REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

czw. 16 kwietnia 2026

Kacper Młynarski, koszykarz OPTeam Energia Polska Resovia: zwycięstwo wyszarpane serduchem

Rozmowa z KACPREM MŁYNARSKIM, kapitanem OPTeam Energia Polska Resovia

KOSZYKÓWKA. I LIGA

– Zespół WKK Active Hotel Wrocław wysoko postawił wam poprzeczkę, ale dobra gra po przerwie, a zwłaszcza w końcówce sprawiła, że macie zwycięstwo…

– Tak, przede wszystkim nasza bardzo słaba pierwsza połowa, gdzie nie mogliśmy trafić do kosza za bardzo była problemem. Nie mogliśmy złapać rytmu w tym meczu, nikt praktycznie od nas nie mógł zapunktować jakoś seriami. W obronie nie było źle, nawet w pierwszej połowie, tak samo w drugiej niski wynik, gdzie tutaj zazwyczaj jest dosyć wysoki w tej hali na tych koszach. W drugiej już wyglądaliśmy trochę lepiej, ale obiektywnie ta wygrana była nam potrzebna jak tlen, żeby jeszcze wierzyć w to, że możemy pójść w górę tabeli. Bardziej wyszarpane serduchem zwycięstwo niż dobrą grą, ale nie ma to żadnego znaczenia, mamy dwa punkty w tabeli.

– Patrzycie na tabelę pod kątem miejsca w ósemce i gry w play-off, czy racze takiego uspokojenia, komfortu, że utrzymanie jest już praktycznie pewne?

– Oczywiście mógłbym tutaj mówić jakiejś frazesy, że tylko w górę patrzymy, ale gdzieś tam z tyłu głowy było, że jeżeli mecz z WKK przegramy, to będziemy musieli się oglądać za siebie. Myślę, że ten mecz powoduje, że tego lęku już nie będzie, a daje nam gdzieś tam nadzieję, żeby popatrzeć w górę, jakby udało się jakąś serię zwycięstw zrobić. Ten terminarz jest bardzo specyficzny, u siebie mamy zespoły z Topu, na wyjeździe natomiast trzy najgorsze drużyny w tabeli, ale to są zawsze mecze wyjazdowe. Ostatni wyjazd wygraliśmy bodajże w październiku, więc na pewno nie będzie łatwo. Wierzę, że jeszcze możemy pójść w górę.

– W kluczowym momencie tego środowego meczu to pan pociągnął zespół, punktową serią. Forma wraca?

– Dużo było problemów zdrowotnych. Przyznam szczerze, że dzisiaj na rozgrzewce ten uraz pleców się odnowił i prawda jest taka, że byłem na zastrzykach przeciwbólowych. Dopóki jestem rozgrzany, jest ok. Trochę się boję, co będzie na następny dzień, ale rzeczywiście lepszy mecz w moim wykonaniu. Mimo, że skuteczność na początku była fatalna, byłem pewny tych rzutów, że wpadną do kosza, nie wpadały, trochę się frustrowałem, ale w drugiej połowie było już dużo lepiej.

– Trzeci wasz mecz w hali przy ul. Towarnickiego i trzecie zwycięstwo, może jednak z racji wyników warto tu grać częściej niż na Podpromiu?

– Powiem wprost, my czujemy się tutaj dużo lepiej, to jest jakby bezdyskusyjne. Trenujemy tylko tutaj. Praktycznie na Podpromiu zdarza się jedynie „rzutówka” przed meczami. Na Towarnickiego atmosfera jest bardzo fajna, nawet teraz środowy wieczór nie było wiele ludzi, bo jest późno i zły termin, ale mimo wszystko było głośno i ta hala nas niesie. Dużo łatwiej nam się tutaj gra. Gdybyśmy chociaż raz w tygodniu mogli potrenować regularnie 5×5 na Podpromiu byłoby też ok, a tak niestety jest.

– Najbliższy mecz rozegracie właśnie na Podpromiu z mającym wysokie aspiracje ŁKS-em Coolpack…

– Poprzeczka będzie zawieszona zdecydowanie wyżej. Przejeżdżają gracze, którzy grali w reprezentacji Polski, którzy grali wiele lat w ekstraklasie, a do tego dwóch obcokrajowców z wysokiej półki. Mają jedna też swoje problemy, kontuzje. Spróbujemy ten mecz wyszarpać, na pewno jest to zespół do pokonania. Nie grają w jakiejś wybitnej koszykówki w ostatnim czasie. Mają nowego trenera, dużo zamieszania tam też było. My skupimy się raczej na sobie, przede wszystkim, żeby dojść do siebie fizycznie i będziemy walczyć, żeby wygrać ten mecz. Zapraszamy wszystkich kibiców, bo potrzebujemy tego wsparcia w niedzielę na Podpromiu. Hala nam może będzie mniej sprzyjać, ale kibice na pewno nam pomogą.

PRZECZYTAJ TEŻ: Twierdza „Towarnickiego” nie do zdobycia

Udostępnij

FacebookTwitter