REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

niedz. 18 października 2026

Jan Miszczak: Prezent od narodu

Jan Miszczak (Fot. Archiwum)

Trudno logicznie wyjaśnić, dlaczego prawie połowa Polaków, a dokładnie 46,7 proc., uważa za naganne, że prezydent Karol Nawrocki ma w jednej ze swych rezydencji konie, z których korzysta wraz ze swoją rodziną. Pozytywnie ocenia to tylko 30,3 proc., a reszta nie ma zdania.

Tych niezadowolonych z tego, że prezydent wraz z familią dosiada koni o mile brzmiących imionach Edzio, Ramzes i Aramis najbardziej drażni wysoka cena tych zwierząt, których nie kupił za swoje pieniądze, ale przecież głowa państwa nie będzie cwałowała na byle jakiej chabecie. Więc nic dziwnego, że prezydent ma do dyspozycji kuca, którego wartość waha się od dwóch do 10 tys. zł, konia huculskiego kosztującego od czterech do 12 tys. zł oraz konia fryzyjskiego wartego nawet do 100 tys. zł. Do tego dodać trzeba jeszcze czwartego konia dla funkcjonariusza Służby Ochrony Państwa, ale za jego utrzymanie płaci już SOP. Ponieważ panuje opinia, że prezydentowi kupiono najlepsze zwierzęta, więc łączny koszt mógł wynieść nawet 120 tys. zł. Ale to nie koniec wydatków, gdyż na utrzymanie tylko owej końskiej trójki prezydenckiej rodziny trzeba wydać co miesiąc ponad 10 tys. zł, nie licząc ewentualnego leczenia weterynaryjnego oraz innych niezbędnych wydatków.

No i co z tego, że za wszystko płacą podatnicy? Czy nie stać rodaków na to, by dać Nawrockiemu trzy konie? Wiadomo, że przywódcy narodów dostają prezenty i to zarówno od swych zagranicznych kolegów po fachu, jak i rodaków. Zresztą sam prezydent też rozdaje souveniry. Ostatnio jego kancelaria zakupiła spinki do mankietów, m. in. z bursztynem i orłem oraz krzemieniem pasiastym i onyksem, wydając na to 12 tys. zł. Jeden z takich prezentów trafił ponoć do prezydenta Trumpa. Zresztą biżuteria zawsze była cennym podarkiem wśród arystokracji. Np. we Francji już w XVII wieku, za panowania Ludwika XIV, noszenie spinek, wykonanych wtedy z drogocennych metali i kamieni szlachetnych, było zarezerwowane dla wyższych sfer.

A propos tychże sfer, to kilka wieków potem Beata Szydło, będąc premierką, też dostawała biżuterię, a konkretnie broszki, bo znana była ze swej lubości do ich noszenia. Z kolei Morawieckiemu najczęściej wręczano ponoć różne wina. I może stąd politykom PiS wpadło później do głów to stale powtarzane i dziś już żenujące powiedzenie „wina Tuska”?

Ostatnio zaś prezydent Karol Nawrocki dostał też prezent od prezydenta Turcji. Był to… rewolwer. Takie same podarki otrzymali od niego wszyscy przywódcy krajów NATO i to wraz z amunicją. Z tym, że ponoć kancelaria Nawrockiego do dziś nie wie, czy ten rewolwer jest prawdziwy, czy to tylko atrapa. Lepiej jednak uważać znając przypadek b. komendanta głównego policji, który dostał kiedyś w prezencie granatnik i omal nie rozwalił nim całej komendy.

Wracając zaś do koni Nawrockiego, to mamy do czynienia z wręcz symbolicznym darem. Wszak to zwierzęta, które człowiek udomowił już 5,5 tys. lat temu w Azji Środkowej, co pozwoliło na szybsze przemieszczanie się ludzi i przewożenie towarów. Konie mają też inne liczne zasługi, niekiedy pozornie drobne, jak choćby to, że z mleka klaczy stworzono alkoholowy kumys.

Obecnie zaś sam koń powinien być chyba wdzięczny, że siedzi mu na grzbiecie nawet prezydent Karol Nawrocki, niż miałby być stworzeniem, które orze na ugorze lub nie daj Boże wozi turystów do Morskiego Oka. Chociaż koń to mądre zwierzę, więc nie do końca wiadomo, co dla niego gorsze.

Udostępnij

FacebookTwitter