REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

wt. 23 czerwca 2026

Marcin Janusz, siatkarz Asseco Resovii: nie może być akceptowane przez nas to co wydarzyło się w tym meczu

Fot. Fb Asseco Resovia Rzeszów

Siatkarze Asseco Resovii w kiepskim stylu przegrali z PGE Projektem Warszawa 1-3. Najprawdopodobniej był to ostatni mecz w tym sezonie w hali Podpromie, bowiem rywalizacji (do trzech zwycięstw) o brąz PlusLigi zespół ze stolicy prowadzi 2:0 i jest o krok od podium, a patrząc na grę resoviaków i reakcje trenera Massimo Bottiego trudno był optymistą.

SIATKÓWKA. PLUSLIGA

– Już kilka razy powtarzałem w tym sezonie, że czasami oczywiście się przegra, czasami przeciwnik jest lepszy o te kilka akcji, ale to co boli najbardziej, co myślę, że nie może być akceptowane przez nas to co właśnie wydarzyło się w tym meczu – mówił w rozmowie na portalu plusliga.pl, Marcin Janusz kapitan Asseco Resovii.

– Po tych dwóch bardzo słabych setach wyszliśmy i dalej szarpaliśmy. W trzecim też pewnie było kilka elementów, które funkcjonowały dobrze, no ale nie zazębiło się to tak, żeby jakiś większy opór postawić. W tym czwartym secie, myślę, że szczególnie nie byliśmy w stanie odrzucić ich od siatki. Oni sobie punktowali na tej pierwszej akcji bez problemu i tego zabrakło. A to, jak weszliśmy w mecz to jest nieakceptowalne, myślę, że to mało powiedziane. Bo zarówno w pierwszym, jak i w drugim… jeśli nie ma z naszej strony reakcji po takim laniu, które dostaliśmy w pierwszym secie, no to coś jest zdecydowanie nie tak. Myślę, że nawet nie chodzi o jakieś rzeczy związane z elementami siatkarskimi. Oczywiście, jak przez cały sezon, wiele razy takie proste rzeczy nam uciekały i gdzieś to nam mocno podcina skrzydła. Bo inaczej się traci punkt po bardzo dobrej akcji przeciwnika, kiedy zrobią coś wyjątkowego, a inaczej, jeśli to my się gubimy. Ale też czuję, że troszkę się powtarzam, bo to się często dzieje, szczególnie teraz w tych meczach, kiedy trzeba wygrywać i te mecze są rzeczywiście o coś. No i to boli, bo myślałem, że te kilka znaków ostrzegawczych, które w trakcie sezonu były, wszyscy traktowaliśmy jako coś normalnego, bo wiele drużyn miało problemy i nie było takiej, która zagrała cały sezon idealnie. Najgorsze jest to, że w tym najważniejszym momencie, od ćwierćfinału z Olsztynem nie jesteśmy w stanie zagrać przez dłuższy okres na swoim poziomie. Rotujemy dużo, zmienia się ten skład praktycznie w każdym meczu, a my dalej jakby nie mamy ustabilizowanej swojej gry – analizował.

Rozgrywający Asseco Resovii w konfrontacji z PGE Projektem zapisała na koncie sześć punktowych bloków, przy aż dwudziestu rywali.

Mocno nas odrzucili myślę w pierwszych dwóch setach od siatki, a my też przez cały sezon nie jesteśmy taką drużyną, która gra cierpliwie, ponawia, tylko często staramy się kończyć wszystko w pierwszej akcji. Zespoły tak dobrze zorganizowane, z dwoma świetnymi środkowymi po przeciwnej stronie siatki, którzy w bloku wiedzą jak się zachować i gdzieś jakichś głupich rzeczy nie robią to wykorzystują. Musimy zmienić to zdecydowanie. Kiedy nie mamy przyjęcia albo jest ono trochę gorsze, no to musimy zagrać cierpliwiej i oprzeć się na innych elementach, a nie tylko liczyć na to, że wszystko skończymy w pierwszej akcji – stwierdził Janusz.


PRZECZYTAJ TEŻ: DevelopRes nie obronił tytułu. Złote medale pojechały do Łodzi (wideo)

Udostępnij

FacebookTwitter