REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

wt. 21 kwietnia 2026

Derby dla Stali Mielec! Rzeszowska Stal zmarnowała przewagę

Mimo gry w przewadze Stal Rzeszów nie zdołała odwrócić losów derbów i wróciła z Mielca bez punktów. (Fot. Stal Rzeszów)

To dla Stali z Mielca spotkanie o prym w województwie okazało się szczęśliwsze, bo podopieczni Ireneusza Mamrota wiedzieli, jak rozgrywać mecz z imienniczką z Rzeszowa – zarówno w momencie przewagi, jak i w okresie, kiedy to goście przejęli inicjatywę. Gospodarze zasłużenie prowadzili do przerwy, a gdy tuż po zmianie stron musieli radzić sobie w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Dominika Szali, także pokazali kunszt, a w samej końcówce zadali decydujący cios.

PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 1. LIGA

Rzeszowianie udali się do pobliskiego Mielca bez swojego lidera i kapitana – Sebastiena Thilla. Problemy zdrowotne reprezentanta Luksemburga otworzyły szansę na grę w wyjściowej jedenastce dla rezerwowego w poprzednich meczach Krystiana Wachowiaka. Lewy pomocnik dobrze wykorzystał powrót do pierwszego składu. Po składnej akcji zespołu i jego dośrodkowaniu piłkę w siatce sprytnie umieścił Szymon Łyczko i to przyjezdni po 25 minutach wyrównanej gry cieszyli się z prowadzenia.

Były to jednak miłe złego początki. Mielczanie nie zamierzali być dłużni i szybko doprowadzili do wyrównania. Rzut wolny zakończył się celnym strzałem głową Israela Puerto i miejscowi nabrali wiatru w żagle. Piłkarze z Mielca zyskali przewagę, sprawnie przenosząc grę pod pole karne rywali. W międzyczasie gości z tarapatów uratował Marcin Kaczor, który wybił lecącą do bramki piłkę.

Gospodarze przed zejściem na przerwę dopięli jednak swego. Jonathan Junior w doliczonym czasie gry głęboko asekurował obrońców, ale nie ustrzegł się błędu i sfaulował w polu karnym Krystiana Fucaka, nie pozostawiając sędziemu wątpliwości. Rzut karny na gola pewnie zamienił Piotr Wlazło, więc na przerwę w uprzywilejowanej sytuacji schodzili mielczanie.

Czerwona kartka z korzyścią dla Mielca

Po zmianie stron rywalizacja fatalnie zaczęła się dla gospodarzy. Za groźny faul w środkowej strefie boiska czerwoną kartkę obejrzał Dominik Szala. Rzeszowska drużyna nie skorzystała jednak z gry w przewadze. Miejscowi bardzo mądrze się bronili, nie dopuszczając do ani jednej klarownej sytuacji przeciwnika.

Niemoc przyjezdnych wykorzystał wprowadzony na murawę Jakub Kowalski. Długie zagranie od bramkarza gospodarzy niefortunnie do tyłu „przedłużył” Władisław Krasowskij, a wspomniany Kowalski wbiegł przed Ksawerego Kukułkę i lobem wpisał się na listę strzelców, zdobywając swojego pierwszego gola w mieleckich barwach oraz pieczętując 18. zwycięstwo Stali Mielec w 43. konfrontacji ze Stalą Rzeszów.

– Pierwsze 15 minut było zbyt nerwowe. Widać było, że bardzo chcieliśmy, może nawet za bardzo. Dawno nie widziałem drużyny tak spiętej na początku meczu. Nie chcę powiedzieć, że stracona bramka nam pomogła, bo to złe określenie, ale na pewno zeszło z nas trochę ciśnienia. Najważniejsze było to, że bardzo szybko odpowiedzieliśmy. Po wyrównującej bramce złapaliśmy pewność siebie, ten „wiatr w żagle” – mówił o przebiegu pierwszej odsłony spotkania trener miejscowych, Ireneusz Mamrot.

– Musieliśmy zupełnie inaczej funkcjonować po przerwie, bo gra w dziesiątkę zawsze jest trudna. W takich momentach najważniejsza jest organizacja, dyscyplina i zaangażowanie. To był test charakteru. Wcześniej zdarzało się, że takie mecze przegrywaliśmy. Dziś potrafiliśmy nie tylko się obronić, ale też zdobyć kolejną bramkę i wygrać – podsumował szkoleniowiec Stali Mielec.

Marek Zub, opiekun rzeszowskiej Stali, po raz kolejny zwrócił uwagę na proste błędy swoich piłkarzy.

– Wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Stal Mielec miała swój plan i konsekwentnie go realizowała, szczególnie poprzez szybkie kontrataki i grę skrzydłami. My natomiast popełniliśmy kilka bardzo poważnych błędów, które miały duży wpływ na wynik. Nawet grając z przewagą jednego zawodnika, nie stworzyliśmy wystarczająco wielu sytuacji, by wrócić do meczu. Podejmując ryzyko, byliśmy narażeni na kontrataki i w końcówce straciliśmy bramkę, która zamknęła spotkanie – oceniał trener gości.

– Były fragmenty, w których mogliśmy wyglądać lepiej i osiągnąć więcej, ale zabrakło skuteczności oraz jakości w decydujących momentach – dopowiadał szkoleniowiec, zwracając również uwagę na skład swojego zespołu.

– To była prawdopodobnie najmłodsza drużyna, jaką wystawiłem w oficjalnym meczu. Mamy problemy zdrowotne wśród kluczowych zawodników – nie mogliśmy skorzystać z kapitana, a także naszego bramkarza. Dlatego szansę otrzymali młodzi piłkarze, w tym debiutant (15-letni Oliwier Madej – przyp. red.).

STAL Mielec – STAL Rzeszów 3-1 (2-1)

0-1 Łyczko (25.), 1-1 Puerto (30.), 2-1 Wlazło (45. – karny), 3-1 Kowalski (89.)

STAL M: Gostomski – Cybulski (74. Kowalski), Diez, Fućak (85. Odolak), Kruszelnicki (74. Gerbowski), Matynia, Nunez (51. Senger), Pišek, Puerto, Szala, Wlazło (85. Cykało)

STAL RZ: Waniwśkyj – Warczak, Krasowskij, Kaczor, Kukułka, Łyczko, Łysiak (84. Madej), Kucharski (77. Kądziołka), Sławiński (77. Kaczówka), Wachowiak (65. Jablonski), Júnior (65. Darwish).

Sędziował Filip Kaliszewski(Gdańsk).Żółte kartki: Kaczor, Darwish. Czerwona kartka Szala (49. – faul). Widzów 6477.

Udostępnij

FacebookTwitter