
Rozmowa z MACIEJEM KUCHARKIEM, skrzydłowym Solvera Sokoła Łańcut
KOSZYKÓWKA. I LIGA
– Mimo prowadzenia w połowie IV kwarty różnicą 13 punktów musieliście do ostatnich sekund drżeć o wynik, ale ostatecznie wygraliście z WKK Active Hotel Wrocław 96:94…
– Na pewno to była niecodzienna sytuacja dla nas, ponieważ jesteśmy przyzwyczajeni, że Milan Milovanović jest z nami i odgrywa dużą rolę w zespole. Dlatego myślę, że to jeszcze bardziej cieszy to zwycięstwo. Zespół się zmobilizował i pokazał, że jesteśmy w stanie grać razem w trudnych warunkach. Rywale choć w osłabionym składzie i grali drugi mecz w ciągu trzech dni to postawili nam ciężkie warunki i walczyli do końca.
– Pod koszem mieliście duże problemy z zatrzymaniem Amerykanina, Brad Waldowa…
– To jeden z czołowych centrów w naszej lidze, a my mamy tego najlepszego. Nie mógł jednak zagrać ze względu na wirus, także nie mogą dziwić te przegrane zbiórki (30-40 – przyp. red.). Chociaż myślę, że nie było to aż tak widoczne. Robiliśmy co mogliśmy, cały zespół szedł na zbiórkę. Jeżeli chodzi o rzuty, no właśnie, znowu Waldow trafił dwie trójki niespodziewane. Niecodzienny mecz. Myślę, że to było ciekawsze dla kibica niż jakbyśmy wygrali na przykład 20 punktami.

– Można powiedzieć chyba, że sami sobie też sprokurowaliście takie nerwy w końcówce?
– Dużo mamy meczów w tym sezonie, gdzie nie potrafimy utrzymać przewagi, którą sobie wypracujemy w trakcie i potem pod koniec jest nerwówka. Na szczęście w większości tych przypadków do tej pory wychodziliśmy zwycięsko z pojedynków. Trzeba jednak prostu pracować nad systematycznością i nad kontynuacją tego co robimy, żeby przez całe spotkanie trzymać kontrolę nad meczem.
.
– Czwarte zwycięstwo z rzędu i to właśnie w takich okolicznościach na samym finiszu. Powoli stajecie się specjalistami od takich wygranych…
– No tak, ale na pewno nie chcemy być specjalistami od nerwów, bardzo się cieszymy z tych czterech zwycięstw, ponieważ teraz po krótkiej przerwie mamy mecze z naprawdę bardzo silnymi zespołami. To już końcowa ligi zaraz będą play-off, dlatego każde zwycięstwo dla nas jest naprawdę ważne. Robimy swoje po cichutku, podchodzimy do każdego meczu z osobna, nie myślimy o przyszłości, tylko o tym co będzie za tydzień w następny weekend i tyle.
– Dla pana był mecz z WKK Wrocław był też niezwykle udany jeśli chodzi o indywidualne osiągnięcia…
– Cieszę się, że pomogłem wygrać, tak jak wspomniałem nie było Milana i większa rola dla innych zawodników. Myślę, że nie tylko ja ale inni się też otworzyli i pokazali, że są w stanie skutecznie grać i to bardzo cieszy.
PRZECZYTAJ TEŻ: Emocjonujące widowisko w Łańcucie zakończone kolejnym zwycięstwem koszykarzy Solvera Sokoła (zdjęcia)

