REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

niedz. 12 lipca 2026

TO SIĘ CZYTA: Fiskus „patrzy” na drogi. Zdjęcia z kamer dowodem na ukrywanie VAT-u, kary sięgają nawet 20 tys. zł!

System ANPRS, czyli automatyczny system sczytywania tablic rejestracyjnych, od 2017 roku tropił głównie przemytników i oszustów podatkowych. Teraz KAS (Krajowa Administracja Skarbowa) bierze pod lupę zwykłe firmy. (Fot. Pixels)

Polscy przedsiębiorcy znaleźli się pod lupą urzędów skarbowych, które do walki z nadużyciami podatkowymi zaprzęgły nowoczesną technologię. Do kierowców w całym kraju trafiają właśnie wezwania do zapłaty zaległego podatku – w skrajnych przypadkach mowa o kwotach rzędu nawet 20 tysięcy złotych. Niepodważalnym dowodem w rękach fiskusa okazały się zdjęcia z kamer monitoringu rozmieszczonych przy głównych arteriach i drogach krajowych.

W CYKLU „TO SIĘ CZYTA” PREZENTUJEMY NAJCHĘTNIEJ CZYTANE ARTYKUŁY MINIONEGO TYGODNIA

System ANPRS, czyli automatyczny system sczytywania tablic rejestracyjnych, od 2017 roku tropił głównie przemytników i oszustów podatkowych. Teraz KAS (Krajowa Administracja Skarbowa) bierze pod lupę zwykłe firmy. Jak zauważa w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Robert Nogacki z Kancelarii Prawnej Skarbiec, technologia pozostała ta sama, ale celownik fiskusa przestawił się z mafii paliwowych na przeciętnych przedsiębiorców.

Urzędnicy skrupulatnie zestawiają numery rejestracyjne sfotografowanych aut z ewidencją przebiegu pojazdów, zgłoszonych przez firmy do pełnego odliczenia VAT. Jeśli auto miało służyć wyłącznie celom służbowym, a kamera przyłapała je w weekend w drodze nad morze – przedsiębiorca ma poważny problem. Pierwsze wezwania już dotarły do adresatów, a to dopiero początek fali kontroli.

Jak donosi „Gazeta Wyborcza”, jeden z przedsiębiorców z centralnej Polski został wezwany do wyjaśnień, gdy system zarejestrował jego auto w województwie pomorskim w czasie, kiedy według ewidencji miało ono stać na parkingu. Po przedstawieniu dowodów zdjęciowych podatnik skorygował deklarację i dopłacił 10 tys. zł zaległego podatku. Obecnie grożą mu jeszcze kary karno-skarbowe.

Standardowo przedsiębiorcom przysługuje prawo do odliczenia 50% podatku VAT od wydatków związanych z samochodem osobowym, jeśli jest on używany w tzw. sposób mieszany (zarówno do celów służbowych, jak i prywatnych).

Jeśli chcesz odliczyć 100% VAT, musisz udowodnić, że auto jest wykorzystywane wyłącznie do działalności gospodarczej. Wymaga to spełnienia trzech kluczowych warunków:

  • Zgłoszenie pojazdu do urzędu skarbowego – należy złożyć formularz VAT-26 w wyznaczonym ustawowo terminie.
  • Stworzenie regulaminu użytkowania – wewnętrzny dokument firmy, który w sposób jednoznaczny wyklucza możliwość korzystania z samochodu do celów prywatnych przez pracowników czy właściciela.
  • Prowadzenie szczegółowej ewidencji przebiegu pojazdu – tzw. kilometrówki dla celów VAT.

Niedopełnienie obowiązków związanych z prowadzeniem ewidencji przebiegu pojazdu niesie za sobą poważne ryzyko finansowe i prawne. Urząd skarbowy może zakwestionować 100-procentowe odliczenie VAT za okres do 5 lat wstecz, redukując je do 50%. Wiąże się to również z koniecznością zapłaty odsetek oraz dodatkowego zobowiązania podatkowego (30% sankcji VAT).

Skala strat według wyliczeń ekspertów dla „Wyborczej”:

  • Pojedyncze auto (wartość 150 tys. zł): koszt sankcji przekracza 20 tys. zł.
  • Flota pojazdów: straty sięgają dziesiątek tysięcy złotych.

W skrajnych przypadkach, gdy urzędnicy uznają działania za celowe fałszerstwo, przedsiębiorcy grożą sankcje z KKS, w tym kara pozbawienia wolności do lat 3. Rozwiązaniem obronnym w takiej sytuacji jest złożenie instytucji czynnego żalu przed wszczęciem kontroli przez organ podatkowy.

Opr. na podstawie „Fakt” i „Gazeta Wyborcza”

Udostępnij

FacebookTwitter