
Koszykarze Solvera Sokoła pokonali na Podpromiu OPTeam Energia Polska Resovię 96:94. Dla zespołu trenera Dariusza Kaszowskiego to drugie w tym sezonie zwycięstwo nad ekipą z Rzeszowa, a bilans w rywalizacji obu zespołów na zapleczu ekstraklasy wynosi już 9-1 na korzyść zespołu z Łańcuta.
Oto co powiedzieli obaj trenerzy zaraz po meczu
Dariusz Kaszowski, trener Solvera Sokoła Łańcut
– Po raz drugi na przestrzeni dwóch sezonów pokazujemy dobry basket w hali na Podpromiu. Na pewno ten mecz był świetną promocją koszykówki. Cieszę się, że udało się to spotkanie zakończyć na naszą korzyść z tego względu, że weszliśmy do gry bardzo ospale i bez energii. Te czternaście punktów przewagi rywali wynikała z tego, że my im na to pozwoliliśmy. Za duża była ospałość z naszej strony na początku. Zresztą 51 straconych punktów do przerwy to zdecydowanie za dużo.
– Musimy pracować nad elementem obrony i nic nas nie zwalnia, że mieliśmy problemy z trenowaniem, bo nie było pełnego składu, czy też z wprowadzeniem do systemu gry nowych graczy. Rozmawialiśmy w przerwie, co musimy poprawić. Mówiłem do chłopaków, że trzeba spokojnie do tej drugiej połowy podejść, ale na pewno z większą energią i determinacją.

.
– Jeżeli tak będziemy funkcjonować, to na pewno te szanse będziemy mieć. Okazało się, że tak się stało i przechyliliśmy szale na swoją korzyść. Jak ciężki był to mecz, to też świadczą przede wszystkim rzuty osobiste w końcówce rozgrywających, z naszej strony Piotrka Wielocha, a od rywali Kuby Stupnickiego. Na szczęście mieliśmy te dwa punkty więcej i udało się ostatnią akcję wybronić i to my możemy cieszyć się ze zwycięstwa.
Marek Zapałowski, trener OPTeam Energia Polska Resovia
– Super atmosfera, świetni kibice i myślę, że super promocja koszykówki. Niestety my dzisiaj nie podołaliśmy, ale myślę, że kibicom mogło się podobać samo widowisko. Po dobrym początku niestety stanęliśmy na początku trzeciej kwarty z naszą grą.

Strasznie wolno graliśmy i to był pierwszy problem, a na końcu wszystko zależało od tego, kto trafi, a kto nie trafi. My nie trafiliśmy, a z kolei Filip Struski bardzo ważną trójkę w końcówce. Ona ich podniosła, ale nadal myślę, że byliśmy w kontroli tego meczu. Potem nietrafione wolne, które mieliśmy na wyciągnięcie ręki i tego na pewno zabrakło w dzisiejszym meczu.
.
– Przez pierwszą połowę udawało się nam zatrzymać Milan Milovanovicia, ale to jest klasowy zawodnik, który występował przez wiele lat w PLK. Niesamowita jakość koszykarska. Myślę, że to jest taki profesor na tą ligę i dzisiaj pokazał, że ma jakość i zdobył bardzo ważne punkty w końcówce. Doszedł do nas nowy gracz Cody John, ale tak naprawdę on miał tylko trzy dni treningów więc tutaj ciężko coś więcej zrobić. Po prostu podstawowe zasady mu przedstawiliśmy, tak żeby wiedział jak gramy. Każdy dzień będzie działał na naszą korzyść, a myślę, że Cody da nam jakość i troszkę spokoju. Na pewno będzie grał lepiej z każdym spotkaniem.

PRZECZYTAJ TEŻ: Janusz Walciszewski, prezes Miasta Szkła: z niewolnika nie ma pracownika
