
Stal Rzeszów nie miała argumentów w starciu z faworyzowaną Arką Gdynia i wróciła znad morza z bagażem czterech straconych bramek. Gospodarze byli lepsi praktycznie w każdym elemencie gry, a biało-niebiescy musieli przełknąć gorycz kolejnej wysokiej porażki.
PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 1. LIGA
– Co rzuca się w oczy, to wyraźna przewaga Arki – stwierdził po meczu trener Stali Marek Zub. Szkoleniowiec biało-niebieskich jeszcze przed spotkaniem podkreślał ofensywny potencjał Gdynian, jednak chyba nie przypuszczał, że jego zespół będzie miał aż tak duże problemy z zatrzymaniem rywali.
Przed pierwszym gwizdkiem opiekun stalowców dokonał kilku zmian w wyjściowym składzie. Od pierwszej minuty na prawej obronie zadebiutował Wojciech Machura, na skrzydle pojawił się również debiutujący Marvin Rittmüller, a w ataku szansę otrzymał Aleksander Buksa.
Roszady personalne nie przełożyły się jednak na poprawę gry. Arka z każdą minutą budowała przewagę i choć długo nie stwarzała wielu sytuacji, pierwszą z nich zamieniła na gola. Po składnej akcji gospodarzy Svyatoslav Vanivskyi odbił piłkę przed siebie, a ze skuteczną dobitką pospieszył Vladislavs Gutkovskis.
Jak się później okazało, Łotysz został bohaterem spotkania. Po przerwie zdobył jeszcze dwie bramki, kompletując hat-tricka. Szczególnej urody było jego trzecie trafienie, kiedy precyzyjnym strzałem z dystansu nie dał szans bramkarzowi Stali. Między jego golami do siatki trafił także Michał Milewski, który skutecznie główkował po dośrodkowaniu. Każda z czterech bramek Arki była efektem dobrze rozegranych akcji, a w wielu fragmentach drugiej połowy gospodarze całkowicie kontrolowali przebieg wydarzeń.
Po zdobyciu czwartego gola Gdynianie wyraźnie zwolnili tempo, dzięki czemu do głosu doszli goście. Stal stworzyła sobie dwie dobre okazje, jednak w obu przypadkach świetnie interweniował Dawid Arndt.
– Arka była lepsza praktycznie w każdym aspekcie gry, zarówno w defensywie, jak i przede wszystkim w ataku. Mimo wysokiego wyniku nie musieliśmy jednak stracić aż tylu bramek. W kluczowych momentach decydowała jakość piłkarska, szczególnie w bezpośrednich pojedynkach. Mieliśmy dobre zachowania, ale przegrywaliśmy walkę bark w bark i traciliśmy piłkę w sytuacjach, w których mogliśmy ją utrzymać. Te tzw. sytuacje stykowe okazywały się kluczowe, bo później akcje rywali kończyły się golami – tłumaczył Marek Zub.
– Ta różnica pokazuje, że Arka, mimo wielu zmian, jeszcze w poprzednim sezonie występowała w Ekstraklasie. Jej jakość nadal odpowiada poziomowi najwyższej klasy rozgrywkowej – podsumował szkoleniowiec „Żurawi”.
Po dwóch kolejkach Stal zamyka ligową tabelę z bilansem jednej zdobytej i aż dziewięciu straconych bramek. Za tydzień Rzeszowian czekają derby ze Stalą Mielec.
ARKA Gdynia – STAL Rzeszów 4-0 (1-0)
1-0 Gutkovskis (25.), 2-0 Gutkovskis (49.), 3-0 Milewski (59.), 4-0 Gutkovskis (66.)
ARKA: Arndt – Gruszkowski, Szota, Komenda, Gojny, Lewkot (61. Ambrosiewicz), Kun (72. Demirović), Solecki (81. Kowalski), Waluś (61. Pawłowski), Milewski, Gutkovskis (71. Rama)
STAL: Waniwśkyj – Machura (59. Pukała), Thiede, Kaczor, Kukułka, Rittmüller (75. Krasouski), Goss (75. Leniart), Listkowski, Madej (59. Masiak), Junior (70. Salamon), Buksa.
Sędziował Piotr Idzik (Poznań). Żółte kartki: Lewkot, Gruszkowski – Machura. Widzów 9302.
PRZECZYTAJ TEŻ: Svyatoslav Vanivskyi, bramkarz Stali Rzeszów: W tej lidze jeden błąd to jedna bramka
