
Siatkarze PGE Projektu Warszawa przegrali z włoską Sir Sicoma Monini Perugia 0-3 (19:25, 20:25, 24:26) w półfinale Ligi Mistrzów w Turynie i w niedzielę powalczą o trzecie miejsce. W drugim półfinale Aluron CMC Warta Zawiercie zagra z tureckim Ziraatem Bankkart Ankara.
SIATKÓWKA. FINAL FOUR LIGI MISTRZÓW
Warszawianie byli w stanie nawiązać wyrównaną walkę z włoskim rywale na początku pierwszego i drugiego seta, jednak wraz z kolejnymi akcjami coraz lepiej grała ekipa z Perugii. Podopieczni trenera Kamila Nalepki byli natomiast bardzo blisko zwycięstwa w trzeciej partii i przedłużenia meczu, doprowadzili do wyrównania po 22, a później mieli piłkę setową. W grze na przewagi zaprocentowała jednak mocna zagrywka przeciwnika. – Przez dwa pierwsze sety oni mieli o wiele więcej jakości, niż w drugiej połowie trzeciej partii. Chyba trochę ich przyłapaliśmy po prostu na rozluźnieniu i prawie wykorzystaliśmy szansę, którą nam podarowali. Generalnie grając z taką drużyną, to właśnie chodzi o wykorzystywanie szans. Mieliśmy w tym meczu jedną, prawie ją wykorzystaliśmy, niestety się nie udało. No i oni się zasłużenie cieszą ze zwycięstwa – mówił Jakub Kochanowski, środkowy PGE Projektu i dodawał. – My musielibyśmy naprawdę zagrać perfekcyjnie w każdym elemencie, żeby się im przeciwstawić, bo oni grali naprawdę świetnie i trzeba im po prostu pogratulować. Oprócz tej drugiej połowy trzeciego seta, nie mieliśmy za bardzo szans na zwycięstwo.
Siatkarze PGE Projektu jeszcze przed rozpoczęciem turnieju finałowego w Turynie byli uznawani za najsłabszą ekipę w stawce. Mimo że nie byli faworytami tej rywalizacji, to porażka nie jest dla nich łatwa. – Nie jest to zbyt fajne uczucie, jak się przegrywa mecz, wiedząc, że nie było „podjazdu” do rywala, ale generalnie najdłużej w głowie siedzą porażki takie, które się decydują na przewagi w tie-breaku, kiedy faktycznie wiesz, że miałeś realną szansę wygrać to spotkanie, a gdzieś się ono wywinęło. Porażki nigdy nie są przyjemne, generalnie jakiekolwiek one by nie były. W tym meczu po prostu nie mieliśmy wielkich szans, żeby wygrać, więc trzeba to zaakceptować – mówił środkowy PGE Projektu. – Mocno nas po prostu Perugia przyćmiła. My podeszliśmy do tego spotkania na luzie. Wiedzieliśmy, że nie jesteśmy faworytem i chcieliśmy po prostu zagrać swoje. Przez większość spotkania Perugia nam po prostu na to nie pozwoliła. Potem wykorzystaliśmy poniekąd tę małą szansę, którą nam rywale dali w drugiej połowie trzeciego seta, ale niestety nie wyszło – dodał Kochanowski.
Zespół z Perugii, najlepsza ekipa ostatniej edycji LM i faworyt tegorocznych rozgrywek, jest naszpikowany gwiazdami, wśród których znajduje się reprezentant Polski Kamil Semeniuk. – W niedzielę się okaże, czy to jest najlepsza drużyna na świecie, czy nie. Ale na pewno jest jedną z dwóch najlepszych, więc nie jest to żaden wstyd z nią przegrać. Szkoda, że powalczyliśmy tylko w trzecim secie, ale głów na pewno nie zwiesimy. Będziemy w niedzielę walczyć o to, żeby wrócić z medalem. Myślę, że na pewno nie jesteśmy na przegranej pozycji – podkreślił środkowy PGE Projektu dodając, że jego zespół ma argumenty, by w niedzielę wywalczyć brązowy medal. – Nasze mocne strony to na pewno linia przyjęcia, obrona i myślę, że całkiem nieźle radzimy sobie w ataku w tym sezonie. I na tym zawsze bazujemy. Janek Firlej ma prawie zawsze dograną piłkę, w miarę w trzech metrach i może robić swoją robotę, żeby rozprowadzać blok. To na pewno musimy wykorzystać, żeby się w niedzielę przeciwstawić przeciwnikowi. Nieważne, czy to będzie Aluron, czy Ziraat – zapowiedział Kochanowski.
Kolejnego przeciwnika Projektu wyłoni drugi sobotni półfinał między Aluronem CMC Wartą Zawiercie a tureckim Ziraatem Bankkart Ankara. Mecz o trzecie miejsce zaplanowano na niedzielę na godz. 17, a finał na 20.30.
PGE Projekt Warszawa – Sir Sicoma Monini Perugia 0-3 (19:25, 20:25, 24:26)
PGE Projekt: Firlej, Firszt 5, Kłos 4, Gomułka 19, Tillie 12, Kochanowski 6 oraz Wojtaszek (libero), Koppers 3, Kozłowski, Semeniuk 4, Weber 1.
Sir Sicoma Monini: Giannelli 6, Płotnycki 10, Loser 10, Ben Tara 10, Semeniuk 10, Russo 5 oraz Colaci (libero), Cvanciger, Ishikawa, Sole 1., Dzavoronok.
Widzów: 3461.
PRZECZYTAJ TEŻ: DevelopRes pożegnał Katarzynę Wenerską
