REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

niedz. 19 kwietnia 2026

Amerykańska ambasada w Warszawie na podsłuchu? Eksperci alarmują: „Wystarczy sprzęt za kilkaset złotych” 

Amerykańska ambasada w Warszawie (Fot. Wikipedia/Adrian Grycuk)

Rozmowy pracowników ambasady USA w Warszawie można podsłuchać przy użyciu sprzętu dostępnego za kilkaset złotych – wynika z nagrań, do których dotarł Onet. Eksperci nie kryją zaskoczenia i ostrzegają przed poważnymi konsekwencjami braku szyfrowania komunikacji. – To skrajnie niebezpieczne i nieodpowiedzialne – komentuje jeden z nich.

Nagrania, którymi dysponuje Onet, pokazują, jak łatwo przechwycić komunikaty radiowe pracowników ambasady USA. „Eagle, Eagle, this is Bravo. Open gate number 1″, „Juliett, zgłaszam się”, „Za trzy minuty u ciebie” – to tylko niektóre z zarejestrowanych rozmów, prowadzonych po angielsku i po polsku. Ich treść nie pozostawia wątpliwości: dotyczą logistyki i bezpieczeństwa placówki. 

Co istotne, rozmowy te zostały nagrane przy użyciu sprzętu kosztującego zaledwie kilkaset złotych. Podobne nagrania pochodzą nawet z 2021 r. Redakcji przekazał je Piotr Kłosek-Krawcowicz, ekspert ds. zabezpieczeń systemów radiowych, który wielokrotnie alarmował o problemie polskie instytucje państwowe – od Kancelarii Premiera, przez Prezydenta, po MSWiA. 

Na pytania dotyczące bezpieczeństwa komunikacji radiowej odpowiedziało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Resort zapewnia, że sprawa była analizowana przez Biuro Nadzoru Wewnętrznego, SOP i Policję. „SOP nie potwierdziła zarzutów dotyczących braku szyfrowania rozmów” – czytamy w odpowiedzi. Według MSWiA używane przez SOP radiotelefony są zabezpieczone w sposób uniemożliwiający podsłuch. Kto zatem nadaje na otwartym kanale? Analiza nagrań nie pozostawia złudzeń – to pracownicy ambasady USA. Były pracownik ambasady rozpoznał głosy kierowców, którzy korzystają z otwartego kanału do obsługi bram wjazdowych. 

O sprawę zapytaliśmy ambasadę USA w Warszawie. Biuro prasowe przyznało, że „niektóre rozmowy radiowe mogą być dostępne w domenie publicznej”, ale ze względów bezpieczeństwa nie udzieliło szczegółowych komentarzy. 

Były szef ochrony jednego z polskich ambasadorów nie ma wątpliwości: „ta korespondencja pokazuje, że można ustalić, kiedy i jak poruszają się samochody, a nawet pod jakim kryptonimem działa ambasador. W dzisiejszych czasach rozmowy powinny być niejawne, by nie ujawniać ruchów i priorytetów”. 

Podobnie uważa Piotr Kłosek-Krawcowicz. Jego zdaniem nawet pozornie błahe komunikaty mogą być analizowane przez obce służby, na przykład rosyjskie. Ekspert podkreśla, że po przekazaniu informacji o niezaszyfrowanych rozmowach polskie służby powinny natychmiast zareagować i powiadomić ambasadę o zagrożeniu. Tymczasem, jak ustalił Onet, resort ograniczył się jedynie do sprawdzenia, czy nie chodzi o SOP. Gdy to wykluczono, dalszych działań nie podjęto. 

WIĘCEJ NA: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/za-trzy-minuty-u-ciebie-jak-pracownicy-ambasady-usa-rozmawiaja-przez-radiotelefony/j1gs485

Udostępnij

FacebookTwitter