
Z podniesioną głową mogli wrócić z Krakowa piłkarze Stali Rzeszów. Biało-niebiescy co prawda przegrali z najlepszą w lidze Wisłą, ale z renomowanym przeciwnikiem walczyli jak równy z równym. Wynik mógł być korzystniejszy, lecz rzeszowianie nie wykorzystali rzutu karnego, a w zasadzie dwóch wykonywanych prób!
PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 1. LIGA
Przed meczem z Wisłą trener Stali Marek Zub podkreślał, że kluczowy może być początek spotkania, dlatego jego zespół musi zagrać z pełną koncentracją od pierwszego gwizdka. Niestety, goście nie ustrzegli się błędu właśnie w tej fazie meczu. Już po dwóch minutach Maciej Kuziemka zagrał piłkę w pole karne, gdzie przejął ją Julius Ertlthaler i płaskim uderzeniem wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Piłki nie sięgnął debiutujący w bramce Stali Swiatosław Waniwśkyj, który niespodziewanie zastąpił Marka Kozioła.
I gdy wydawało się, że to może być początek klęski przyjezdnych, rzeszowska młodzież, dowodzona przez Sebastiena Thilla, nie pękła przed liderem, mocno angażując się zwłaszcza w pressing na połowie rywala. Dzięki konsekwentnej postawie gości Wisła nie mogła złapać płynności w grze. Krakowianie jednak potrafili dochodzić do kolejnych sytuacji i gdyby zachowali więcej zimnej krwi pod bramką Stali, wynik do przerwy mógł być wyższy.
Po zmianie stron Stal nie przestała naciskać na próbujących rozgrywać wiślaków. W końcu nadarzyła się idealna okazja do wyrównania.
Po analizie VAR sędzia uznał, że w polu karnym Marc Carbó faulował Oliwiera Sławińskiego. Do „jedenastki” podszedł etatowy wykonawca rzutów karnych – Jonathan Junior. Brazylijczyk nie zdołał jednak pokonać Patryka Letkiewicza, który obronił jego strzał. Gra została wznowiona, lecz po chwili sędzia nakazał jej przerwanie, bo okazało się, że golkiper Wisły przy interwencji oderwał nogi od linii bramkowej. A że na boisku nie było już Juniora, tym razem do piłki ustawionej na wapnie podszedł Thill. Niestety, reprezentant Luksemburga przy strzale pośliznął się, a futbolówka minęła bramkę.
Ta niewykorzystana sytuacja szybko się zemściła. Gospodarze wymienili piłkę na lewym skrzydle, po czym trafiła ona do Ángela Rodado, a najlepszy piłkarz zaplecza Ekstraklasy bez przyjęcia zdobył swoją czternastą bramkę w sezonie. Goście nie złożyli jednak broni. Świetnie w polu karnym odnalazł się grający dopiero swój drugi mecz w barwach Stali Seif Darwish. Pochodzący z Jordanii zawodnik, mimo że był tyłem do bramki, zdołał oddać skuteczny strzał i zdobył kontaktowego gola.
Stal złapała wiatr w żagle, a Wisła cofnęła się, broniąc korzystnego rezultatu i licząc na kontry. Rzeszowianie nie stworzyli jednak więcej zagrożenia pod bramką Letkiewicza, za to „Biała Gwiazda” mogła zamknąć mecz. Najpierw VAR nie uznał trafienia Marko Božicia, dopatrując się zagrania ręką, a w doliczonym czasie stuprocentowej sytuacji nie wykorzystał Frederico Duarte, trafiając wprost w bramkarza.
Po meczu trener Stali zaznaczył, że jego zespół ma prawo wyjeżdżać z Krakowa z niedosytem.
– To chyba jeden z meczów, w którym prowadząc Stal przeciwko Wiśle, byliśmy najbliżej wygranej – stwierdził Marek Zub.
– Szkoda, że ten scenariusz był tak nieprzewidywalny, bo trudno było przewidzieć, że mając do dyspozycji dwa rzuty karne, nie zdobędziemy bramki wyrównującej. Wydaje mi się, że to był moment, w którym to zwycięstwo Wisły się ukształtowało. Mimo że mieliśmy przewagę w końcówce, próbowaliśmy zmianami, agresją i wysokim pressingiem zdobyć gola, to jednak się nie udało. Jestem trochę rozczarowany, ale Wisła była lepsza – w swoim typowym wydaniu – podsumował szkoleniowiec „Żurawi”.
Postawę biało-niebieskich docenił również trener Wisły, Mariusz Jop.
– Mieliśmy sporo własnych, niewymuszonych strat. Z jednej strony wynikało to z faktu, że rywal w fazie przejściowej bardzo dobrze funkcjonował. Trzeba powiedzieć, że Stal postawiła nam bardzo wysoko poprzeczkę. To nie przypadek, że zdobyła 20 punktów i jest wysoko w tabeli. To młody zespół z dobrą intensywnością, który postawił się Wiśle i zagrał bardzo dobre spotkanie. Nasze zwycięstwo było wywalczone, wyrwane – powiedział coach 13-krotnych mistrzów Polski.
WISŁA Kraków – STAL Rzeszów 2-1 (1-0)
1-0 Ertlthale (3.), 2-0 Rodado (69.), 2-1 Darwish (75.)
WISŁA: Letkiewicz – Giger, Biedrzycki, Grujčić, Lelieveld (46. Krzyżanowski), Kuziemka (57. Duarte), Carbó (73. Božić), Igbekeme, Duda (73. Omić), Ertlthaler, Rodado (83. Kawała)
STAL: Waniwśkyj – Warczak, Synoś, Krasowskij, Wachowiak, Masiak (73. Darwish), Łysiak, Sławiński, Thill (80. Kucharski), Łyczko (66. Wolski), Junior (66. Kądziołka).
Sędziował Tomasz Wajda(Żywiec). Żółte kartki: Lelieveld, Božić – Warczak, Sławiński, Łysiak. Widzów 18221.
