REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

sob. 8 sierpnia 2026

Pogromca Asseco Resovii z brązowym medalem Ligi Mistrzów

Fot. CEV

Siatkarze PGE Projektu Warszawa przegrali z Ziraatem Bankkart Ankara 2-3 (25:20, 23:25, 25:13, 23:25, 11:15) i zajęli czwarte miejsce w turnieju finałowym Ligi Mistrzów w Turynie. Zespół z Turcji w ćwierćfinale LM pokonał dwukrotnie Asseco Resovię 3-0.

SIATKÓWKA. FINAL FOUR LIGI MISTRZÓW

Kapitan PGE Projektu Damian Wojtaszek ocenił, że przyczyną porażki z Ziraatem Bankkart były błędy sędziów, które zmobilizowały atakującego rywali. – Obudziliśmy najlepszego atakującego na świecie, który wygrał sam tie-breaka – ocenił libero. Już pierwsza akcja niedzielnego spotkania o trzecie miejsce LM była kontrowersyjna i zakończyła się bez punktu. Później sędzina główna popełniła jeszcze jeden błąd zbyt szybkiego odgwizdania pomyłki drużyny z Turcji. – Akcja związana z sędzią – piłka była za antenką, ona za szybko zagwizdała, nie można brać weryfikacji wideo na takie coś, a ona nagle bierze i kończy się bez punktu. To prowokuje Nimira Abdel-Aziza dodatkowo, który podczas losowania mówi mi, że już nie ma siły. Sędzia pobudziła emocje w trakcie seta, testosteron rośnie i obudziliśmy najlepszego atakującego na świecie, który wygrał sam tie-breaka. Tak się nie robi – relacjonował Wojtaszek.

– Była druga sytuacja, kiedy wróciliśmy do gry. Sędzia za szybko odgwizdała, piłka uderzyła w nogę i było bez punktu. Człowiek walczy o to, żeby zagrać w Final Four, a tutaj nagle takie dwie decyzje, które odbierają nam dwie kontry. W tie-breaku to jest na wagę złota. Dodatkowo jeszcze „budzimy zwierzę” w ataku – dodał.

Warszawianie dobrze rozpoczęli spotkanie, wysoko wygrali pierwszą i trzecią partię. Za każdym razem jednak w kolejnym secie siatkarze Ziraatu zaczynali grać lepiej i finalnie doprowadzili do tie-breaka. – Ziraat wracał za każdym razem. To nie będzie tak, że taka drużyna, która jest skonstruowana za 11 milionów euro, nie wróci. Oni wiedzą, jak się gra, czasami set wychodzi lepiej, czasami gorzej, ale my wiedzieliśmy, że dopóki piłka jest w grze, to wszystko jest możliwe. Walczyliśmy z całych sił, oni doprowadzili do tie-breaka – podkreślił libero. – Wiadomo, że piąty set jest różny, mieliśmy swoje szanse, ale jak masz na dzień dobry kontrę, której nie możesz wykorzystać, potem krótka dodatkowa akcja, która budzi rywala, to ciężko się później gra – powiedział kapitan PGE Projektu.

Na błędy sędziów zwrócił także uwagę rozczarowany wynikiem trener Projektu Kamil Nalepka. – Przez cztery sety nie chcieliśmy ich prowokować, bo wiedzieliśmy, że jak się sprowokuje Nimira i „Forniego”, to będą kłopoty. Udawało nam się to. W pierwszej akcji tie-breaka sprowokowano Ziraat, ale nie my to zrobiliśmy, tylko sędziowie. Nie chcę się wypowiadać na temat sędziów, ale… boli bardzo – przyznał Nalepka i zaznaczył, że porażka byłaby łatwiejsza do zaakceptowania, gdyby zespół z Ankary był wyraźnie lepszy. – Myślę, że gdyby Ziraat „wyjaśnił” nas w tym meczu 3:0, to by bolało mniej, ale byliśmy bardzo blisko. Jestem dumny z chłopaków, myślę, że wznieśli się na wyżyny swoich możliwości i było bardzo blisko, żeby wygrać – podsumował trener PGE Projektu.

PGE Projekt Warszawa – Ziraat Bankkart Ankara 2-3 (25:20, 23:25, 25:13, 23:25, 11:15)

PGE Projekt: Firlej 3, Firszt 14, Semeniuk 9, Gomułka 23, Tillie 29, Kochanowski 13 oraz Wojtaszek (libero), Kozłowski, Weber.

Ziraat Bankkart: Yenipazar 3, Fornal 14, Bulbul 7, Abdel-Aziz 36, Clevenot 13, Savas 1 oraz Bayraktar (libero), Kooy, Sahin 1, Tosun, Karatas (libero).

Widzów: 3100.


PRZECZYTAJ TEŻ: Duże roszady kadrowe wicemistrza Polski z Rzeszowa. Kolejna Amerykanka na ataku w DevelopResie, zmiany w sztabie szkoleniowym

Udostępnij

FacebookTwitter