
Rozmowa z KAROLEM PAŚKO, trenerem mistrzyń Polski, tenisistek stołowych PGE Fibrain AZS Politechniki Rzeszów
TENIS STOŁOWY. EKSTRAKLASA/LIGA MISTRZYŃ
– Przegrywacie mecz ligowy z KTS Siarkopol Tarnobrzeg, ale konfrontacja z tak mocnym rywalem była chyba dla zespołu, a szczególnie dla Zuzanny Wielgos dobrym sprawdzianem przed niedzielną konfrontacją w Lidze Mistrzyń z drużyną z Sardynii?
– Dzięki takim meczom jak z zespołem z Tarnobrzega, gdzie w ich składzie są czołowe zawodniczki świata Han Ying czy Yang Xiaoxin mamy możliwość konfrontacji z najlepszymi. Przecież ostatnio Han Ying wygrała na turnieju WTT Star z rakietą numer dwa na świecie Wang Manyu. To jest świetna okazja do rywalizacji szczególnie dla Zuzi Wielgos, która jest nadzieją na przyszłość naszego rzeszowskiego jak i polskiego tenisa stołowego. To jest największa wartość dodana tych rozgrywek, w których bierzemy udział. Wynik oczywiście też jest bardzo ważny, miejsce w tabeli itd. Natomiast ja cały czas patrzę na jej rozwój i na to, z kim może rywalizować, jak ta rywalizacja wygląda i jakie postępy robi w konfrontacji z najlepszymi zawodniczkami na świecie. Tak jak z Han Ying rok temu rywalizowała i dzisiaj również, to jest zupełnie inny poziom jakości gry przeciwko tak znakomitej defensorce. Kolejna sprawa, gra przeciwko Yang Xiaoxin, zawodniczce z Monaco chińskiego pochodzenia, która prezentuje zupełnie inny styl gry to jest kolejne doświadczenie, które zbieramy. Natomiast choć przegraliśmy 1-3 to każdy set był bardzo wyrównany i to jest największa wartość dodana i największy plus tych pojedynków. W głowie już układane są różne scenariusze spotkania niedzielnego, bo cały czas o nim myślimy.
– Jak może wyglądać ten niedzielny mecz z zespołem z Cagliari? W jakim wystąpicie składzie i czy już macie przygotowany jakiś scenariusz na to spotkanie?
– Zagramy wzmocnieni Li Fen, a do tego Zuzia Wielgos i Ilona Sztwiertnia. Li Fen dojdzie do nas w niedzielę i jak z nią rozmawiałem lekkie dolegliwości zdrowotnie jeszcze odczuwa. Nie chciała nadwyrężać przedramienia łokcia, nie trenuje w normalnym rytmie, ale liczę na to, że pomoże nam w meczu o awans do ćwierćfinału z Cagliari. Wiem natomiast, że włoski zespół przyjedzie bez swojej liderki, Elizabet Abraamian, więc to też jest jakiś dla nas handikap. Natomiast co do scenariusza tego meczu to jest ich ogromna ilość. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że jest to najważniejszy mecz sezonu dla nas.
– Najlepiej wygrać ten mecz 3-0 by być pewnym awansu…
– Zgadza się, natomiast wynik 3-1 może nam dać awans, ale nie musi. Wówczas jeszcze jest ważny do spełnienia warunek wygrania lepszym bilansem setów, a to jest dokładnie plus pięć. Więc to jest dość trudne, wynik 3-1 dla nas może nam nie wystarczyć, bo plus pięć w czterech pojedynkach to jest dużo do zrobienia. Więc bardziej będziemy się nastawiać na to i tak ustawić taktycznie drużynę, żeby była jak największa szansa na zwycięstwo 3-0. W pierwszym meczu w Cagliari przegraliśmy 1-3 i w setach minus cztery, więc musimy na plus jeden wyjść, żeby myśleć o awansie do ćwierćfinału.
– Nie ma pan trochę obaw, że stawka tego pojedynku i takie trochę liczenie, patrzenie na wynik może usztywnić zespół?
– Oczywiście, że to jest nieodzowna część sportu i rywalizacji, presja, z którą się spotyka każdy zawodnik. Ja również na ławce to odczuwam, więc to jest normalne, ale to może nas tylko zmotywować. Liczę na to, że Li Fen wykorzysta swoje duże doświadczenie, bo to jest bardzo utytułowana zawodniczka. Poza tym największym prognostykiem i największym plusem, który możemy dostrzec, to jest bardzo dobra gra Zuzi Wielgos. I na to też liczę. Na 99 procent będzie ona ustawiona na pozycji nr 1 w naszej drużynie, więc będzie ewentualnie grała dwa pojedynki, pierwszy i czwarty.
PRZECZYTAJ TEŻ: Zbigniew Nęcek, trener KTS Enea Siarkopol: trzymam kciuki w niedzielę za zespół z Rzeszowa

