
Nie jestem sparaliżowany perspektywą kryzysu. Kryzys zmusza do szukania nowych dróg. Niektórzy wiedzą, że mają problem, ale wolą o nim nie mówić, bo wtedy im się wydaje, że on się oddala – mówi w rozmowie z Onetem dominikanin, teolog Domu Papieskiego, o. Wojciech Giertych.
O. Giertych krytycznie ocenia „sklejenie się” części duchowieństwa polskiego z jedną partią polityczną.
— Kościół ma prowadzić do zbawienia mocą Chrystusa, nie politycznych układów. To zawsze jest niedobre — podkreśla w rozmowie z Onetem i zauważa, że podobne zjawiska występowały nie tylko w Polsce, ale też na Węgrzech czy w USA.
Dominikanin wspomina też o „zachłyśnięciu się” pontyfikatem Jana Pawła II, które w Polsce objawiło się dumą narodową, pomnikami i kremówkami, ale nie zawsze głębokim przyswojeniem nauczania papieża.
— Chciałbym, żeby po św. Janie Pawle II zostały nie tylko pomniki i ulice, ale także studiowanie jego dzieł i nauki — mówi, przyznając, że polski papież był wielkim myślicielem, ale zarządzanie pozostawiał innym. — Im był starszy, tym mniej widział i wiedział. Nawet jeśli coś wydawało mu się pozytywne, jak Legion Chrystusa, nie zauważył skomplikowanej postaci jego założyciela — ocenia duchowny.
O. Giertych zauważa, że po pontyfikacie Jana Pawła II biskupi rzadziej rozwijają własne nauczanie, a częściej cytują papieża i wypowiadają się zbiorowo.
— Brakuje biskupów, którzy mają coś do powiedzenia. Zawsze głos samodzielny jest mocniejszy i ciekawszy niż głos ciała zbiorowego — komentuje.
Dzięki doświadczeniu pracy w różnych krajach, o. Giertych nie panikuje jednak na myśl o przyszłości Kościoła.
— Wszędzie, gdzie są ludzie, pojawiają się błędy i kryzysy. Kościół przechodził przez renesans, reformację, oświecenie i dziś w niektórych krajach się odradza. To efekt działania Ducha Świętego — podkreśla i przyznaje, że od dawna modlił się o kryzys polskiego Kościoła.
— Wiedziałem, że potrzebna jest odnowa. Kryzys zmusza do szukania nowych, bardziej Bożych dróg. Nie ma co biadolić — tłumaczy duchowny.
