
Zdecydowanym faworytem konfrontacji Stali Rzeszów z Arką Gdynia będą gospodarze. Spadkowicz z Ekstraklasy chce jak najszybciej wrócić do elity i po udanej inauguracji sezonu nie zamierza zwalniać tempa. Stal natomiast, po bolesnej porażce z Chrobrym Głogów, będzie chciała jak najszybciej zatrzeć złe wrażenie z pierwszej kolejki.
PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 1. LIGA
Chyba nawet najbardziej pesymistyczni kibice Stali nie spodziewali się, że biało-niebiescy rozpoczną sezon od porażki aż 1:5 z Chrobrym Głogów. Goście bezlitośnie wykorzystali błędy gospodarzy i już na starcie rozgrywek zmusili rzeszowian do odbudowy zaufania swoich kibiców.
Przy Hetmańskiej podkreślają jednak, że końcowy wynik nie oddaje przebiegu spotkania. Stal stworzyła sobie kilka bardzo dobrych okazji, lecz ich nie wykorzystała, a później zapłaciła wysoką cenę za własne pomyłki. Teraz przed zespołem Marka Zuba jeszcze trudniejsze zadanie.
– Te pięć po stronie strat bardzo dzwoni, natomiast ten mecz aż tak nie wyglądał, jak wskazuje wynik. Przeprowadziliśmy konkretną analizę i myślę, że nawet jeśli w kolejnych spotkaniach przydarzą się porażki, to nie będzie już takiego nagłego rozpadu drużyny, po którym przeciwnik całkowicie to wykorzysta – mówi trener Stali Marek Zub.
Szkoleniowiec podkreśla jednocześnie, że nie zamierza sprowadzać porażki wyłącznie do indywidualnych błędów obrońców.
– Większość straconych bramek nie wynikała tylko z gry naszej linii defensywnej, ale w większym stopniu z zachowań zawodników odpowiedzialnych za działania ofensywne. Gdy tracimy piłkę w złych momentach, później brakuje już narzędzi, by skutecznie się bronić. To są kwestie przygotowania do obrony jeszcze wtedy, gdy jesteśmy przy piłce i właśnie nad tym musimy najmocniej pracować – wyjaśnia trener „Żurawi”.
Arka chce szybko wrócić do elity
Sobotni rywal Stali przeszedł latem prawdziwą rewolucję kadrową. Z Arką po spadku z Ekstraklasy pożegnało się aż 18 zawodników. Mimo tak dużych zmian gdynianie nadal dysponują zespołem, który ma walczyć o szybki powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej.
Latem klub rozpoczął współpracę ze Slavią Praga, a trenerem Arki został były piłkarz tego czeskiego klubu – Marek Jarolím. Debiut nowego szkoleniowca wypadł bardzo obiecująco. Gdynianie pokonali na wyjeździe Odrę Opole 1:0 po golu Dominika Kuna.
– Mimo spadku i tak wielu zmian udało im się zachować wysoką jakość. Należy spodziewać się zespołu agresywnego, który będzie chciał nas zdominować i grać wysokim pressingiem. Skoro tak dobrze wyglądali w Opolu, nie widzę powodów, by mieli z tego zrezygnować. Tym bardziej że oglądali nasz pierwszy mecz i doskonale wiedzą, gdzie są nasze mankamenty. Czeka nas bardzo trudny początek spotkania, a co będzie później, tego nikt nie wie – ocenia Marek Zub.
Marco Thiede: Musimy skupić się na sobie
Kapitan Stali Marco Thiede przekonuje, że zespół nie może rozpamiętywać nieudanego początku sezonu.
– Nie możemy się załamywać. To dopiero pierwszy mecz i musimy patrzeć długofalowo. Trzeba wyczyścić głowy. Z mojej perspektywy, jako kapitana, najważniejsze jest, aby młodych zawodników po popełnionych błędach podnieść na duchu i odpowiednio zmotywować – podkreśla 34-letni Niemiec.
Doświadczony obrońca uważa, że kluczem do dobrego wyniku będzie przede wszystkim koncentracja na własnej grze.
– Powinniśmy podejść do tego meczu jak do każdego innego. Trener wykonuje ogrom pracy, przygotowując nas indywidualnie i jako zespół. Oczywiście analizujemy przeciwnika, ale najważniejsze jest to, żebyśmy skupiali się na sobie. Jeżeli zagramy na swoim najwyższym poziomie, to rywal będzie musiał dostosować się do nas, a nie odwrotnie. Arka to duży zespół, ale patrzymy przede wszystkim na siebie – zaznacza Thiede.
Szacunek wobec Stali zachowują również w Gdyni.
– Szanujemy rywala, bo to dobry zespół. Stal ma jakość w grze z piłką i potrafi być groźna, jeśli zostawi się jej trochę przestrzeni. Nie obawiam się jednak o koncentrację swoich zawodników. Już nie mogę doczekać się tego spotkania – powiedział trener Arki Marek Jarolím.
ARKA Gdynia – STAL Rzeszów
Sobota, godz. 15.30
(Transmisja TVPSport.pl)
PRZECZYTAJ TEŻ: Svyatoslav Vanivskyi, bramkarz Stali Rzeszów: W tej lidze jeden błąd to jedna bramka
