
Rozmowa z SZYMONEM PAWLAKIEM, skrzydłowym Miasta Szkła Krosno
KOSZYKÓWKA. I LIGA
– Miał pan już w karierze taki mecz z 100 procentową skutecznością rzutów z gry?
– Tego nie wiem, oddałem tylko cztery rzuty za trzy punkty i jeden za dwa (smiech). Nie wiem, czy kiedyś miałem taki mecz, może i tak, ale… co tu dużo mówić, cieszę się, że taka fajna skuteczność. Najważniejsze jednak, że wygraliśmy ten mecz, wygraliśmy derby. Miejmy nadzieję, że to jest początek zwycięskiej drogi i utrzymamy taką formę jak dzisiaj.
– Może to Sokół wzbudził u pana taką jakąś dodatkową mobilizację? Parę lat temu grał pan w barwach zespołu z Łańcuta…
– Tak, tak, grałem. Szanuję trenera Dariusza Kaszewskiego i bardzo go lubię. Czy to Sokół tak wzbudził we mnie takie emocje? Myślę, że nie. Każdy mecz jest taki, że może wzbudzać emocje, że chce się wygrywać i oczywiście zagrać jak najlepiej Dziś się to udało. Akurat to były derby, więc może było czuć w powietrzu smaczek tych derbów. Natomiast każdy mecz musimy zagrać tak jak ten.

– Gdyby miał pan wskazać jakiś element, to co dziś zadecydowało o tym zwycięstwie? Co było takie kluczowe?
– Myślę, że na pewno koncentracja. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy cały czas prowadzić i dyktować tempo, żeby Sokół grał pod nasz rytm. Tak też się udało, chociaż czasami były momenty, że że Sokół chciał wrócić. Wtedy mieliśmy jednak chłodną głowę, trzymaliśmy koncentrację i tak naprawdę byliśmy razem.
– W końcu udało się też odnieść pierwsze zwycięstwo w sezonie przed własną widownią.
– Tak, oczywiście, a kibice dopisali. Miejmy nadzieję, że tak jak wcześniej powiedziałem, jest to początek zwycięskiej passy. Chcemy tutaj dobrze grać, zwyciężać i chcemy traktować to miejsce jak nasz dom. Żeby wszystkie drużyny, które będą tutaj przyjeżdżały, tak naprawdę bały się grać przeciwko nam.

PRZECZYTAJ TEŻ: Przełamanie Miasta Szkła Krosno