
Biało-czerwoni pokonali Ukrainę 3-0 i zapewnili sobie pierwsze miejsce przed fazą pucharową. W środę (godz. 18 polskiego czasu) zmierzą się w ostatnim meczu grupy B z Bułgarią.
SIATKÓWKA. ME
Najskuteczniejszym graczem w polskim zespole był Bartłomiej Bołądź – 20 pkt (73 proc. skuteczności ataku). – Staram się zawsze pomagać drużynie. Czasami więcej, czasami trochę mniej, ale najważniejsze, że wygraliśmy to spotkanie. Każdy dołożył cegiełkę do wygrania tego meczu. Dzisiaj fajnie to wyglądało. Fajne tempo z Marcinem graliśmy. Ogólnie myślę, że fajnie zagraliśmy. Może gdzieś tam kilka pojedynczych błędów się wkradło, ale też ciężko z takim przeciwnikiem grać całe spotkanie, nie popełniając błędu – mówił Bołądź, który w ataku pomylił się tylko raz i raz został zablokowany.
– To nie jest sport indywidualny, więc najważniejsze, że z całą drużyną naprawdę fajnie zagraliśmy. Ale to już przeszłość. Teraz musimy się skupić na jutrzejszym meczu, później na kolejnej fazie, bo myślę, że jeszcze możemy poprawić naszą grę – mówił atakujący reprezentacji Polski i Aluron CMC Warty Zawiercie i dodawał. – Znamy swój potencjał. Nieraz pokazywaliśmy, że możemy z każdym wygrać. Nawet te pierwsze dwa sety wygraliśmy gładko, ale czuliśmy, że musimy grać na swoim poziomie, żeby je wygrać. W trzecim secie jeszcze bardziej czuliśmy ten nacisk, ale nie pękliśmy. Tak jak wspomniałem, wiemy, że jak gramy na swoim poziomie, to możemy z każdym wygrać i ten mecz też to pokazał – mówił atakujący mistrzów Polski z Zawiercia.
Bartłomiej Bołądź podkreślił, że choć mecz zakończył się w trzech setach rywale dawali się mocno we znaki. – Od samego początku zaczęli ryzykować na zagrywce. Szczególnie Olek Płotnicki. Niesamowite zagrywki, ale jesteśmy przyzwyczajeni do przyjmowania takich bomb i jak chce się grać na najwyższym poziomie, to trzeba być gotowym na takie zagrywki – powiedział Bołądź.
Atakujący reprezentacji Polski przyznał, że cieszy się na środkową konfrontację przy pełnych trybunach z Bułgarią. – Na pewno będzie można poczuć atmosferę. Komplet kibiców. Czego chcieć więcej? Wiadomo, że będzie bardzo głośno. My jesteśmy przyzwyczajeni do takiej atmosfery w Zawierciu czy wcześniej w Radomiu. Na takich mniejszych halach w Polsce na pewno było gorąco, więc jesteśmy gotowi na to – zapewnił atakujący reprezentacji Polski.
PRZECZYTAJ TEŻ: Biało-Czerwoni rozbili Ukrainę i mają już zapewnione pierwsze miejsce w grupie
