
W sobotni wieczór (godz. 21) reprezentacja Polski zmierzy się z Francją w finale mistrzostw Europy. Stawką jest nie tylko złoty medal, ale także kwalifikacja olimpijska do igrzysk w Los Angeles. W meczu o brąz Słowenia zagra z Finlandią.
SIATKÓWKA. ME
Biało-czerwoni w półfinale w trzech setach pokonali Słoweńców, natomiast Francuzi wygrali 3-1 z Finami.
W Mediolanie dojdzie do powtórki finału igrzysk olimpijskich w Paryżu. Wówczas biało-czerwoni przegrali 0-3. Porażki doznali też trzy lata wcześniej w Tokio, jednak wówczas francuska ekipa okazała się lepsza w ćwierćfinale, po czym kilka dni później wywalczyła olimpijskie złoto. – Gra toczy się o podwójną stawkę. Dobrze byłoby już mieć w kieszeni ten bilet do Los Angeles – mówił Kamil Semeniuk, przyjmujący reprezentacji Polski. – Pamiętajmy, że jeszcze w przyszłym roku są mistrzostwa świata u nas rozgrywane, stamtąd trzy drużyny zakwalifikują się do igrzysk, a później będzie jeszcze szansa dzięki rankingowi. Nie chcę mówić, że jak przegramy, to się nic nie stanie, bo oczywiście nie chcemy przegrać. Nie po to spędzamy na tym turnieju blisko miesiąc, żeby na sam koniec przegrać. Zrobimy wszystko, aby w doborowym humorach zakończyć ten turniej i mieć ten bilet. Ewentualna porażka też nie oznacza jednak końca świata – mówił Semeniuk.
Kapitan reprezentacji Francji, Antoine Brizard przyznał, że to reprezentacji Polski jest faworytem. – My, żeby ich pokonać, będziemy musieli rozegrać idealny mecz, ale to dla nas wspaniałe wyzwanie. Polska to w tym momencie najlepsza drużyna na świecie. To drużyna, która ma w składzie mnóstwo świetnych zawodników, a kolejnych znakomitych na ławce rezerwowych i jeszcze wieku bardzo dobrych graczy, których w ogóle nie ma w kadrze. Skoro taki gracz jak Kamil Semeniuk zaczyna mecze na ławce rezerwowych, to znaczy, że Polacy mają naprawdę silną drużynę – mówił rozgrywający mistrzów olimpijskich.
Biało-czerwoni po raz drugi w historii spotkają się z Francją w finale mistrzostw Europy. W 2009 roku biało-czerwoni w Izmirze wygrali 3-1. Drugi raz złoto ME zdobyli przed trzema laty w Rzymie, pokonując w finale Włochów 3-0.
Biało-czerwoni od momentu, gdy kadrę objął Nikola Grbić nie schodzą z podium mistrzowskich imprez, a medal w Mediolanie będzie już dziesiątym pod wodzą serbskiego szkoleniowca.
POLSKA – FRANCJA, sobota, godz. 21.
PRZECZYTAJ TEŻ: Biało-czerwoni w finale!
