
Rozmowa z WOJCIECHEM SZPYRKĄ, rozgrywającym OPTeam Energia Polska Resovia
KOSZYKÓWKA. I LIGA
– Przez niemal cały mecz z PGE Spójnią Stargard kontrolowaliście przebieg wydarzeń, nawet w III kwarcie mieliście 10 punktową przewagę, ale ostatecznie to rywale lepsi okazali się na finiszu…
– Zdecydowanie szkoda tego meczu, jak każdego innego, który przegraliśmy gdzieś tak po końcówce, ponieważ naprawdę dzisiaj walczyliśmy pomimo braków w składzie. Daliśmy z siebie wszystko i znowu nam ten wynik uciekł. W tym sezonie te trzecie, czwarte kwarty to nasza zmora, musimy na pewno nad tym pracować cały czas. Musimy łatać te błędy, które robimy i walczyć dalej.
– Z czego wynikają te błędy które popełniacie w końcówkach?
– Pewnie z wielu rzeczy, nie jestem w stanie do końca określić jakich. Na pewno też troszkę szczęścia nam brakuje i jakichś tam przypadkowych punktów, rzutów przeciwników i naszych. Trudno mi powiedzieć, co tak naprawdę wpływa na to.
– Może po kilku przegranych w ten sposób meczu pojawia się w tych kluczowych momentach, gdzie można zamknąć mecz, jakaś niepewność, blokada…
– Wydaje mi się, że takie końcówki, gdzie nie ma takiej świeżości, jak mamy braki w składach to nie zawsze jesteśmy w stanie to pociągnąć. Wydaje mi się, że może to być problem gdzieś tam, jakiś… Nie chcę zwalać cały czas na te kontuzje, no bo to wiadomo, jest nasz problem w tym sezonie. Natomiast wystarczy popatrzeć na minuty zawodników, którzy są naszymi liderami. Grają po 30 minut i czasami nie są w stanie po prostu tego pociągnąć. Muszą wrócić wszyscy do zdrowia i myślę, że wtedy już będziemy wygrywać te końcówki.

– Często właśnie w takich sytuacjach, problemy zdrowotne jednego zawodnika są szansą gry dla drugiego…
– Teoretycznie tak, ale są tutaj osoby, które grają po kilka lat w pierwszej lidze i są też takie, które chcą pomóc drużynie, że tak powiem, i treningowo i z ławki. Czasami wiadomo, ktoś zaskoczy, czasami nie. Tak samo ja po sobie mogę powiedzieć, że nie zawsze jestem w stanie gdzieś tam punktować jak ci liderzy, więc każdy jest innym zawodnikiem.
– Przegrana z zespołem z Stargardu oddala was nieco o fazy play-off…
– Oddala, natomiast nie składamy broni, walczymy dalej, liczymy na czyjeś potknięcie i chcemy wygrać każdy następny mecz.
– Tych meczów jest jeszcze sporo, zwłaszcza w marcu, gdzie intensywność gier będzie dużą…
– Zgadza się, będziemy grać, będziemy walczyć, więc nie będzie w ogóle czasu na kalkulacje itd. Myślę, że taki natłok meczów nie jest dla nas najmniejszym problemem. Jeśli zdrowie pozwoli to będziemy wygrywać te mecze.
PRZECZYTAJ TEŻ: Marek Zapałowski, trener OPTeam Energia Polska Resovia: nie patrzę w tabelę

