
Svyatoslav Vanivskyi nie uchronił Stali od wysokiej porażki z Chrobrym. Fot. Robert Skalski/Stal Rzeszów
Rozmowa z Svyatoslavem Vanivskyim, bramkarzem Stali Rzeszów. Ukraiński golkiper musiał pięciokrotnie wyjmować piłkę z siatki po wysokiej porażce z Chrobrym Głogów (1:5) na inaugurację sezonu.
PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 1. LIGA
– Wynik idzie w świat, Chrobry wygrał zasłużenie, aczkolwiek patrząc na przebieg meczu, ta wygrana była za wysoka.
– Tak, zgadzam się. Chrobry wykorzystał wszystkie swoje szanse. My też powinniśmy to zrobić w pierwszej połowie, gdy Jonathan miał dwie znakomite sytuacje. Uważam, że wówczas mecz potoczyłby się inaczej. Musimy doskonalić to, co było dobre, aby lepiej wykorzystywać swoje momenty, bo w tej lidze jeden błąd to jedna bramka. Nie można tracić ich w taki sposób. Przegraliśmy, bo popełnialiśmy pojedyncze błędy.
– Dało się zrobić coś więcej przy stracie tych pięciu bramek?
– Na pewno przy czwartej bramce mogłem zdecydowanie lepiej się zachować. Przy pozostałych trafieniach ciężko było o interwencję. Wszystkie stracone gole wynikały z naszych indywidualnych błędów.
– To dopiero pierwsza kolejka, więc nie ma co rozdzierać szat. Na pewno się nie załamujecie, choć po takim meczu trudno o optymizm.
– Tak, nie zwieszamy głów. Pogadaliśmy w szatni, każdy, kto chciał, powiedział coś od siebie. Oczywiście jest złość, ale to dopiero początek sezonu, dlatego w szatni wszystko jest w porządku. Postaramy się progresować, by z każdą kolejką wyglądać lepiej.
– Jak sądzisz, który ze straconych goli podziałał na was najbardziej destabilizująco?
– Uważam, że pierwszy stracony gol, choć boli każda stracona bramka. Byliśmy zdecydowanie lepsi w pierwszej połowie, ale tak jak w poprzednim sezonie często było tak, że wszystko wyglądało dobrze do przerwy, a po zmianie stron traciliśmy kontrolę nad meczem. Nadal musimy nad tym pracować. Kolejny raz nie może się to powtórzyć.
PRZECZYTAJ TEŻ: Nokaut w Rzeszowie. Stal przyjęła pięć ciosów od Chrobrego Głogów
