
Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego wywołała polityczną burzę i falę zaskoczenia zarówno w Polsce, jak i za granicą. Aby decyzja prezydenta Nawrockiego weszła w życie, konieczna jest jeszcze kontrasygnata premiera. – W tej konkretnej sprawie Donald Tusk mógłby pokazać, że potrafi postawić się prezydentowi – mówi w rozmowie z Onetem politolożka dr hab. Renata Mieńkowska-Norkiene z sieci Team Europe Direct.
W piątek prezydent Karol Nawrocki zdecydował o odebraniu prezydentowi Ukrainy najwyższego polskiego odznaczenia państwowego. To odpowiedź na decyzję Zełenskiego, który jednej z ukraińskich jednostek wojskowych nadał imię „Bohaterów UPA” – przypomina Onet. W reakcji Zełenski odesłał swój order do Warszawy, a za nim z polskich odznaczeń zrezygnowali najważniejsi przedstawiciele ukraińskich władz, w tym szef MSZ Andrij Sybiha, szef Biura Prezydenta Kyryło Budanow i ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar. Do protestu przyłączyli się także byli prezydenci Ukrainy.
Donald Tusk zareagował na platformie X, podkreślając, że „konflikt między Polską a Ukrainą cieszy Putina i szokuje naszych sojuszników”. Premier zaapelował o tonowanie emocji, wskazując, że „linia frontu przebiega gdzie indziej”.
Dr hab. Renata Mieńkowska-Norkiene, politolożka z Team Europe Direct, ocenia, że premier może nie podpisać decyzji prezydenta.
Mleko już się rozlało, order został odesłany. Gdyby Tusk odmówił kontrasygnaty, byłoby to rozwiązanie, które sama bym mu sugerowała – mówi ekspertka. Jej zdaniem, byłby to polityczny sygnał, że premier potrafi postawić się prezydentowi i inaczej rozumie polski interes, ale, jak dodaje, Koalicja Obywatelska „radzi sobie z komunikacją, delikatnie rzecz ujmując, beznadziejnie”.
Jeśli jednak Tusk zdecyduje się podpisać kontrasygnatę, będzie to – według Mieńkowskiej-Norkiene – kolejny dowód na przesunięcie premiera na prawo. – Stał się politykiem bardziej prawicowym, rozczarowując wielu młodych wyborców KO – mówi politoliżka.
Mieńkowska-Norkiene podkreśla, że odpowiedzialność za eskalację sporu ponosi prezydent Nawrocki, „tyle że w związku z problemami i kryzysami wokół Koalicji Obywatelskiej coraz mniej osób będzie miało jasny ogląd całej tej rzeczywistości”.
– Przeglądałam relacje międzynarodowe i reakcje są jednoznaczne: wszyscy są, delikatnie mówiąc, zaskoczeni. Tak naprawdę nie rozumieją, co dzieje się dziś w Polsce – mówi ekspertka. Jej zdaniem, zagranica dostrzega polityczne przepychanki, ale rozumie też, że stawką jest bezpieczeństwo regionu.
