
Siatkarze Asseco Resovii pokonali Sporting CP Lizbona 3-0 (25:9, 25:23, 25:19) w trzeciej kolejce grupy D Ligi Mistrzów. Zespół z Rzeszowa zajmuje drugie miejsce w tabeli za mającą komplet punktów Aluron CMC Wartą Zawiercie.
SIATKÓWKA. LIGA MISTRZÓW
Resoviacy nie mieli większych problemów z pokonaniem mistrza Portugalii, który jedynie w drugim secie wykorzystał rozluźnienie Asseco Resovii i był blisko wygranej. Siatkarze z Lizbony prowadzili już 19:15 czy 22:20, ale gospodarze w końcówce przechylili szalę na swoją korzyść. – Być może trochę wysoko wygrany pierwsze set nas uśpił i na pewno nie spodziewaliśmy się, że aż z taką przewagą go skończymy. Mimo tego powtarzaliśmy sobie po pierwszym secie, że oni na pewno zaczną lepiej grać. Oczywiście dużo zależy od nas, ale też trzeba się spodziewać tego, że zaczną być skuteczniejsi przede wszystkim w ataku i tak było – mówił Marcin Janusz rozgrywający Asseco Resovii i dodał.
– Oczywiście będąc faworytem mamy duży wpływ na to jak przeciwnik gra i trochę też w pewnym sensie im na to pozwoliliśmy, ale tu bym nie umniejszał zespołowi z Lizbony, bo było bardzo ciężko ich zatrzymać. Cieszy ta końcówka, bo wtedy dzięki zagrywce odrzuciliśmy ich od siatki, zdobywaliśmy punkty i udało się wygrać. Jest to bardzo ważne, bo nie tylko walczymy, żeby wygrać za trzy punkty, ale również żeby stracić jak najmniej setów, bo dalej mamy szansę na zajęcie pierwszego miejsce w grupie – stwierdził Janusz, który jest fanem piłki nożnej.
Jak podkreślił gdyby to polski zespół rywalizował z piłkarskim Sportingiem to mecz wyglądał by zupełnie inaczej. – Mimo tego, że pewnie siatkówka w Portugalii jest zdecydowanie mniej rozwinięta niż u nas, a liga pewnie zdecydowanie mniej profesjonalna, to zespół z Lizbony ma kilka ciekawych nazwisk i zawodników, którzy są bardzo groźni. Z jednej strony zdawaliśmy sprawę, że jesteśmy faworytem i że to nie jest piłka nożna, ale z drugiej strony musieliśmy narzucić swój styl gry. To się udało przez większość meczu, może z tym krótkim momentem w drugim secie, gdzie trochę straciliśmy kontrolę – mówił Janusz.
Rozgrywający reprezentacji Polski i Asseco Resovii przyznał, że był pod wrażeniem gry rozgrywającego rywali, Sergieja Grankina. Rosjanin, który dokładnie w środę obchodził 41 urodziny to niezwykle utytułowany siatkarz m.in. zdobył mistrzostwo olimpijskie w 2012 roku, dwukrotny mistrz Europy, brązowy medalista IO w Pekinie 2008, mistrz Rosji czy Niemiec). – Na naszej pozycji jest o tyle łatwiej, bo warunki fizyczne oczywiście są ważne żeby grać na najwyższym poziomie ale bez tego już jest ciężko, ale odbicia piłki raczej się nie zapomina. Pokazał dzisiaj, również w poprzednich meczach, że był to zawodnik, jeden z najlepszych rozgrywających na świecie. Dalej jest bardzo dobrym, klasowym rozgrywającym i naprawdę duży szacunek za to, że w tym wieku rusza się bardzo dobrze, odbija tak jak odbijał, będąc w swoim najlepszym okresie – mówił Janusz i stwierdził, że mecz ten był wyjątkowym dla niego, bo dotychczas nigdy nie miał okazji zagrać przeciwko Grankinowi.
– Miałem kilkanaście lat jak oglądałem jego mecze w tv. Zawsze, oczywiście jako rywala Polaków, a wtedy Rosja była bardzo mocnym zespołem i ciężko było z nimi wygrać. Z tych wielkich rozgrywających miałem okazję grać przeciwko Pawłowi Zagumnemu, ale przeciwko tych których podziwiałem będąc dzieckiem to już nie. Trochę mnie ominęło bo zbyt dużej ilości meczów przeciwko takim legendarnym rozgrywającym, jak np. Ricardo czy Nikola Grbic to niestety nie miałem, Dzisiaj się udało, więc również się bardzo z tego cieszę – zakończył Janusz.
Asseco Resovia – Sporting CP Lizbona 3-0
(25:9, 25:23, 25:19)
Asseco Resovia: Janusz 1, Cebulj 8, Demyanenko 7, Bucki 12, Louati 19, Sapiński 4 oraz Shoji (libero), Poręba 4, Zatorski, Graham, Nowak, Potera (libero).
Sporting CP: Grankin, Pokeršnik 3, Tavares 4, Jensen 6, Martins 12, Aguenier 9 oraz Perren (libero), Velásquez, Valencia 2, Sousa (libero), Pereira, Galabov 1.
Sędziowali: A. Puecher (Włochy) i B. Markelj (Słowenia). MVP: Yacine Louati. Widzów: 1950.
W innym meczu grupy D Aluron CMC Warta Zawiercie wygrała na wyjeździe z niemiecki, SVG Luneburg 3:0 (25:19, 25:21, 25:22) i jest liderem z kompletem punktów.
PRZECZYTAJ TEŻ: Cezary Sapiński, siatkarz Asseco Resovii: czekałem półtora roku
