
W poniedziałek siatkarze Asseco Resovia zmierzą się z Indykpolem AZS Olsztyn. W I rundzie w stolicy Warmii i Mazur rzeszowianie przegrali 1-3. Oba zespoły walczą o jak najlepsze rozstawienie przed rundą play-off ale wielce prawdopodobne jest, że trafią na siebie. Dla resoviaków będzie to pierwszy z trzech meczów PlusLigi jakie rozegrają w ciągu siedmiu dni.
SIATKÓWKA. PLUSLIGA
Resoviakom do końca rundy zasadniczej pozostały trzy mecze, które rozegrają w ciągu siedmiu dni przed własną widownią (a wliczając ćwierćfinał LM z Ziraat Bankkart Ankara to nawet cztery w ciągu dziesięciu) , gdzie prezentuje się zdecydowanie lepiej niż na wyjazdach.
– Będzie intensywnie, ale tak intensywnie jest właściwie przez cały sezon. To, co nas cieszy w tym wszystkim, to fakt, że po powrocie z Roeselare gramy już u siebie – mówił Marcin Janusz, rozgrywający Asseco Resovii.
– Oczywiście zagramy z bardzo dobrymi zespołami, z którymi mieliśmy problem w pierwszej rundzie, jak w Olsztynie i w Jastrzębiu. Będą to też ważne mecze w kontekście tabeli, ale tutaj nic się nie zmienia w naszym podejściu. Też sobie zdajemy sprawę, że niezależnie od tego, na którym miejscu skończymy rundę zasadniczą, to będziemy grali z bardzo niebezpiecznym zespołem. Ta pierwsza ósemka, a właściwie dziewiątka, bo teraz ZAKSA tez mocno się podłączyła do walki o play-offy, będzie niesamowicie niebezpieczna. Naszym celem jest być w tej pierwszej czwórce. Mamy jeszcze możliwość walki o trzecie miejsce, ale też sobie zdajemy sprawę, że jak na chwilę gdzieś stracimy czujność, no to skończymy na piątym albo nawet i na szóstym miejscu. Wszystko jest bardzo ciasne i ciężko jest cokolwiek przewidzieć – stwierdził kapitan Asseco Resovii
Indykpol AZS Olsztn, prowadzony przez trenera Daniela Plińskiego, jest największym objawieniem tego sezonu. Z bilansem 16-8 zajmuje czwarte miejsce w tabeli mając punkt przewagi nad Asseco Resovią, ale też i jeden mecz więcej rozegrany. W ub. sezonie ekipa z Olsztyna zakończyła na dziewiątym miejscu, teraz jest już pewna gry w play-off co było celem zespołu. Siatkarze z Kortowa największe sukcesy osiągali w latach 70. i 90. ubiegłego wieku, gdy pięciokrotnie zdobyli mistrzostwo Polski. Przed tym sezonem doszło do sporych zmian w zespole, odeszło siedmiu siatkarzy, a pojawiło się sześciu nowych Paweł Halaba, Karol Borkowski, Seweryn Lipiński, Niemiec Johannes Tille, Kanadyjczyk polskiego pochodzenia Arthur Szwarc i wychowanek AKS Resovii, Łukasz Kozub.
– Nie mogę powiedzieć, że to jest normalny mecz wyjazdowy jak każdy inny. Rzeszów to moje miasto – tam się urodziłem i wychowałem, więc zawsze jest jakiś sentyment do tego miejsca – mówił dla klubowych mediów, Łukasz Kozub.
– Myślę jednak, że jestem już na tyle doświadczony – kilka sezonów zagrałem i kilka razy wracałem do Rzeszowa jako zawodnik drużyny przyjezdnej – że podchodzę do tego spokojniej. Na pewno będzie to ciekawy mecz sportowo, a dla mnie również miły powrót, ale nie myślę o nim w jakichś szczególnych kategoriach – stwierdził rozgrywający, a na pytanie czy ten mecz może być przedsmakiem play-off, gdzie oba zespoły mogą na siebie trafić w I rundzie odpowiada.
– Myślę, że pod koniec sezonu każdy patrzy na tabelę, bo robi się naprawdę emocjonująco. Ten mecz jest o tyle ważny, że zwycięstwo – przynajmniej w naszym przypadku – daje jeszcze szansę na zajęcie trzeciego miejsca. To spotkanie jest więc dosyć istotne, bo wcale nie jest powiedziane, że trafimy na siebie w pierwszej rundzie play-offów. Na pewno jest o co walczyć – zakończył Kozub.
ASSECO RESOVIA – INDYKPOL AZS Olsztyn, poniedziałek, godz. 17.30 (transmisja Radio Rzeszów, Polsat Sport1)
PRZECZYTAJ TEŻ: Sensacja w Mielcu. ITA TOOLS Stal wygrywa z DevelopResem
