
Mecz reklamowany jako spotkanie o baraże wyłącznie dobrze wspominać będą piłkarze ze stolicy. Polonia Warszawa pokazała w Rzeszowie umiejętności i charakter, a tuż przed końcem meczu, zdobywając dwie bramki, pogrążyła miejscową Stal. Dla biało-niebieskich była to trzecia porażka z rzędu.
PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 1. LIGA
Przed pierwszym gwizdkiem sztaby szkoleniowe obu drużyn przewidywały, że będzie to żywe, dynamiczne, otwarte spotkanie. Trener gospodarzy, chcąc częściej odbierać piłkę w środku pola, zdecydował się na nieoczekiwaną roszadę, stawiając na dwóch defensywnych pomocników – Karola Łysiaka oraz Darvina Jablonskiego, dla którego był to pierwszy w sezonie mecz w wyjściowym składzie. Urodzony i wychowany w Belgii Polak w poprzednim tygodniu debiutował w Stali, a teraz od początku spotkania miał pomagać Łysiakowi w zabezpieczeniu gry w środku pola wobec nieźle grającej w drugiej linii Polonii.
– Na ostatnich treningach przed meczem dowiedziałem się, że zagram. Miałem uzupełniać się z Karolem, na pozycjach nr 6 i 8 – zamiennie: gdy on wychodził do przodu, ja zostawałem, a gdy ja wychodziłem, on zostawał – przekazał nam Darvin Jablonski.
Pomysł doświadczonego opiekuna Stali nie był zły. Gospodarze nie przegrali walki o środek pola, a tak jak zapowiadano, zawody były bardzo otwarte – raz atakowali jedni, raz drudzy, stwarzając klarowne sytuacje. Obie jedenastki mogły sobie pluć w brodę, bo zmarnowały świetne okazje strzeleckie. Po stronie rzeszowian stuprocentowej szansy przed przerwą nie wykorzystał Marcin Kaczor, przenosząc futbolówkę z pięciu metrów nad poprzeczką, a goście w pierwszej połowie najbliżej byli gola, kiedy w jednej akcji obijali słupek – najpierw Robert Dadok, a potem Łukasz Zjawiński.
Skuteczne kontry Polonii
Po zmianie stron spotkanie nie straciło właściwego tempa, ale z czasem coraz więcej konkretów w ofensywie prezentowali przyjezdni. „Czarne Koszule” lepiej czuły się w tzw. małej grze, sprawniej operując piłką. Polonia bardzo bliska gola była po stałym fragmencie gry, gdy piłkę z linii bramkowej instynktownie głową wybił Oliwier Sławiński. Warszawianie na swoje najlepsze okazje musieli poczekać jednak do samego końca, bo w międzyczasie to miejscowi powinni pokusić się o gole. Bohaterem rzeszowian mógł zostać 18-letni Jakub Kaczówka. Młodzieżowy napastnik chwilę po wejściu na boisko otrzymał prezent od rywali, ale w starciu oko w oko z bramkarzem to ten drugi był górą. Nieco później po rzucie rożnym golkiper Polonii ponownie nie dał się mu pokonać, zapobiegając utracie gola fantastyczną interwencją.
Polonia skarciła Stal dwiema kontrami. Miejscowi w końcówce meczu mocno się odkryli, a przyjezdni bezlitośnie to wykorzystali.
Znów zawiodły umiejętności i skuteczność
– Był to bardzo wyrównany mecz, w którym absolutnie trzeba się odnieść do niewykorzystanych sytuacji przed momentem utraty pierwszej bramki, która była efektem naszego dużego błędu. O rezultacie zadecydował brak skuteczności, a może przede wszystkim umiejętności podejmowania dobrych decyzji. W wielu wpadkach byliśmy w stanie się wybronić, ale biorąc pod uwagę jakość zawodników przeciwnika – w tych dwóch ostatnich sytuacjach – to spowodowało, że punkty nam uciekły – oceniał porażkę trener Marek Zub.
– W tych młodych chłopakach było wiele emocji, bardzo chcieli ten mecz wygrać. Pokazali, że są drużyną, a że mają takie, a nie inne umiejętności, po raz kolejny się powtórzyło, że nie przegrywamy z kretesem, kiedy jesteśmy zdecydowanie słabsi, zdominowani itd., ale przegrywamy, bo brakuje nam najważniejszej rzeczy, czyli skuteczności – zauważył szkoleniowiec biało-niebieskich, którzy mają już coraz mniej szans, by wrócić do upragnionej szóstki.
STAL Rzeszów – POLONIA Warszawa 0-2 (0-0)
0-1 Skrabb (90.), 0-2 Vega (90.)
STAL RZ: Waniwśkyj – Warczak, Krasowskij, Kaczor, Kukułka (43. Masiak), Łyczko (69. Kucharski), Łysiak, Jablonski (81. Kaczówka), Sławiński (77. Kaczówka), Wachowiak, Júnior (81. Darwish)
POLONIA: Kuchta –Brasido, Cissé, Budnicki (87. Salihu), Janasik, Gnaase, Vega, Mróz (13. Skrabb), Wasin (73. Piotrowski), Dadok (73. Durmus), Zjawiński (73. Kostorz).
Sędziował Szymon Łężny (Kluczbork).Ż ółte kartki: Kukułka, Łysiak, Kucharski – Dadok, Wasin, Skrabb. Widzów 1982.
