REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

pon. 9 lutego 2026

Rozczarowanie na Podpromiu. Koszykarze OPTeam Energia Polska Resovii przegrywają na własne życzenie

Fot. Rafał Myśliwiec

Do sporej niespodzianki doszło w piątkowy wieczór na Podpromiu. Koszykarze OPTeam Energia Polska Resovia w połowie III kwarty mieli już dwadzieścia trzy punkty przewagi, a mimo to nie wygrali meczu z przedostatnim w tabeli zespołem Miners Katowice.

KOSZYKÓWKA. I LIGA

Na Podpromie z meczu na mecz przychodzi coraz mniej kibiców. Ci, którzy nie wybrali się w piątek nie mają czego żałować, choć mecz zakończył się po dogrywce minimalną wygraną zespołu z Katowic. Resoviacy nie po raz pierwszy w tym sezonie mając zdecydowaną przewagę oddali inicjatywę rywalom przegrywając na własne życzenie.

Zespół trenera Marka Zapałowskiego był niemal w komplecie, dołączyli już rekonwalescenci – Bartosz Ciechociński i Cliron Hornbeak. Zabrakło jedynie Wojciecha Wątroby. Przez blisko 25 minut zdecydowanie warunki gry dyktowali gospodarze. W pierwszej połowie dominowali pod koszami (20-13 w zbiórkach) i mieli ponad 60 procentową skuteczność rzutów z gry. Wysokie prowadzenie uśpiło gospodarzy i wprowadziło nonszalancję w ich grze z czego skorzystali rywale, którzy wrócili do gry. Już w III kwarcie po serii 8:0 zbliżyli się na dystans 9 pkt (74:65). Mimo tego chyba poza ekipą z Katowic nikt w hali nie pomyślał, że resoviacy mogą przegrać. Tym bardziej, że na początku IV kwarty rzeszowianie odskoczyli na 16 „oczek” przewagi (85:69). Za chwilę jedna zespół trenera Marka Zapałowskiego się „zaciął”. Gra była wolna, statyczna, pojawiły się błędy i zawodziła skuteczność, co było wodą na młyn dla grających bez żadnych fajerwerków rywali.

Zespół z Katowic w szeregach, którego rozkręcili się: eksresoviak, Maksymilian Formella (8 pkt przed przerwą), Amerykanin Thomas Davis (2 „oczka” w pierwszej połowie) i Tomasz Krzymiński (tylko punkt przed przerwą) w błyskawicznym tempie odrabiał dystans. Końcówkę wygrał 20:4 doprowadzając do remisu 89:89. Oba zespoły miały swoje szanse na wygraną w regulaminowym czasie. Bliżsi tego wydawać by się mogło byli nawet katowiczanie, którzy popełnili błędy w ataku. Mimo tak kiepskiej postawy resoviacy stanęli przed szansą na zamknięcie meczu, ale z dystansu nie trafił Kacper Młynarski i potrzebna była dogrywka. W niej gospodarze wygrywali 92:89 ale za chwilę po akcjach Tomasza Krzymińskiego to przyjezdni wyszli na prowadzenie 94:92.

Na 49 sekund przed końcem po akcji Dawida Zaguły resoviacy mieli dwa „oczka” zaliczki (98:96). Trafieniem odpowiedział Maksymilian Formella, ale to gospodarze byli w posiadaniu piłki i mogli grać do samego końca. Wojciech Jagiełło wyłuskał jednak piłkę Dawidowi Zagule i wyprowadził swój zespół na prowadzenie (100:98). Do remisu próbował doprowadzić Młynarski ale spudłował, a przy zbiórce faulowany był Thomas Davis. Do końca pozostawało 6 sekund, a Amerykanin trafił oba osobiste i było praktycznie po meczu. Rzut za trzy niemal równo z syreną Santiago Vauleta zniwelował jedynie rozmiary kompromitującej porażki.

