
Trzy wygrane z rzędu? Dla Stali Rzeszów to mało, więc biało-niebiescy dołożyli kolejny triumf. Tym razem „Żurawie” okazały się lepszą drużyną od Odry Opole, mimo że przez większą część meczu grały w osłabieniu. Po raz kolejny wygraną zapewnił 19-letni Szymon Pukała.
PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 1 LIGA
Stal bardzo dobrze znała wszelkie atuty Odry Opole, która po zatrudnieniu trenera Łukasza Tomczyka jest bardzo charakterystyczna m.in. ze względu na grę wysokim pressingiem. I choć nie zawsze udawało się omijać wysoką obronę przeciwnika, przyjezdni mieli dość argumentów, by zaskakiwać faworyzowanych miejscowych.
Goście nieźle funkcjonowali zwłaszcza w kontrataku. Tuż po kwadransie gry właśnie w taki sposób trafili do siatki. Całą akcję zapoczątkował Szymon Pukała, który szybko zgrał do Wojciecha Brzęka. Ten pokonał z piłką kilkadziesiąt metrów, zagrał do Marvina Rittmüllera, który podał w pole karne, gdzie Pukała w ekwilibrystyczny sposób – plecami – skierował futbolówkę do siatki. W ten sposób 19-latek dorzucił kolejne liczby do hat-tricka w Pucharze Polski i asysty w ostatnim ligowym meczu z Polonią Warszawa.
Odra nie potrafiła odpowiedzieć, jej ataki były nieporadne, a Rzeszowianie byli bardzo bliscy drugiego trafienia. Kolejna kontra mogła dać im gola, ale po podaniu Szymona Salomona, po minięciu bramkarza, do pustej bramki nie trafił Rittmüller.
Niebawem dla Stali zaczęły się kłopoty, bo za drugą żółtą kartkę boisko musiał opuścić Mateusz Leniart. Były to jednak problemy tylko w teorii. Przyjezdni świetnie organizowali się w defensywie, a całą drugą połowę niemal w całości skupili się na obronie własnego pola karnego. To przyniosło efekt, bo Odra praktycznie nie stworzyła ani jednej klarownej sytuacji.
Rzeszowianie zaś mogli pokusić się o podwyższenie prowadzenia. Dwukrotnie mocno i celnie uderzał wspomniany Rittmüller, ale Artur Haluch udowodnił, dlaczego zaliczany jest do najlepszych bramkarzy zaplecza Ekstraklasy. Stal wygrała trzeci ligowy mecz z rzędu, a przy triumfie w Pucharze Polski ma za sobą cztery kolejne zwycięstwa. Tym samym biało-niebiescy zrównali się już punktami z czołową, barażową szóstką.
– Chciałem powiedzieć parę słów na temat pierwszej połowy, bo tam było trochę piłki. Mieliśmy możliwość, szczególnie po strzelonej bramce, pokazać, na co nas rzeczywiście stać w grze z takim przeciwnikiem jak Odra. Dla naszej drużyny i naszych chłopaków ważne są też okoliczności, w jakich ten mecz się odbywa. Stadion, murawa, boisko, kompaktowy doping z jednej i drugiej strony. To są rzeczy szczególnie istotne dla tych chłopaków, którzy debiutują w pierwszej lidze, a znów mieliśmy takich dzisiaj (Antoni Perduta – przyp. red.). W związku z tym jest to dla mnie bardzo szczególny mecz – przyznał Marek Zub, trener Stali.
– Druga połowa pokazała, że jesteśmy drużyną. Poprawiliśmy zdecydowanie w stosunku do ostatniego okresu zachowania w defensywie, zarówno indywidualnie, jak i zespołowo. To dało nam trzy punkty – dodał opiekun gości.
ODRA Opole – STAL Rzeszów 0-1 (0-1)
0-1 Pukała (16.)
ODRA: Haluch –Pochcioł (69. Milos), Piroch, Pingot (84. Scalet), Spychała (61. Spacil), Liber, Gajda, Biedrzycki, Szysz, Gieroba (61. Kupczyk), Feliks (75. Spacil)
STAL: Kozioł – Thiede, Krasouski, Kaczor, Kukułka (82. Perduta), Pukała (60. Masiak), Brzęk (60. Madej), Goss, Leniart, Rittmüller, Salamon (72. Musik)
Sędziował Paweł Horożaniecki (Żary). Żółte kartki: Spychała, Spáčil, Liber, Piroch – Leniart, Kaczor, Kozioł. Czerwona kartka Leniart (36. – druga żółta). Widzów 4857.
