
Rozmowa z MICHAŁEM LISEM, koszykarzem Solvera Sokoła Łańcut
KOSZYKÓWKA. I LIGA
– Wraca pan do Sokoła po czterech latach od awansu z zespołem w sezonie 2021/2022 do ekstraklasy. Czy ponowna propozycja z Łańcuta była priorytetem, czy długo zastanawiał się pan nad wyborem klubu?
– Razem z kuzynem przeglądaliśmy wszystkie opcje, ale gdy tylko Łańcut się odezwał, była to dla mnie jedna z najbardziej priorytetowych ofert. Bardzo ucieszyłem się z telefonu od trenera Kaszowskiego, bo sezon, w którym tu grałem, wspominam wyjątkowo dobrze. Mamy za sobą pierwszy sparing, który nie wyglądał jeszcze tak, jak powinien, ale będziemy ciężko trenować, żeby nasza forma i zgranie zespołowe z każdym tygodniem wyglądały lepiej.
– Jak ocenia pan potencjał zespołu i czy Sokół może mocno namieszać w rozgrywkach?
– Myślę, że „pozytywnie namieszać” to bardzo dobre określenie, bo ten skład jest zbudowany trochę inaczej. Nie skreślałbym nas jednak z walki o czołową czwórkę i fazę play-off, bo drzemie w nas naprawdę duży potencjał. Czeka nas jednak ciężka praca, abyśmy na parkiecie tworzyli zgrany kolektyw, a nie tylko zestaw indywidualnych zawodników.

– Z Łańcutem ma pan chyba szczególnie miłe wspomnienia – zwycięstwo w pierwszoligowych rozgrywkach sezonu 2021/2022, a później sukcesy w koszykówce 3×3…
– Zgadza się. To ciekawa sytuacja, bo odkąd zacząłem swoją pierwszoligową karierę właśnie w Łańcucie, zaraz potem przyszedł występ na mistrzostwach świata i niesamowity mecz o złoty medal. Tak naprawdę tutaj w Łańcucie rozpoczęła się moja dobra passa i mam wielką nadzieję, że w tym roku będzie równie miło.
– W kadrze Solvera Sokoła jest dwóch dobrze panu znanych graczy, kiedy to razem reprezentowaliście barwy GKS-u Tychy. To chyba też może być pomocne w zgrywaniu zespołu?
– Na pewno to pomaga, ale trzeba pamiętać, że każdy zespół w lidze charakteryzuje się czymś innym. Zgranie nie polega tylko na tym, by dobrze rozumieć się z kolegami, z którymi grało się wcześniej. Musimy zgrać cały zespół tak, aby w sytuacjach meczowych rozumieć się na parkiecie bez słów.
– Od kilku sezonów występuje pan na pierwszoligowych parkietach, gdzie z roku na rok poziom rozgrywek idzie w górę…
– Na pewno liga stale się rozwija, a kluby wyciągają wnioski. Widać, że każda drużyna chcąca walczyć o najwyższe lokaty potrzebuje dwóch obcokrajowców. To z kolei nakręca i pcha polskich zawodników do przodu, by dorównać graczom z zagranicy. Uważam, że idzie to w bardzo dobrym kierunku – liga staje się z roku na rok mocniejsza i mocno wyrównana.
PRZECZYTAJ TEŻ: Derbowy sparing w Łańcucie dla Miasta Szkła (ZDJĘCIA)

