
„W związku z pojawiającymi się w przestrzeni publicznej informacjami na temat tzw. badań „onkopierwiastków”, prezentowanych jako metoda wykrywania lub monitorowania chorób nowotworowych, informujemy, że obecnie brak jest wiarygodnych danych naukowych uzasadniających wykonywanie tego typu badań zarówno u osób zdrowych, jak i u pacjentów z rozpoznanym nowotworem – czytamy we wspólnym stanowisku Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej i Polskiego Towarzystwa Onkologicznego.
Skąd takie stanowisko? Otóż badania tzw. onkopierwiastków robią ostatnio w Polsce zawrotną karierę. Oferują je odpłatnie niektóre laboratoria, a zachęcają do ich wykonania niektórzy lekarze, jako sposób oceny ryzyka nowotworów.
Ich badanie polega na oznaczeniu we krwi stężenia m.in. selenu, arsenu, cynku, kadmu, ołowiu i miedzi. Według zwolenników badania, optymalizacja stężeń wybranych pierwiastków mogłaby znacząco zmniejszyć liczbę nowotworów. Badania te są coraz częściej oferowane przez laboratoria diagnostyczne jako gotowe pakiety – często pod nazwą „onkopakiet” – w cenie od 250 do 350 zł.
Towarzystwa onkologiczne podkreślają
Nie ma dowodów naukowych potwierdzających, że badania tzw. „onkopierwiastków” umożliwiają wczesne wykrycie nowotworu u osób bez objawów.
Nie wykazano, aby tego typu badania miały wartość w ocenie zaawansowania choroby, odpowiedzi na leczenie lub ryzyka nawrotu u pacjentów z rozpoznanym nowotworem.
Brak standaryzacji metod oraz jednoznacznych norm referencyjnych uniemożliwia wiarygodną interpretację wyników.
Wyniki fałszywie dodatnie mogą prowadzić do niepotrzebnego lęku, dalszych badań
i procedur diagnostycznych.
Wyniki fałszywie ujemne mogą dawać pacjentom złudne poczucie bezpieczeństwa lub fałszywą nadzieję, wpływając negatywnie na podejmowanie decyzji terapeutycznych.
Onkolodzy sceptyczni
„Publikacje dotyczące oznaczania wybranych pierwiastków lub ich zaburzeń w kontekście chorób nowotworowych mają charakter pojedynczych doniesień obserwacyjnych. Często opartych na małych grupach chorych, bez odpowiednich grup kontrolnych i bez potwierdzenia w badaniach prospektywnych. Tego rodzaju obserwacje nie stanowią podstawy do formułowania zaleceń diagnostycznych, prognostycznych ani do monitorowania skuteczności leczenia onkologicznego” – czytamy w wspomnianym wyżej stanowisku.
Onkolodzy dowodzą, że „obecnie żadne polskie ani międzynarodowe towarzystwo naukowe nie rekomenduje wykonywania badań tzw. „onkopierwiastków” ani jako metody profilaktyki nowotworów, ani jako elementu diagnostyki czy monitorowania leczenia onkologicznego. Brakuje dowodów, że takie postępowanie poprawia rokowanie lub jakość opieki nad pacjentami. Konieczne są dalsze badania wartości oznaczeń „onkopierwiastków”, aby mogły być ewentualnie uwzględnione w wytycznych postępowania diagnostyczno-terapeutycznego w nowotworach”.

Podkreślają, że „diagnostyka i monitorowanie chorób nowotworowych powinny opierać się wyłącznie na metodach o udowodnionej skuteczności. Zgodnych z aktualnymi wytycznymi naukowymi. Wszelkie badania dodatkowe u pacjentów onkologicznych powinny być zlecane indywidualnie przez lekarza prowadzącego i interpretowane w kontekście pełnego obrazu klinicznego”.
Apelują do pacjentów o „ostrożność wobec badań i ofert, które nie mają potwierdzenia w rzetelnych badaniach naukowych, oraz o omawianie wszelkich wątpliwości diagnostycznych z zespołem leczących lekarzy”.
