
DevelopRes po raz pierwszy w tym sezonie przegrał przed własną widownią w najważniejszym meczu sezonu. W piątym spotkaniu finałowym play-off TAURON Ligi uległ PGE Budowlanym Łódź 1-3 i to rywalki sięgnęły po pierwszy historyczny tytuł mistrza Polski. Dla doświadczonej środkowej zespołu z Rzeszowa, Belgijki Laury Heyrman, był to ostatni mecz w karierze.
SIATKÓWKA. TAURON LIGA
– Szczerze mówiąc, długo o tym myślałam i zawsze chciałam podjąć tę decyzję wtedy, gdy czuje się wciąż dużą radość i pasję do sportu, a nie wtedy, gdy jest się zbyt zmęczonym, gdy traci się nieco kontakt z siatkówką, gdy pojawiają się jakieś problemy zdrowotne, fizyczne czy cokolwiek innego – mówiła w rozmowie z tauronliga.pl, 32-letnia Laura Heyrman.
– Zawsze chciałam podjąć tę decyzję z miłością do siatkówki i właśnie to robię. Czuję, że jestem już na to gotowa. Nadal kocham tą dyscyplinę i kiedy gram, to widać, że to jest czysta pasja z mojej strony. Mam przynajmniej taką nadzieję, że to było widać. Rozumiem, że to duży szok dla wielu osób, ale jestem już na to gotowa. Chciałam sama podjąć tę decyzję w odpowiednim dla mnie momencie, poświęcić na to trochę czasu i przekazać to we właściwy sposób. Jestem bardzo wdzięczna klubowi za ten mały gest, który dla mnie zrobił po meczu. Myślę, że jestem gotowa na kolejny rozdział w swoim życiu. Zawsze będę jednak kochała siatkówkę – stwierdziła Heyrman, podkreślając, że ten ostatni finałowy mecz była dla niej bardzo ciężki emocjonalnie.
– Szczerze mówiąc, sama jestem trochę zaskoczona tym co się wydarzyło. Spodziewałam się, że mimo wszystko zdobędziemy to trofeum, nie z powodu jakiejś słabości czy gorszej dyspozycji rywalek, tylko raczej dzięki naszej sile. Naprawdę czułam, że bardzo tego mistrzostwa chciałyśmy i że na to zasługujemy, ale Budowlane faktycznie zagrały świetny mecz i pokazały się z bardzo dobrej strony. Wywierały na nas presję i należą się im gratulację za zwycięstwo. Patrząc z naszej perspektywy, niestety, tak właśnie jest w siatkówce i tak wygląda sport. To bardzo trudne, ale staram się dostrzegać w tym wszystkim pozytywy. Po prostu wiem, że rywalki zagrały niesamowity mecz, a my naprawdę walczyłyśmy do ostatniej piłki. Uważam, że nie rozpoczęłyśmy meczu tak, jak na naszą drużynę przystało. To chyba dość oczywiste. Jednak dzięki naszej determinacji udało nam się do końca powalczyć o to trofeum i ogólnie rzecz biorąc, naprawdę pokazałyśmy, jaką jesteśmy drużyną. Popełniłyśmy na pewno wiele błędów, zwłaszcza na początku spotkania, ale cały czas walczyłyśmy, aby ich popełniać mniej, pozostać w grze i nie poddawać się. To jest coś, co dla mnie zawsze było bardzo ważne w siatkówce, w drużynie – aby walczyć do samego końca my i my to zrobiłyśmy – mówiła Belgijka.
Jak podkreśliła, bardzo się jej podobało w Rzeszowie i pozytywnie postrzega grę w DevelopResie. – Uwielbiam dziewczyny z naszego zespołu. Najbardziej podoba mi się to, że każda z nich jest inna i że mogę zrozumieć, jak każda z nich funkcjonuje i reaguje. Uwielbiam poznawać nowych ludzi. Tak naprawdę bardzo mi się podobało w Rzeszowie. Niestety ostatni dzień sportowej rywalizacji nie zakończył się tak, jakbyśmy tego chciały, ale za kilka dni będę pewnie patrzeć na to wszystko z szerokim uśmiechem na twarzy – zakończyła Heyrman.
PRZECZYTAJ TEŻ: Laura Jansen, siatkarka DevelopResu: wielka szkoda, że tak to się skończyło
