
Resovia miała w końcu przełamać czarną serię, a przy okazji opuścić ostatnie miejsce w tabeli, ale znów tego nie zrobiła, notując piątą porażkę w sezonie. Rzeszowianie przegrali z Lechią Zielona Góra po strzale głową w pierwszej połowie, a przegrana biało-czerwonych mogła być wyższa, gdyby nie bramkarz Kuba Bochniarz. – Jesteśmy słabi – przyznał gorzko po meczu Krzysztof Trela, asystent trenera Kamila Kuzery.
PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 2 LIGA
Jeśli komuś wydawało się, że beniaminek będzie idealnym rywalem na przełamanie dla Resovii, srogo się pomylił. Lechia, która ostatnio dostała łupnia (1:4) od zamykającego wówczas tabelę Świtu Szczecin, od pierwszego gwizdka mocno ruszyła na Rzeszowian. Przyjezdni przez 10 minut zagrażali „Pasiakom” niemal z każdego sektora murawy, a gdyby nie Kuba Bochniarz i jego świetna interwencja, gospodarze szybko musieliby odrabiać straty.
Kibice biało-czerwonych mogli odetchnąć z ulgą, a potem to oni przez kilka minut postraszyli defensywę rywala, m.in. po błędach gości przy wyprowadzeniu piłki i po stałych fragmentach gry. Lechia nie dała się jednak zepchnąć pod ścianę, nawet kiedy resoviacy zaczęli w pewnym momencie dłużej utrzymywać się przy piłce, i sukcesywnie wracała na swoje dobre tory.
Beniaminek nierzadko meldował się w polu karnym gospodarzy i oddawał sporo strzałów. Pewność siebie wykazywali zwłaszcza skrzydłowi, którzy wygrywali pojedynki. Lechia była cierpliwa i dopięła swego w końcówce pierwszej połowy. Dobrze rozegrany stały fragment gry zakończył się dośrodkowaniem z lewej strony i strzałem głową z bliska Igora Kurowskiego, który otworzył wynik.
Stracony gol nie wstrząsnął Resovią. Lechia nadal była lepsza, a swoje walory pokazała również po zmianie stron. Przez kwadrans po przerwie znów atakowała, a ponownie na wysokości zadania stanął Bochniarz, dwukrotnie świetnie broniąc strzały z pola karnego.
Po godzinie gry Lechia mocno się cofnęła, Resovia zaś długo utrzymywała się przy piłce, ale kompletnie brakowało jej konkretów, strzałów i sytuacji. Nieporadność przy ataku pozycyjnym wywoływała tylko irytację kibiców, a po ostatnim gwizdku w język nie gryzł się zastępujący pauzującego za czerwoną kartkę trenera Kamila Kuzery drugi szkoleniowiec, Krzysztof Trela.
– Nie zrealizowaliśmy zadań nałożonych na mecz. W szatni padły mocne słowa, a tak delikatnie to ujmując – jesteśmy generalnie słabi, pod każdym względem. Są momenty, u większości piłkarzy, którzy sami od siebie coś chcą wymyślić – chcą być trenerami. Na tym poziomie nie można w ten sposób funkcjonować – mówił asystent szkoleniowca.
– W ciągu całego tygodnia wyglądało to dobrze. Wielokrotnie klaskałem i podziwiałem to, co robią zawodnicy. Rzeczywiście była pasja, była walka – było wszystko na poziomie treningowym. Ale przyszedł mecz i po prostu nie poznaję tych chłopaków. Mam bardzo duże problemy do nich. Przekazałem im to osobiście – dodawał, informując, że należy spodziewać się decyzji zarządu wobec wyników drużyny.
W podobnym tonie wypowiadał się najlepszy zawodnik „Pasiaków” w tym meczu, Kuba Bochniarz.
– Nastroje są fatalne, nie mogą być dobre. Na tym poziomie, na którym gramy, nie można szukać wymówek, że przeszkadzała nam presja pierwszego zwycięstwa lub coś podobnego – powiedział bramkarz Resovii.
RESOVIA – LECHIA Zielona Góra 0-1 (0-1)
0-1 Kurowski (42.)
RESOVIA: Bochniarz – Geniec (46. Grasza), Banach, Oko, Romanowski, Mida (61. Zimnicki), Szwoch (46. Kuzera), Staniszewski (73. Ortiz), Letniowski, Szkiela (61. Żymełka), Krawczyk
LECHIA: Bursztyn – Embalo, Ostrowski, Kurowski, Aleksandrowicz (72. Majchrzak), Nahrebecki, Szpakowski (72. Lizakowski), Szmigiel, Lisowski (67. Olek), Dębski (67. Kurek), Bargiel (83. Mycan).
Sędziowała Anna Adamska (Kielce). Żółte kartki: Banach, Zimnicki –Ostrowski, Olek.
