
Nie udała się Resovii misja powrotu na zwycięską ścieżkę. Rzeszowianie nie zagrali na miarę oczekiwań, a do pracy wzięli się dopiero po straconym golu. Punkt biało-czerwonym w starciu z Sokołem Kleczew uratował w końcówce meczu Adrian Małachowski, który zdobył bramkę bezpośrednim strzałem z rzutu wolnego.
PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 2. LIGA
– Jest takie powiedzenie: jeżeli nie możesz wygrać, to zremisuj. Uczyniliśmy to po kapitalnym trafieniu Adriana Małachowskiego. Jeżeli chodzi o przebieg meczu, już w pierwszej połowie powinniśmy przechylić szalę na naszą korzyść – powiedział po końcowym gwizdku Paweł Młynarczyk, trener „Pasiaków”.
Jego piłkarze w pierwszych 45 minutach grali zbyt schematycznie, by zaskoczyć dobrze zorganizowaną drużynę z Kleczewa. Sokół także nie błyszczał w ofensywie, więc na gole trzeba było poczekać do drugiej odsłony spotkania.
W niej od początku nieco lepiej prezentowali się przyjezdni i to oni otworzyli wynik. Dobrze dośrodkowana piłka z rzutu rożnego idealnie spadła na głowę Jacka Tkaczyka, który niemal bez wyskoku skierował futbolówkę do bramki. Od tego momentu kibice rzeszowian w końcu mogli oglądać taką drużynę, jaką chcieli widzieć od początku meczu. „Pasiaki” sukcesywnie zamykały rywali na własnej połowie, dążąc do wyrównania.
Ta sztuka – podobnie jak jesienią w Kleczewie – udała się dopiero w końcówce spotkania. Kiedy nie szło z akcji, sprawy w swoje ręce postanowił wziąć Adrian Małachowski. Pomocnik biało-czerwonych wykonywał rzut wolny z dość ostrego kąta, lecz nie przeszkodziło mu to w trafieniu do siatki. Piękna bramka byłego zawodnika Legii Warszawa uratowała Resovii punkt.
Po meczu trener Młynarczyk wskazywał, co przeszkodziło jego podopiecznym w zdobyciu pełnej puli.
– Czarodziejska trzecia tercja, w której mamy więcej myśli niż możliwości zdobycia bramki i musimy to odczarować. Musimy być bardziej konkretni w polu karnym, być pazerni na bramkę i działać bez kalkulacji. Jeżeli jestem w polu karnym, to muszę strzelać, dać przeciwnikowi szansę na popełnienie błędu. Najbardziej zabrakło decyzyjności i tego, żeby wziąć grę na siebie. Nie szukać zgrania czy dośrodkowań, tylko starać się oddać strzał na bramkę – mówił szkoleniowiec „Pasiaków”, dodając jednak, że szanuje wywalczony punkt.
RESOVIA – SOKÓŁ Kleczew 1-1 (0-0)
0-1 Tkaczyk (58.), 1-1 Małachowski (87.)
RESOVIA: Tetyk – Szymocha, Małachowski, Kowalski-Haberek, Grasza, Letniowski, Jaroch (75. Czyżycki), Geniec, Zimnicki (65. Szkiela), Bałdyga (65. Ortiz), D. Banach (46. Hanc)
SOKÓŁ: Mazur – Kargul-Grobla (46. Kostewycz), Bartosiak, Gawlik, Andrzejewski, Szczepankiewicz, Smoliński (78. Dudziński), Śliwa, Kubacki (66. Sangowski), Stangret, Tkaczyk (78. Zimmer).
Sędziował Szymon Rutkowski (Bydgoszcz). Żółte kartki: D. Banach, Jaroch, Geniec, Małachowski, Tetyk – Kubacki, Bartosiak, Mazur.