Fot. Izabela Kwiecień-Szpunar

– Bardzo boli ta przegrana. Zrobiło się nerwowo, straciliśmy za faule naszych wysokich i potem mieliśmy gigantyczny problem. Gratulacje dla Katowic, na pewno dla nich to bardzo ważna wygrana. Musimy zresetować głowy po pierwszej rundzie, musimy odpocząć fizycznie przede wszystkim, bo te ostatnie mecze dużo nas kosztowały – stwierdził Kacper Młynarski, kapitan OPTeam Energia Polska Resovii.

Rozczarowania nie ukrywał też trener Marek Zapałowski.

– Przepraszam wszystkich, którzy byli na hali – kibiców, sponsorów, tych którzy nam dopingują i chcą, żebyśmy wygrywali mecze. Kontrolowaliśmy to spotkanie przez dwie i pół kwarty, wiedzieliśmy jak mamy grać dokładnie, jak zdobywać punkty, jak bronić. Okazało się, że nagle straciliśmy moc. I nie tylko straciliśmy ją w nogach, ale także w głowie. Niecelne wolne, złe decyzje. Rzeczywiście ten mecz był emocjonalny i dużo fauli niepotrzebnych, dyskusji z sędziami. Jest ogromny ból, bo mogliśmy ten mecz wygrać. Musimy być zdecydowanie mądrzejsi, żeby wygrywać takie spotkania jak prowadzimy 23 punktami. Jestem zły na to jak ten mecz się skończył, w jaki sposób przegraliśmy. To jest sport, można wygrywać, przegrywać, ale nie można tak tracić głowy i w ten sposób, może nie oddawać meczu, bo chłopcy chcieli, ale w ten sposób doprowadzić do porażki. Nie możemy tak grać, jeżeli myślimy o tym, żeby grać w play-offach – mówił mocno zdenerwowany szkoleniowiec zespołu z Rzeszowa.

Dla resoviaków nie była to pierwsza taka porażka w I rundzie gdzie prowadzili wysoko, ale jak przyznał trener ta boli najbardziej. – Bodaj pierwszy raz w tym sezonie prowadziliśmy 23 punktami mecz, który przegraliśmy. Kontrolowaliśmy go od początku do końca i nie było to prowadzenie przypadkowe. Przez 2,5 kwarty wiedzieliśmy jak mamy grać dokładnie tak jak powinniśmy, po czym nagle straciliśmy totalnie moc i to najbardziej boli, dlatego jestem wściekły. To jest normalne. Nienawidzę przegrywać, a w taki sposób to jest podwójnie, więc użyłbym niecenzuralnych słów, ale nie mogę – stwierdził trener Zapałowski.

OPTeam Energia Polska Resovia – Miners Katowice 101:102 po dogrywce (29:19, 27:20, 20:26, 13:24, 12:13)

OPTeam Energia Polska Resovia: Stupnicki 9 (1×3, 7 a., 3 p..), Vaulet 32 (4×3, 7 zb., 3 s.), Margiciok 4, Młynarski 22 (4×3, 3 s.), Hornbeak 17 (10 zb.) oraz Zaguła 7 (3 s.), Ciechociński 4 (3 s.), Indyk 2, Koperski 4, Szpyrka 0.

Miners: Skiba 18 (1×3, 4 s.), Davis 19 (1×3, 8 zb., 6 a.), Kierlewicz 5 (1×3), Nowakowski 8, Szefler 10 (6 zb., 4 s.) oraz Krzymiński 14 (3×3, 6 zb.), Jagiełło 4 (3 p.), Dymała 0, Leszczyński 0, Jopek 2, Formella 22 (5×3), Kapuściński 0.

Sędziowali: D. Kuziora, A. Szczotka, M. Pogon. Widzów: 1193.


PRZECZYTAJ TEŻ: Janusz Walciszewski, prezes Miasta Szkła: z niewolnika nie ma pracownika

Udostępnij

FacebookTwitter