
W ostatnich dniach pojawiły się doniesienia o szczepie gruźlicy EurA1.1, który według naukowców może być odporny nie tylko na standardowe antybiotyki, ale także na niektóre nowoczesne leki stosowane w leczeniu najtrudniejszych przypadków tej choroby. Wnioski te opierają się na analizie ponad 1300 genomów prątków gruźlicy, w tym próbek pochodzących z Rosji. Eksperci podkreślają, że choć szczep EurA1.1 nie jest obecnie dominującym wariantem, to informacje o jego oporności wywołały szeroką dyskusję na temat narastającego problemu lekooporności bakterii i wyzwań związanych z terapią gruźlicy.
Badacze zwracają uwagę, że zakażenie szczepem EurA1.1 nie daje objawów odróżniających go od innych postaci gruźlicy, a potwierdzenie oporności wymaga specjalistycznych badań laboratoryjnych. W związku z pojawiającymi się pytaniami o znaczenie tych doniesień dla bezpieczeństwa zdrowotnego, Medonet poprosił prof. Agnieszkę Szuster-Ciesielską o komentarz.
Nie jest to nowy drobnoustrój
Prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, wirusolog i immunolog, wyjaśnia w rozmowie z Medonetem, że doniesienia o szczepie EurA1.1 wymagają uwagi, jednak nie powinny być powodem do paniki. Zwraca uwagę, że nie jest to nowy drobnoustrój, lecz wcześniej rozpoznana linia genetyczna prątka gruźlicy, która występuje głównie w Europie Wschodniej. Najnowsze badania wykazały jednak obecność tego szczepu także poza Białorusią, między innymi w Rosji, Ukrainie, Niemczech, Mołdawii i Gruzji. Prof. Szuster-Ciesielska podkreśla, że analiza została przeprowadzona na podstawie już zgromadzonych sekwencji genomowych, co uniemożliwia określenie aktualnej częstości występowania EurA1.1 oraz tempa jego rozprzestrzeniania.
Największym problemem związanym z tym szczepem jest lekooporność. W wielu przypadkach stwierdzono genetyczne cechy oporności na podstawowe leki przeciwgruźlicze i fluorochinolony, a w części także na bedakilinę lub linezolid. Prof. Szuster-Ciesielska zaznacza, że nie oznacza to, iż każdy wariant EurA1.1 jest odporny na wszystkie dostępne leki. Podkreśla, że konieczne jest wykonanie badań lekowrażliwości i indywidualne dobranie terapii do konkretnego przypadku.
Gruźlica wielolekooporna – wyzwanie dla zdrowia publicznego
Obecnie nie ma dowodów na to, że szczep EurA1.1 jest bardziej zakaźny lub powoduje cięższy przebieg choroby niż inne linie prątka gruźlicy. Problem polega jednak na tym, że zakażenie opornym szczepem jest trudniejsze i dłuższe w leczeniu, a nieprawidłowo prowadzona terapia sprzyja dalszemu rozprzestrzenianiu się choroby. Gruźlica wielolekooporna stanowi poważne wyzwanie dla zdrowia publicznego, zwłaszcza w regionach, gdzie wykrywanie choroby jest opóźnione lub leczenie bywa przerywane.
Jak wyjaśnia ekspertka w Medonecie ryzyko zakażenia szczepem EurA1.1 dla przeciętnego mieszkańca Polski pozostaje niewielkie. Gruźlica nie przenosi się zwykle podczas krótkiego, przypadkowego kontaktu. Największe zagrożenie dotyczy osób, które przez dłuższy czas przebywają w zamkniętym pomieszczeniu z osobą chorującą na aktywną gruźlicę płuc, wydalającą prątki. Szczególną ostrożność powinny zachować osoby, które miały bliski kontakt z chorym, a także osoby z osłabioną odpornością, ponieważ u nich zakażenie częściej może rozwinąć się w aktywną postać choroby.
Jak zmniejszyć ryzyko zakażenia?
Według prof. Szuster-Ciesielskiej podstawą ochrony przed gruźlicą pozostaje szybkie rozpoznawanie przypadków, badania osób z kontaktu, właściwa wentylacja pomieszczeń oraz konsekwentne leczenie chorego. Ekspertka podkreśla, że objawów takich jak przewlekły kaszel, nocne poty, stany podgorączkowe, osłabienie czy niewyjaśniona utrata masy ciała nie należy lekceważyć, zwłaszcza po kontakcie z osobą chorą na gruźlicę. Zwraca również uwagę, że najważniejszym zadaniem dla systemu ochrony zdrowia jest szybka diagnostyka molekularna lekooporności oraz monitorowanie krążących linii prątka.
