REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

sob. 8 sierpnia 2026

Cezary Sapiński, siatkarz Asseco Resovii: czekałem półtora roku

Fot. Asseco Resovia Rzeszów (2)

Rozmowa z CEZARYM SAPIŃSKIM, środkowym Asseco Resovii

SIATKÓWKA. PLUSLIGA/LIGA MISTRZÓW

– Służy panu gra w wyjściowym składzie, drugi mecz z rzędu i druga wygrana bez straty seta…

– Tak służy mi i tu trzeba podziękować trenerowi, że mi zaufał w końcu dał szansę, bo półtora roku jednak czekałem na to wejście i naprawdę się cieszę z tego powodu. To jest niesamowite uczucie, szczególnie w tym poprzednim meczu w Gorzowie. Mimo, że jestem bardzo doświadczonym zawodnikiem, miałem lekkiego stresa, rączki latały, to było takie trochę nienaturalne nawet przy takim doświadczeniu, ale bardzo to cieszy. Po pierwszym secie meczu z Warszawą sądziliśmy, że będzie bardzo długie spotkanie, bo postawili nam bardzo wysokie warunki. W końcówce mieli dwa punkty przewagi, ale obroniliśmy kilka piłek, uderzyliśmy mocniej na zagrywce, udało nam się wyciągnąć. Drugi, trzeci set to już zupełnie inna historia, szczególnie trzeci.

– To bardzo długie oczekiwanie na swoją szansę w wyjściowym składzie, bo ostatni raz zagrał Cezary Sapiński wyszedł w podstawowej szóstce 20.09.2024 roku wywołuje nerwy, stres ?

– Jak się już dostanie szanse to jest taka ekscytacja, lekki stresik, bo to jest zupełnie inaczej, jak zaczyna się mecz, a wychodzisz i musisz pomóc zespołowi. Jak stoimy w kwadracie rezerwowych, to obserwujemy, analizujemy grę, przynajmniej my środkowi musimy. Jesteśmy dalej podłączeni pod mecz, a jest inaczej, kiedy zaczynasz mecz i oni zmieniają coś, niż ty miałeś w taktyce. I to jest zupełnie coś innego. Czujesz tą ekscytację, emocje, pierwsze piłki, a potem to już przychodzi.

– Skoro dwa mecze z rzędu wyszedł pan w wyjściowym składzie to oznacza, że zostanie w nim na dłużej?

– Nie wiem, zobaczymy. Mateusz Poręba jest fantastycznym środkowym, miał dobre swoje mecze, w ostatnim meczu miał trochę problemy. Trener mi zaufał i zobaczymy, co dalej będzie.

– Wygrywacie drugi mecz z rzędu bez straty seta. Czy w końcu można powiedzieć, że już będzie ta stabilizacja w grze i bez zaskakujących wyników z waszej strony?

– O Jezu, nie można tak mówić, jednak trzeba zobaczyć na nasz grafik. Teraz gramy z Lizboną, potem za trzy dni w Kędzierzynie-Koźlu, a potem za trzy dni znowu jakiś mecz. Tu naprawdę nie ma stabilizacji i nie ma czasu na regenerację. Jest bardzo ciężko powiedzieć, czy my utrzymamy formę, czy nie. Wszystko zależy od sztabu i od tego, jak będziemy się regenerować.

– W środę zmierzycie się w meczu Ligi Mistrzów ze Sportingiem Lizbona, który kibicom kojarzy się bardziej z piłką nożną niż siatkówką…

– Cristiano Ronaldo zaczynał tam swoje zawodowe granie. Można powiedzieć, że taka trochę egzotyka siatkarska, bo nigdy w życiu nie słyszałem o tym zespole. Na pewno nie można ich lekceważyć, bo mają kilku dobrych zawodników. Nigdy nie byłem w Portugalii z chęcią pojadę i zobaczę, ale najpierw czeka nas mecz u siebie. Trzeba uważać, bo każdy w LM jest zespołem nieobliczalnym, a to nie piłka nożna tylko siatkówka najbardziej zespołowa gra. Jeśli będą mieli tzw. „dzień konia” tak jak zespół z Pafos z którym graliśmy w ub. roku i urwał nam seta, mogą pojawić się pewne problemy. Siatkówka jest fenomenalna bo nigdy nie wiesz co się stanie. Nie mówię, że mamy się obawiać Sportingu, ale trzeba być skoncentrowanym. Jeżeli za luźno podejdziemy, a oni „usiądą na nas”, to możemy stracić seta, a my nie możemy sobie na to pozwolić. Niestety przegraliśmy z Zawierciem 1-3 i trzeba każdego seta szanować, żeby mieć szansę na zajęcie pierwszego miejsca, co daje nam lepszą pozycję startową w dalszej fazie.

– Granie co trzy dni, podróże, a tu ostre mrozy i sroga zima. Trzeba uważać na siebie, żeby się nie rozchorować…

– Tak naprawdę pierwszy raz od dwóch, trzech lat mamy porządną zimę, która utrzymuje się cały czas po minusie. My sportowcy, no niestety, jesteśmy narażeni zawsze po treningu, po meczu, wychodzimy mokre głowy. Trzeba pilnować się, jak kto się ubiera, jak odżywia, wszystko to jest ważne dla nas. Mamy jednak na szczęście szeroki skład i w przypadku jakiś dolegliwości on jest naszym atutem. Przykładowo, przegrywamy w Lublinie 0-2m wchodzi prawie cała druga szóstka i wygrywamy 3-2. Mamy bardzo duże możliwości rotacji i każdy, który wejdzie na boisko może grać spokojnie na najwyższym poziomie.


PRZECZYTAJ TEŻ: Artur Szalpuk, siatkarz Asseco Resovii: nie można rozpamiętywać tego co było

Udostępnij

FacebookTwitter