
Po porażce w pierwszym meczu w Pile 42-48, żużlowcy Dakar Development Stali Rzeszów dziś wieczorem (godz. 18) staną przed szansą odrobienia strat i tym samym zapewnienia sobie już teraz utrzymania na zapleczu PGE Ekstraligi. Przy Hetmańskiej wielka mobilizacja zarówno wśród żużlowców, jak i kibiców. Takiego meczu w Rzeszowie nie było już dawno!
ŻUŻEL. METALKAS 2. EKSTRALIGA
– 6 punktów to dużo i mało ale myślę, że jesteśmy w stanie to odrobić na własnym torze – przekonuje Katarzyna Marszałek, prezes H69 Speedway SA. Czy to dobra mina do złej gry czy rzeczywiście wiara w rzeszowskich żużlowców, przekonamy się dziś po godz. 20.
Co ciekawe, władze Speedway Ekstraligi – nie wiedzieć czemu – kazały czekać na rewanżowe spotkanie aż trzy tygodnie.
– Ja bym wolał jechać już po tygodniu i mieć to z głowy. Trzy tygodnie takiego oczekiwania, to spory czas, gdzieś tam mamy różne przemyślenia i analizy, ale pogoda się też zmieni, bo zacznie się wrzesień, czyli ten chłodniejszy okres w roku – mówi Wiktor Jasiński, krajowy lider Polonii w rozmowie z klubowymi mediami zespołu z Piły.
Bez lidera i młodzieżowca
Pewnym jest jednak, że przed rewanżowym meczem w ekipie Stali nie brakuje problemów. Rzeszowianie nadal nie porozumieli się z Franciszkiem Majewskim, który obecnie przebywa na zwolnieniu lekarskim i jego występ przeciwko Polonii jest wykluczony. W składzie „Żurawi” zabraknie także kolejny raz najskuteczniejszego zawodnika drużyny, Duńczyka Rasmusa Jensena, który po swoich wybrykach w ojczyźnie, nadal pozostaje zawieszony.
– Jedziemy tym, co mamy – taką zasadę przyjęli rzeszowscy działacze i sztab szkoleniowy, który nie zdecydował się na jakiekolwiek próby wzmocnienia przed decydującą fazą sezonu. Podopieczni Krzysztofa Kasprzaka przygotowania do dzisiejszego meczu rozpoczęli już we wtorek, kiedy to do późnych godzin wieczornych trenowali na swoim torze. Podobnie było w środę. W zajęciach zabrakło tylko mających obowiązki w ligach zagranicznych Josha Pickeringa i Francisa Gustsa, którzy z powodzeniem startowali w Wielkiej Brytanii i Danii. Po środowym treningu na tor założona została plandeka, która miała go chronić przed czwartkowym opadami. Na dziś prognozy są na szczęście zdecydowanie lepsze.
– Wszystkie ręce na pokład, robimy wszystko, żeby było dobrze. Jesteśmy gotowi, jesteśmy u siebie, każdy ma tam jakiś niedosyt po tym pierwszym meczu w Pile, to tam na takiej ślizgawicy to zawodnik za dużo nie był potrzebny, tylko „sklejony” motor na start i jazda gęsiego przy krawężniku. Jesteśmy przygotowani na maksa i w piątek każdy da z siebie wszystko. Wiem o tym, bo każdemu zależy, żeby wygrywać – mówił na przedmeczowej konferencji prasowej Krzysztof Kasprzak, dyrektor sportowy rzeszowskiego klubu.
Rzeszowscy kibice liczą dziś na zdecydowanie lepszą postawę kapitana zespołu, Oskara Fajfera, który z kretesem zawiódł w pierwszy meczu w Pile.
– Doskonale wiem co zawiodło w Pile, ale nie będę się na temat tłumaczył i wywodził, bo mało kto to zrozumie, o co w tym sporcie chodzi (…). My dzisiaj jesteśmy u siebie, mamy obóz treningowy, tor jest taki, jaki chcemy, więc nie mamy się czego obawiać. Podchodzimy do tego, jak do każdego innego meczu, wiemy co musimy zrobić i chcemy być jak najlepiej przygotowani. Robimy wszystko, aby już w piątek zakończyć sezon – mówi Fajfer, który w sobotę pojedzie z dziką kartą w III finale SEC, który również odbędzie się na torze przy ul. Hetmańskiej w Rzeszowie.
Wyjazdowe treningi Polonii
Na wyjazdowe sesje treningowe, owiana tajemnicą, zdecydowali się także podopieczni Pawła Piskorza, który jeszcze w ubiegłym sezonie dyrygował ekipą z Hetmańskiej.
– To jest tylko sześć punktów zaliczki, więc tak naprawdę, to kwestia dwóch wyścigów. Musimy być cały czas skupieni i przygotować się, jak najlepiej potrafimy – mówił tuż po pierwszym meczu obu drużyn w Pile obecny menedżer Polonii.
To nie jedyny smaczek piątkowej rywalizacji. Innym jest osoba Andreasa Lyagera, który w nie najlepszych okoliczności rozstał się w tym sezonie z rzeszowskim klubem (jego kontrakt został rozwiązany z powodu zaległości rzeszowskiego klubu – przyp. red.), gdzie z kretesem zawodził od początku sezonu. Rzeszowskim kibicom przypomni się także wychowanek Stali, Michał Curzytek który obecnie pełni rolę U24 w zespole z Piły. Jeśli do tego dodamy krążące w internecie i wśród kibiców informacje, jakoby osoby jeszcze nie tak dawno działające w Stali, obecnie mają mocno wspierać Polonię, z piątkowego spotkania wyrasta nam coś więcej, niż zwykły mecz. Wiedzą o tym doskonale fani „Żurawi”, którzy już od kilku dni mobilizują się na to spotkanie.
Jak nie teraz, to kiedy?
Stali do zapewnianie sobie już dziś ligowego bytu, wystarczy zdobyć 48 punktów. To dużo i mało, biorąc pod uwagę fakt, że… w tym sezonie w meczach na torze przy ul. Hetmańskiej, Rzeszowianie nie zdobyli jeszcze 48 „oczek”. Jeśli dziś – odpukać – im się to nie uda, ostatnią szansą na uniknięcie degradacji będzie pojedynek z przegranym z pary Krosno – Ostrów Wlkp. (pierwszy mecz wygrały Wilki 49-41, rewanż w niedzielę w Ostrowie Wlkp).


