
Maciej Korowaj, jeden z czołowych polskich analityków rosyjskiej wojskowości, od ponad dwóch dekad śledzi działania i narracje Kremla. W rozmowie z Onetem opowiada, jak wygląda praca z rosyjskimi źródłami, czego Rosjanie obawiają się najbardziej i jak postrzegają Polskę na tle NATO.
Ppłk rez. Maciej Korowaj codziennie analizuje rosyjską przestrzeń informacyjną – od oficjalnych komunikatów, przez wojskowe portale, aż po komentarze internautów i działalność botów. Jak podkreśla w Onecie, największym wyzwaniem nie jest dostęp do informacji, ale ich weryfikacja.
– Najtrudniejsze jest zrozumienie, czym dana informacja właściwie jest. Czy opisuje rzeczywistość, czy tylko oczekiwania autora, a może służy wywołaniu określonej reakcji za granicą? – wyjaśnia Korowaj.
Zdaniem Korowaja, Polska w rosyjskich analizach nie jest traktowana jako samodzielny przeciwnik, lecz jako element NATO.
– Rosja nie patrzy na Polskę w oderwaniu od sojuszu. Nasza rola jest analizowana w kontekście całego systemu obronnego Zachodu – podkreśla. Pojawiające się w rosyjskiej przestrzeni medialnej pogardliwe komentarze wobec Polaków nie są równoznaczne z realną oceną wojskową. – Są analizy, które szczegółowo opisują polskie przygotowania i rozbudowę armii. Rosjanie uważnie obserwują nasze działania – zaznacza ekspert.
Korowaj zwraca też uwagę na niebezpieczną ewolucję rosyjskiej narracji dotyczącej użycia broni jądrowej.
– Eskalacja nuklearna przedstawiana jest jako sposób na uratowanie pokoju – ocenia. Według eksperta Rosja nie jest państwem, które łatwo zrezygnuje z realizacji swoich celów, nawet jeśli napotyka na ograniczenia. – Słabość w jednym obszarze nie oznacza rezygnacji z działania, ale zmianę metod wywierania presji – tłumaczy.
Analityk podkreśla, że Rosja nie reformuje się bez zewnętrznego wroga.
– Szukanie zagrożenia na zewnątrz to stały element rosyjskiej polityki – mówi. Jego zdaniem, największym ryzykiem jest możliwość, że Rosja nie będzie w stanie kontrolować własnej eskalacji. – To jak z wulkanem: można przewidzieć narastanie zagrożenia, ale nie da się dokładnie określić momentu wybuchu – podsumowuje.