich meczach odniesione po emocjonującej końcówce…

– Mamy doświadczonych graczy i potrafimy te mecze w końcówkach wygrywać. Oczywiście chcielibyśmy je wygrywać spokojnie. Natomiast musimy nad tym jeszcze popracować, bo prawda jest taka, że powinniśmy ten mecz z WKK zamknąć dużo szybciej.

– Sporo było „trójek” w konfrontacji z rywalem z Wrocławia.

– Prawda jest taka, że gramy chyba najlepszy ofens w lidze albo jesteśmy w czubie i mamy zarazem najsłabszą obronę. Więc to jest nasz mankament i zazwyczaj te mecze, w których my bierzemy udział są bardzo ofensywne, ale myślę, że to podoba się kibicom. Na pewno też będziemy chcieli wzmocnić swoją defensywę na najważniejszą fazę sezonu.

– Dla pana mecze z WKK wywołują wspomnienia. W wieku 13 lat ruszył Mateusz Kaszowski wyjechał z Łańcuta do Wrocławia i tam zaczął profesjonalną przygodę z koszykówką…

– Jasne, jak najbardziej. Bardzo, bardzo miło wspominam tamten czas. Pozdrawiam trenera Łukasza Dziergowskiego, który aktualnie jest pierwszym trenerem WKK. Super szkoleniowiec. Uważam, że jeden z najlepszych, jeżeli chodzi o młodzież w Polsce i bardzo dużo mu zawdzięczam. Jednak jakoś specjalnego podejście do meczów z WKK nie mam i traktuję je jak każde inne.

– Teraz macie nieco dłuższą przerwę od meczów, bo najbliższy 25 marca z Astorią, a cztery dni później ze Spójnią. Obaj rywale mają aspiracje awansu…

– Myślę, że dostaniemy parę dni, żeby odpocząć, a następnie wrócimy do pracy, żeby być gotowi na kolejne dwa spotkania i je wygrać.


PRZECZYTAJ TEŻ: Maciej Kucharek, koszykarz Solvera Sokoła: to był niecodzienny mecz

Fot. Izabela Kwiecień-Szpunar

Udostępnij

FacebookTwitter