
Reprezentacja Polski wygrała z Ukrainą 3-1 w ćwierćfinale Ligi Narodów w chińskim Ningbo. Podopieczni trenera Nikoli Grbicia, którzy bronią w rozgrywkach tytułu, w sobotnim półfinale zmierzą się ze Słowenią.
SIATKÓWKA. FINAŁOWY TURNIEJ LIGI NARODÓW
– Najważniejsze, że wygraliśmy. Wydaje mi się, że byliśmy trochę nerwowi na początku tego meczu, ale najważniejsze, że skończyło się tak, jak się skończyło. Awansowaliśmy do półfinału, a zwycięzców się nie ocenia – mówił przyjmujący reprezentacji Polski, Tomasz Fornal. – Wydaje mi się, że sport ma to do siebie, że wszystko może się wydarzyć. Widać to było po środowych meczach, czy to Japonia, która męczyła się z teoretycznie najsłabszym rywalem Chinami, czy Słoweńcy, którzy grali z Turcją na przewagi w dwóch setach. Nie da się przed spotkaniem ocenić, że któraś drużyna na sto procent wygra. Taki jest sport i trzeba się przygotować na to, że mogą być cięższe i lepsze chwile, nie zawsze idzie jak z płatka – dodał.
Biało-Czerwoni są uważani za głównego faworyta turnieju w Ningbo. – Zgodnie z przewidywaniami to my zawsze wygrywamy 3-0, więc nie było to takie w pełni zgodne. Chłopaki z Ukrainy popisali się zagrywką w tym meczu i to zrobiło różnicę w tym secie, który przegraliśmy. Na szczęście w następnych partiach udało nam się odbić, troszkę lepiej graliśmy też w bloku i to przyniosło efekty. Czwarty set z ogromną przewagą, wykonaliśmy „egzekucję” i udało się sprawnie zakończyć mecz – ocenił środkowy polskiego zespołu Bartłomiej Lemański.
Najlepszym zawodnikiem w czwartkowym ćwierćfinale był atakujący Bartłomiej Bołądź. – Nie jestem bohaterem, cała drużyna zasłużyła na zwycięstwo. Na pewno trzeba przyznać, że nie zagraliśmy na swoim poziomie, ale liczy się wygrana. Spodziewaliśmy się, że to będzie ciężki mecz, drużyna z Ukrainy pokazała już w tym sezonie, że potrafi wygrywać z zespołami z topu i tak też było w tym spotkaniu. Najważniejsze, że nie „pękliśmy” i wygraliśmy ten mecz – podsumował Bołądź, dodając, że biało-czerwoni w każdym elemencie muszą się poprawić przed półfinałem.
W sobotnim półfinale o godz. 9 polskiego czasu podopieczni trenera Grbicia zagrają ze Słowenią, która w środę pokonała Turcję 3-0. Biało-czerwoni po spotkaniu z Ukrainą nie chcieli jednak rozmawiać o półfinale. – Teraz chcemy zjeść kolację, odpocząć, wyspać się. Jutro potrenujemy, ale wiele rzeczy już pewnie nie zmienimy, bo nie ma na to czasu. Wszystkie działa na półfinał ze Słowenią, a później mam nadzieję na finał – powiedział Fornal.
Drugą parę półfinałową (godz. 13.30, transmisja Polsat Sport) tworzą Japonia i USA.
Polska – Ukraina 3-1 (25:22, 22:25, 25:20, 25:17)
Polska: Komenda 3, Leon 16, Jakubiszak 5, Bołądź 24, Fornal 8, Lemański 7 oraz Popiwczak (libero), Firlej, Sasak 1, Semeniuk 4, Szalpuk 2, Śliwka.
Ukraina: Szczytkow, Płotnycki 8, Semeniuk 10, Tonkonoh 5, Janczuk 12, Szczurow 5 oraz Pampuszko (libero), Boiko (libero), Kisiluk, Kowalow 4, Synycia 3, Tupczij 13.
PRZECZYTAJ TEŻ: Słowenia w półfinale Ligi Narodów czeka na Biało-Czerwonych
