
Siatkarze Asseco Resovii rozpoczęli Nowy Rok od porażki w Gdańsku. Zespół z Rzeszowa przegrał w Ergo Arenie z Energa Treflem 1-3. Gdańszczanie tym samym podtrzymali miano jedynej niepokonanej drużyny w tym sezonie na własnym boisku.
SIATKÓWKA. PLUSLIGA
Pierwszy set toczył się punkt za punkt, a Energa Trefl jako pierwsza zbudowała kilku punktową przewagę (8:5, 10:6). Rzeszowianie szybko jednak odrobili straty i od stanu 12:12 gra znów była bardzo wyrównana. W końcówce więcej spokoju zachowali goście, którzy wykorzystali drobne błędy gospodarzy. Drugi set miał podobny przebieg – dużo walki, długie wymiany i minimalne różnice punktowe. Gdańszczanie odskoczyli na 14:11, ale Asseco Resovia doprowadziła do remisu po 18. Nerwowa końcówka przyniosła efektowne akcje: sprytne rozegranie Worsleya i ważny blok Branda dały miejscowym prowadzenie 22:20. Set zakończył się grą na przewagi, a błąd rzeszowian przesądził o wygranej gospodarzy 26:24.
W trzeciej partii oba zespoły długo szły równo, jednak w połowie seta „gdańskie lwy” wskoczyły na wyższy poziom. Efektowne ataki i świetna gra w obronie pozwoliły zbudować przewagę (18:13), a końcówka należała już do gospodarzy, którzy zamknęli seta w imponującym stylu.
Czwarty set ponownie dostarczył ogromnych emocji. Energa Trefl szybko objął prowadzenie 8:4, ale Asseco Resovia nie odpuszczała i wyszła nawet na prowadzenie 14:13. Końcówka była niezwykle nerwowa, a o przewagach decydowały detale. W niej więcej zimnej krwi zachowali gdańszczanie, którzy po obronie dwóch setboli, skończyli zmagania przy pierwszej piłce meczowej.
– Myślę, że cała drużyna czuje, że z meczu na mecz w tym sezonie gramy coraz lepiej – mówił amerykański rozgrywający zespołu z Gdańska, Joe Worsley.
– Dla nas treningi są naprawdę bardzo dobre i w tym momencie każda część zespołu prezentuje wysoki poziom. Widać to choćby w ostatnim meczu, zawodnicy, którzy wchodzą na boisko, grają bardzo dobrze i realnie nam pomagają. To jest dla nas bardzo ważne, żeby rozpocząć drugą część sezonu jako jedna całość. Często o tym rozmawiamy w zespole – gdy gramy razem, jako jedność, funkcjonujemy naprawdę bardzo dobrze. Myślę, że przy takim nastawieniu trudno jest się z nami grać i z każdą drużyną jesteśmy bardzo blisko. Dużo trenujemy takie wyrównane, „stykowe” sytuacje na treningach, dlatego jesteśmy do nich przyzwyczajeni. W takich momentach wszystko sprowadza się do koncentracji i do robienia małych, prostych rzeczy we właściwy sposób. Wiemy, że to właśnie one są najważniejsze w takich chwilach – mówił wybrany MVP meczu Worsley.
Energa Trefl Gdańsk – Asseco Resovia 3-1
(23:25, 26:24, 25:19)
Energa Trefl: Worsley 3, Brand 20, Nowakowski 9, Nasevich 23, Orczyk 13, M’Baye 12 oraz Köykkä (libero), Schulz, Sobański, Kogut.
Asseco Resovia: Janusz 3, Cebulj 18, Demyanenko 10, Butryn 21, Szalpuk 16, Poręba 3 oraz Shoji (libero), Nowak, Zatorski, Louati, Sapiński 1.
Sędziowali: M. Niewiarowska i B. Adamczyk. MVP: Joe Worsley. Widzów: 5800.
PRZECZYTAJ TEŻ: Massimo Botti, trener Asseco Resovii został szkoleniowcem reprezentacji Niemiec
